Biznes milenialsów głównie dla pieniędzy

opublikowano: 25-10-2017, 22:00

Igreków do założenia firmy zachęca przede wszystkim wizja finansowej niezależności. Deklarują, że na start zaoszczędzili sami

Nie pragnienie zmiany świata czy możliwość rozwijania pasji, ale zwiększenie dochodów i zapewnienie stabilności finansowej swojej rodzinie napędzają pokolenie igreków do prowadzenia biznesu — to jeden z głównych wniosków najnowszego raportu „Milenialsi w MSP. Pod Lupą” przygotowanego przez Europejski Fundusz Leasingowy (EFL).

W badaniu wzięło udział 500 przedsiębiorców, którzy urodzili się w latach 1980-2000. Reprezentują oni takie branże, jak budownictwo, handel, hotele, gastronomia, teleinformatyka, produkcja, rolnictwo i przetwórstwo, a także transport oraz usługi. 40 proc. z nich prowadzi mikro-firmę, tyle samo małe przedsiębiorstwo, a 20 proc. to już średnie podmioty. W biznesie funkcjonują nie dłużej niż 10 lat.

Materialiści i indywidualiści

EFL postanowił przyjrzeć się bliżej milenialsom, ponieważ to oni zaczynają dzisiaj rządzić firmami.

— Urodzeni w latach 1980-2000 zyskują coraz liczniejszą reprezentację wśród przedsiębiorców. Decydują o doborze współpracowników i zatrudnieniu kadr, w coraz większym stopniu kształtując obraz przedsiębiorcy i przedsiębiorczości. Poznając właścicieli firm z pokolenia Y, dowiadujemy się, w którą stronę zmierza obszar MSP, ponieważ to oni będą w coraz większej mierze współtwórcami tego segmentu — zwraca uwagę Radosław Woźniak, wiceprezes EFL. Badanie pokazuje, że prowadzenie biznesu dla milenialsów jest środkiem do osiągnięcia satysfakcjonującego statusu, a nie celem samym w sobie. Założyli firmy głównie po to, żeby zwiększyć własne dochody. Drugi, nieco mniej ważny powód, to dążenie do niezależności.

— Igreki jak nic innego cenią sobie autonomię, nawet w kontekście dużej pomocy, jaką otrzymują od rodziców czy instytucji. Nigdy wcześniej przedsiębiorcy nie mogli liczyć na taką dużą liczbę programów i organizacji wspierających przedsiębiorczość jak Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości czy choćby pieniądze z Unii Europejskiej — zauważa Aleksandra Ewa Piotrowska, przewodnicząca Forum Młodych Konfederacji Lewiatan.

Pomimo wagi finansów w prowadzeniu firmy są milenialsi, którzy założyli firmę z powodów innych niż materialne. Najwięcej z nich wyznaje, że pomysł na biznes powstał z osobistych pasji i zainteresowań (45 proc.). Duża część (prawie 40 proc.) nie miało podobnego motywatora i aby wymyślić koncept na działalność, analizowało rynek i aktywnie szukało niszy, kierując się potrzebami potencjalnych klientów. Natomiast w przypadku jednej piątej badanych własna firma to kontynuacja rodzinnej tradycji.

Work-life balance

Milenialsi myślą nieco innymi kategoriami niż wcześniejsze pokolenia. — Wychowani przez rodziców, którzy często mogli im zapewnić dobre warunki do nauki i rozwoju, nie czują presji walki o przetrwanie, nie muszą dorabiać się od zera — mówi Aleksandra Ewa Piotrowska. Chcą być niezależni finansowo, ale nie widzą konieczności całkowitego poświęcenia się pracy, żeby ten cel osiągnąć. Sukces to dla nich stabilność finansowa, rozumiana jako pomnażanie osobistego majątku (89 proc. odpowiedzi). Ale liczy się też work-life balance (86 proc.). Wcześniejsze pokolenie na pierwszym miejscu stawiało pracę.

— Wyznaję taką zasadę: nie żyję, żeby pracować, tylko pracuję, żeby żyć. Sukces to umiejętność utrzymania równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym — wyznaje Sylwia Turlejska, właścicielka Agencji Interaktywnej Studio Kreacji. W biznesie milenialsi najbardziej cenią sobie dobre relacje, zarówno z pracownikami, jak i partnerami biznesowymi (86 proc.).

Ważna jest również jakość — 83 proc. badanych chętnie zapłaci więcej za produkty i usługi, które uznają za lepsze. Młode pokolenie jest ponadto wyjątkowo elastyczne — łącznie niemal 70 proc. ankietowanych właścicieli firm uważa, że przebranżowienie nie byłoby żadnym problemem. To luźne podejście do życia i pracy stanowi jednak często problem dla nich samych jako pracodawców.

— Milenialsów można podzielić na dwie grupy — tych, którzy robili starą maturę, i tych, którzy chodzili do gimnazjum. Różnice widać w momencie pozyskiwania pracownika — ten ze starszej szkoły jest zwykle sumienny i odpowiedzialny, a z młodszej — tylko wymaga i nic nie chce dać z siebie. Nie jest przywiązany do pracy, szybko ją zmienia, gdy tylko mu coś nie pasuje. Musi mu być wygodnie — mówi Paweł Kufka, współwłaściciel firmy Pikmet.

Zaradni, ale ze wsparciem

Łatwość wchodzenia na drogę biznesu w przypadku milenialsów wiąże się również ze wsparciem rodziny, na które mogą liczyć. Prawie jedna trzecia takich przedsiębiorców założenie firmy sfinansowała dzięki pożyczce od rodziny albo przyjaciół. Inwestycja się opłaciła, bo pieniądze pozwoliły rozwinąć spory biznes. Aż 67 proc. przedsiębiorców ze średnich firm przyznało, że prowadzą biznes dzięki wsparciu rodziny.

Co ciekawe, wielu milenialsów deklaruje, że na start zaoszczędzili samodzielnie. Tak twierdzi 52 proc. badanych. To wciąż znacznie mniej niż w całym sektorze MSP, w którym ponad 80 proc. przedsiębiorców finansuje działalność tylko z własnych pieniędzy. To pokazuje, jak niezależni potrafią być dziś bardzo młodzi ludzie. Jednocześnie igreki są bardziej otwarte na zewnętrzne finansowania — aż 41 proc. z nich przy otwieraniu działalności posiłkowało się kredytem. Nieobce im są także zdobycze nowych technologii, które chętnie wykorzystują w prowadzeniu biznesu. Standardem jest m.in. stały dostęp do internetu, korzystanie z mediów społecznościowych i różnego rodzaju aplikacji.

— Nie wyobrażam sobie dzisiaj prowadzenia firmy bez mediów społecznościowych — mówi Mikołaj Golatowski, prezes Follow Up. To powszechna opinia wśród milenialsów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Biznes milenialsów głównie dla pieniędzy