Biura już się cieszą na wakacje

opublikowano: 20-10-2019, 22:00

Kończący się sezon był dla największych touroperatorów udany, w kolejnym niektórzy chcą rosnąć nawet o 20 proc. Zagrożeń jednak nie brakuje

Powoli kończy się sezon Lato 2019 — ostatnie loty czarterowe odbędą się pod koniec października. Można już się pokusić o pierwsze podsumowanie tego roku. Bankructwo Thomasa Cooka, które w Polsce odczuli klienci należącego do grupy Neckermanna, było tylko wypadkiem przy pracy. Itaka, TUI i Rainbow, touroperatorzy, którzy w ubiegłym roku odpowiadali za 80 proc. przychodów 23 największych firm z branży, mają się czym pochwalić.

Będą rekordy

— Przed nami jeszcze 2,5 miesiąca sprzedaży. Szacujemy, że ten rok zakończymy na poziomie 885 tys. klientów, czyli ok. 2 proc. mniej niż w zeszłym roku. Średnia cena za wyjazd była o 9 proc. wyższa niż rok temu. Obrót, który w 2018 r. wyniósł 2,5 mld zł, wzrośnie o około 7 proc. Zysk zwiększy się z 24,53 mln zł do 85 mln zł, o ile nic się nie wydarzy — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Pod względem klientów liderem zostanie TUI Poland.

— Będziemy mieć blisko 1 mln klientów, więcej niż 950 tys., które zapowiadałem wcześniej. Trochę dłużej latają w tym roku czartery, przygotowaliśmy nieco więcej miejsc i udało się je lepiej wykorzystać. Średnia cena za wyjazd była wyższa niż w zeszłym roku, więc przychody urosły szybciej niż liczba klientów. Jestem bardzo zadowolony z wyniku, ale nie mogę go ujawniać przed publikacją raportu finansowego TUI na początku grudnia — mówi Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland.

Szczegółowych danych nie może podać również giełdowy Rainbow, ale w pierwszym półroczu spółka miała 662,1 mln zł przychodów (rok wcześniej 630,5 mln zł), a zysk netto urósł z niecałego 1,1 mln zł do niemal 4,5 mln zł.

— W tym roku będziemy mieć około pół miliona klientów, czyli tylu co w 2018 r. Przychody z działalności turystycznej będą o 8-10 proc. wyższe, a zysk będzie rekordowy — mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbowa.

TUI najambitniej

W przyszłym roku cała trójka planuje wzrost. Największy — TUI Poland.

— Dynamika wzrostu przedsprzedaży jest dwucyfrowa. W 2020 r. planujemy obsłużyć o 200 tys. klientów więcej i osiągnąć pułap 1,2 mln osób — zapowiada Marcin Dymnicki.

Rainbow zamierza w przyszłym roku zwiększyć liczbę klientów, przychody i zysk o 10 proc. Itaka chce mieć o 5-6 proc. więcej klientów.

— Zamierzamy zwiększyć ceny o 8-10 proc. i wypracować co najmniej 100 mln zł zysku — zapowiada Piotr Henicz.

Polityczne groźby

Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelData, uważa, że touroperatorzy nie zdają sobie sprawy z czyhających niebezpieczeństw.

— Firmy nie myślą o niekorzystnych nastrojach społecznych. Tymczasem polityczne zamieszanie, niepewność czy zaciekła kampania prezydencka mogą zniechęcić konsumentów do wydatków. Ważny jest przekaz medialny, a ten jest antyrządowy. W Polsce im bardziej ktoś się interesuje polityką, tym gorsze ma opinie na temat sytuacji gospodarczej, uważa wręcz, że jesteśmy w recesji, choć znajdujemy się w czołówce krajów OECD. Jeśli prezydentem zostanie przedstawiciel opozycji, może wetować wiele rządowych ustaw, pojawi się niepewność, co dalej z reformami, a to nie sprzyja konsumpcji — uważa Andrzej Betlej.

Przedstawiciele biur podróży nie zgadzają się z tą opinią.

— Spora część społeczeństwa nie interesuje się polityką, tylko w ostatnich wyborach frekwencja była wyjątkowo wysoka, a w ostatnich latach wynosiła poniżej 50 proc. Ludzie patrzą, ile mają w portfelach, a nie kto jest prezydentem — mówi prezes Rainbowa.

Polityka nie niepokoi także Marcina Dymnickiego.

— Nie znam osoby, która przez politykę zmieniłaby plany wakacyjne. Na turystykę ma wpływ to, co mamy w kieszeniach. Ponieważ Polacy mają coraz więcej pieniędzy, wydają więcej na wakacje — mówi prezes TUI Poland.

Własna lista

Touroperatorzy obawiają się zupełnie czegoś innego.

— Chętnie dodałbym w przyszłym roku jeszcze 100 tys. miejsc, ale ograniczają nas problemy z dostępnością samolotów spowodowane przez uziemienie boeingów 737 Max — mówi Marcin Dymnicki.

Spowolnienia gospodarczego nie obawia się wiceprezes Itaki.

— Dotknie ono naszych klientów w najmniejszym stopniu. Najbardziej czułą grupą są osoby, które kupują najtańsze oferty, je najszybciej przestanie być stać na zagraniczny wyjazd. Niektóre firmy nastawiły się właśnie na takiego klienta, dla Itaki nie jest on kluczowy. Najbardziej obawiamy się wahania kursów walut, wzrostu cen paliwa lotniczego i eskalacji konfliktu w Turcji, który może zagrozić powrotowi tego kraju na pierwsze miejsce ulubionych kierunków turystycznych — wymienia Piotr Henicz.

Szef Rainbowa wskazuje na jeszcze inne niebezpieczeństwa.

— Przeszkodzić nam może — jak zwykle — dobra pogoda w Polsce, bo zniechęci do kupowania zagranicznych wycieczek. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej mogą na początku czerwca spowodować spowolnienie sprzedaży. Jednak transfery socjalne plus wzrost płacy minimalnej będą nakręcać konsumpcję — mówi Grzegorz Baszczyński.

3,17 mln Tylu turystów poleciało w 2018 r. na wycieczki z biurami podróży czarterami — wynika z danych Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego...

1,07 mln ...a tylu wykupiło w biurach podróży zagraniczne wycieczki, ale skorzystało z innej formy transportu – samolotów rejsowych i autokarów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy