Koszty ubezpieczenia wzrosną od kilkudziesięciu do kilkuset procent
Nie dość, że stawki się podwoiły, to wielokrotnie więcej trzeba blokować na koncie.
Pierwsze biura podróży zaczynają podpisywać umowy ubezpieczeniowe na zmienionych w grudniu zasadach. Nie jest różowo. Z 6 do 12-20 proc. obrotów firm za poprzedni rok (w zależności od rodzaju usług, wysokości i terminu pobierania przedpłat itd.) wzrosła kwota gwarancji ubezpieczeniowej.
Małe "ale"
Ubezpieczyciele zwiększyli też inną kwotę. Chodzi o zabezpieczenie, które biura podróży muszą zablokować na koncie ubezpieczyciela. Jego wysokość dochodzi nawet do 40 proc. wartości gwarancji.
— W naszym przypadku ta kwota skoczyła ośmiokrotnie — mówi Michał Głowa, prezes niewielkiego, założonego w 2009 r., biura podróży 7islands.
Jego firma połknęła tę żabę.
— W przypadku małych firm możemy mówić o dodatkowych kilkuset tysiącach złotych, w przypadku większych: od kilku do kilkunastu milionów złotych — szacuje Jacek Dąbrowski, ekspert turystyczny z firmy InfoServices.
Może zabraknąć
Większość biur podróży, spodziewając się podwyżek, kupiło ubezpieczenie jeszcze jesienią 2010. Dopiero po wakacjach zrobią to na nowych zasadach. Jesień to czas upadłości firm turystycznych — mają do zapłacenia zaległości, a klienci przestają wpłacać pieniądze za wyjazdy.
— Przy określaniu wysokości składki ubezpieczyciele biorą pod uwagę kondycję branży. Nie sądzę, żeby wydarzenia w Egipcie pomogły. Nikt nie zdoła tak szybko dobrze rozwinąć innego kierunku. Dlatego wrzesień tego roku pokaże kondycję finansową większości firm — przewiduje prezes 7islands.
— I właśnie jesienią najistotniejszą informacją dla klientów będzie, czy dany touroperator jest w stanie ubezpieczyć się na nowych warunkach. A od tego przecież zależy przyznanie koncesji na następny rok działalności — mówi Jacek Dąbrowski.
— Duży może więcej, a poza tym mamy dobre wyniki finansowe, więc nie obawiamy się tak bardzo dramatycznej podwyżki stawki i kwoty zabezpieczenia. Trzeba jednak przyznać, że może ono urosnąć od 50 proc. do nawet 80 proc., co jesteśmy w stanie zaakceptować — uspokaja Grzegorz Baszczyński, prezes giełdowego Rainbow Tours.
Rynek ubezpieczyciela
Według Michała Głowy, ubezpieczyciele nie walczą o klientów z jego branży.
— Sprawdziliśmy w kilku miejscach, wszystkie propozycje były zbliżone — przyznaje prezes 7islands.
Bardzo trudno jest zmienić ubezpieczyciela, bo zamrożone pieniądze muszą leżeć na jego koncie przez półtora roku. Trudno sobie wyobrazić biuro, które zostawi tegoroczny wkład, zapłaci dużo wyższe ubezpieczenie i zamrozi kilkukrotnie większą niż zwykle sumę. Niewykluczone, że karencja zostanie jeszcze bardziej wydłużona: ze 180 do 360 dni.
Jeszcze w grudniu przedstawiciele Polskiej Izby Turystyki liczyli, że uda się zmienić niefortunne zapisy.
— Nic się nie zmieni, chociaż rząd nam to obiecywał. Konieczna jest zmiana ustawy — przyznaje teraz Jan Korsak, prezes PIT.