Biznes cieszy się z wyroku

KAP
opublikowano: 06-10-2006, 00:00

Pracodawcy dobrze przyjęli orzeczenie w sprawie Janusza Szlanty. Inna decyzja sądu byłaby tragedią.

Jeremi Mordasewicz

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Wyrok ten pokazuje, że sądy w Polsce są niezawisłym filarem systemu wolnorynkowego. W razie konfrontacji między związkami zawodowymi a pracodawcami właśnie sądy powinny rozstrzygać spory. Dobrze się stało, że zapadł taki wyrok, bo choć jedna jaskółka wiosny nie czyni, to mamy sygnał, że warto przeciwstawiać się nielegalnym strajkom. Problem w tym, że politycy traktują pracowników, zwłaszcza dużych firm, jak elektorat. Dlatego choć mamy instrumenty prawne przeciwko nielegalnym strajkom, nie ma egzekucji prawa. Warto też zapytać o sankcje za nielegalny strajk. Jego zorganizowanie przynosi przecież firmie wymierne straty, podważa zaufanie wobec kontrahentów i banków.

Andrzej Malinowski

prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich

Problem polega na tym, że często związki zawodowe nadużywają prawa pracy i dowolnie je interpretują. Naruszają przy tym ustawę o związkach zawodowych, bo ona nie daje im prawa do wtrącania się np. w dobór kadr. Poza tym działacze związkowi są podburzani przez polityków, czego przykładem ostatnie wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego, w których bardzo często pojawia się słowo „związkowiec”, natomiast słowo „przedsiębiorca” nie pada. Dlatego związkowcy czują się bezkarnie i próbują różnych sztuczek. Należy zastanowić się nad sensownością struktur związków zawodowych — utrzymywanych w dużej części przez pracodawców — one wymagają uporządkowania. Nie jestem wrogiem związków, ale mamy dziś do czynienia z sytuacjami nienormalnymi.

Zbigniew Żurek

wiceprezes Business Centre Club

Dobrze, że Janusz Szlanta został uniewinniony. Jeśli wyrzucił tych, którzy strajkowali na dziko, zrobił dobrze. To jednak nie jest przełom. Gdyby były szef Stoczni Gdynia został skazany wbrew prawu — byłaby to tragedia. Na szczęście prawo obowiązuje wszystkich — bogatych i biednych, grubych i chudych, łysych i kędzierzawych. Nie chciałbym, aby w moim kraju można było nielegalnie strajkować. Ludzie strajkujący nielegalnie w 2002 r. w stoczni, w której udziały miał skarb państwa, okradali także mnie jako podatnika. Dyrektor miał prawo podjąć takie środki. Gdyby tego nie zrobił, następnego dnia pojawiłyby się kolejne strajki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu