Bitwa o kryształy w Ammono

  • Alina Treptow
25-10-2013, 00:00

Między akcjonariuszami spółki, która miała zawojować świat, zaiskrzyło. To nieoczekiwany prezent dla jej konkurentów

O tym, że między właścicielami-założycielami a inwestorami nie zawsze układa się tak, jakby sobie obie strony tego życzyły, przekonali się ostatnio akcjonariusze Ammono — spółki, która materiałem półprzewodnikowym z azotku galu (GaN) chce pokonać światowych gigantów. Między naukowcami a funduszem GlenCross, który zainwestował w spółkę w 2011 r. (ma blisko 20 proc. akcji), doszło do ostrej scysji, która skończyła się groźbą sporów prawnych i zmianami w zarządzie.

Robert Dwiliński, jeden z założycieli Ammono, nie planuje powrotu na fotel prezesa spółki. Obecnie zajmuje go Marcin Wężyk, który przez lata zdobywał doświadczenie w bankowości inwestycyjnej. W Ammono jest przedstawicielem funduszu GlenCross.
[FOT. WM]
Zobacz więcej

Robert Dwiliński, jeden z założycieli Ammono, nie planuje powrotu na fotel prezesa spółki. Obecnie zajmuje go Marcin Wężyk, który przez lata zdobywał doświadczenie w bankowości inwestycyjnej. W Ammono jest przedstawicielem funduszu GlenCross. [FOT. WM]

Problemy z hodowlą

Pod koniec sierpnia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym pojawiła się informacja o nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Ammono. Jednym z punktów obrad było zgłoszenie sporu do sądu arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej lub (jeśli ten uzna, że nie on powinien go rozstrzygać) do sądu powszechnego. Założyciele żądali, aby fundusz, zgodnie z umową z 2011 r., objął drugą emisję ponad 2,3 mln akcji. W przeciwnym razie powinien spółce zapłacić odszkodowanie.

Pod głosowanie miał też trafić punkt dotyczący pełnomocnictw sądowych dla jednej z kancelarii w postępowaniach przeciwko akcjonariuszom GlenCross (według naszych informacji, za tym funduszem stoi jeden z najbogatszych Polaków). Inny dotyczył wykluczenia z zarządu na sześć miesięcy Marcina Wężyka, przedstawiciela mniejszościowego inwestora. Ostatecznie do walnego nie doszło. Z dwóch powodów. Jak wynika z kolejnego komunikatu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, NWZA zostało zwołane niezgodnie ze statutem spółki i kodeksem spółek handlowych.

Akcjonariusze zasiedli do stołu i zaczęli ze sobą rozmawiać. Co jest kością niezgody? Według naszych rozmówców, chodzi o problemy z projektem półprzewodnikowym, m.in. opóźnienia w jego komercjalizacji. Pojawiły się problemy z hodowlą kryształków galu, co zmusiło spółkę do powrotu do prac badawczych. Jak twierdzi nasze źródło, spowodowało to opóźnienia całego projektu i „przejedzenie” części pieniędzy, które fundusz przeznaczył na komercjalizację technologii.

Zgodnie z zapowiedziami, w 2016 r. do użytku miała zostać oddana nowa fabryka. — Fundusz miał też za złe założycielom, że za późno powiadomili go o tych problemach. Zgodnie z umową, przyszła pora na kolejną turę finansowania. Fundusz uznał jednak, że spółka nie wywiązała się jeszcze z pierwszej części umowy — mówi nasz rozmówca.

Konkurencja nie śpi

Kulminacji sporu nastąpiła pod koniec sierpnia, kiedy doszło do zmian w zarządzie.Robert Dwiliński nie jest już prezesem spółki. Zastąpił go przedstawiciel funduszu — Marcin Wężyk. Obecnie między akcjonariuszami trwają negocjacje. Stronom zależy na konsensie, bo bez niego cały projekt może spalić na panewce. Co więcej, każde opóźnienie wiąże się ze sporym ryzykiem.

Zagraniczna konkurencja (m.in. japońska) prowadzi prace nad podobnymi półprzewodnikami. Robert Dwiliński, założyciel i udziałowiec Ammono, twierdzi, że przedstawiony wyżej obraz sytuacji „nie oddaje istoty problemu”. Informuje, że obecnie trwają rozmowy na temat przyszłości spółki i jej rozwoju.

— Akcjonariusze uzgodnili, że do czasu ich zakończenia żadna ze stron nie będzie komentowała spraw spółki, szczególnie publicznie — odpowiada Robert Dwiliński. Marcin Wężyk nie odpowiedział na nasze pytania.

Pechowe wynalazki z Polski

Polska myśl technologiczna ma na koncie kilka niewykorzystanych szans. Jacek Karpiński mógł stać się polskim Billem Gatesem. Pod koniec lat 60. zaprojektował komputer K-202, który miał 8MB pamięci i wykonywał milion operacji na sekundę — więcej niż pierwsze komputery osobiste IBM PC, które powstały 10 lat później. W nagrodę inżynierowi odebrano paszport i dostał zakaz pracy przy komputerach. Internet również mógł powstać w Polsce. W latach 70. Służba Bezpieczeństwa postanowiła stworzyć system informacji o Polakach — bazę PESEL.

System, nad którym pracowali najlepsi polscy specjaliści, był na tyle rozwinięty, że z każdego miejsca na świecie możliwe było odczytanie danych, zarządzanie systemem czy drukowanie dokumentów. Pod koniec lat 80. prace ustały. Kolejną niewykorzystaną szansą był niebieski laser. Naukowcy z Centrum Badań Wysokociśnieniowych Polskiej Akademii Nauk byli jednymi z pierwszych, którzy wpadli na jego trop. Zagraniczna konkurencja okazała się jednak szybsza w jego komercjalizacji, i to ona, a nie polska firma, zgarnęła miliardy.

Patent wart miliardy

Materiały półprzewodnikowe z azotku galu mają otworzyć Ammono okno na świat. Według szacunków spółki, rynek półprzewodników GaN za dwa lata będzie wart 25 mld USD rocznie. Hodowane przez Polaków kryształy, z powodu dużo lepszej jakości od obecnie dostępnych materiałów, są na celowniku nie tylko światowej konkurencji, ale też potencjalnych klientów, do których zalicza się koncerny — motoryzacyjne, elektroniczne, instytuty naukowe, wojskowe i agencje techniczne (łącznie wszystkich jest kilkadziesiąt, głównie z Azji i USA).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bitwa o kryształy w Ammono