W środku lata o lodówkach? Nam też jest przyjemnie. Tylko pozwólcie mi wejść do kriosauny jeszcze raz!
Kraków, noc, schyłkowy socjalizm. Józef Pawłowski, serwisant lodówek i urządzeń chłodzących, dostaje zlecenie. W grodzie Kraka padły komory w jednej z kostnic...
— Czas odgrywał ważną rolę. Ale udało się. W kostnicy były m.in. zwłoki jednego z wybitnych krakowskich profesorów, więc nie mogliśmy dać plamy — tak dziś wspomina to zamówienie właściciel Juki, fabryki urządzeń chłodzących w podkrakowskich Niepołomicach.
— Serwisowałem urządzenia, ale zawsze marzyła mi się produkcja. Udało się to w 1989, kiedy na osiedlu Strusia w Krakowie wybudowałem pawilon. Nowy rozdział w budowie Juki to 1993 r., kiedy kupiłem działkę w Niepołomicach — opowiada Pawłowski.
Juka produkuje m.in. meble chłodnicze dla sklepów, restauracji i ciastkarni, szafy na piwo, lady — łącznie z projektowaniem, zamrażarki. Jest też jednym z europejskich producentów jednosobowych kriosaun.
Wschodni ślad
W 1999 r. Juka kupiła wartą kilka milionów złotych linię do produkcji zamrażarek.
— Produkowaliśmy je głównie na rynki: rosyjski, białoruski, ukraiński i do krajów nadbałtyckich. Niestety hossa szybko się skończyła. Podniesiono nam cła. Dopiero w tej chwili zamierzamy się odkuć. Kończę z ukraińskim partnerem budowę fabryki za naszą wschodnią granicą i tam zamierzam przenieść produkcję zamrażarek. Stamtąd będziemy sprzedawać wyroby, dlatego spodziewam się, że już w przyszłym roku możemy osiągnąć 3 razy wyższy poziom obrotów niż dziś — cieszy się biznesmen.
Inwestycja na Ukrainie warta jest prawie 2 mln dolarów.
Kriosauny medyczne
Prawdziwym oczkiem w głowie Pawłowskiego od 2000 r. stała się jednak kriogenika. I o tym chce rozmawiać. Juka wyprodukowała już 20 kriosaun, które trafiły nie tylko do Polski, ale i za granicę.
Choć leczyć zimnem zaczęli wieki temu Japończycy, dziś Polska jest uznawana za stolicę lodowej terapii. To np. do naszego ośrodka w Spale na 12 do 15 seansów (tyle trwa terapia) przyjeżdżają sportowcy z całego świata. Codzienny, 2-, 3-minutowy pobyt w temperaturze od -120 do -160 st. C wydatnie wspomaga trening wytrzymałościowy i siłowy. Pawłowski ma zresztą na to urządzenie patent. I nie tylko...
— Komory do krioterapii z Juki otrzymały właśnie certyfikat medyczny. Oznacza to, że ich właściwości medyczne zostały potwierdzone, oraz że możemy je sprzedawać nie z 22-proc., ale z 7- -proc. VAT — cieszy się Magdalena Górka, kierownik działu chłodnictwa i gastronomii w firmie.
Oferta od NASA
Polskie kriosauny powstały przy współpracy Juki z krakowską AGH. Inżynierowie akademii opracowali panel do sterowania komorą.
Wchodzi się do niej w chodakach, sauna sięga do szyi (w środku jest specjalny podnośnik przydający się szczególnie niższym osobom) — głowa człowieka nie może bowiem znaleźć się w tak niskiej temperaturze.
— Produkujemy je od sześciu lat i nie było żadnej awarii, nic nikomu się stało, a wręcz przeciwnie, wiele osób ma po leczeniu mniejsze problemy z bólami stawów czy reumatyzmem. Sam grywam namiętnie w tenisa i gdy zaczynam mieć problemy z kolanami, wchodzę do kriosauny — zapewnia właściciel Juki.
W sprawie polskich kriokomór z biznesmenem kontaktowali się ostatnio nawet Kanadyjczycy z Vancouver. Potem odbyła się tam konferencja na temat leczenia zimnem.
— Do dziś dostaje e-maile od lekarza z NASA, który nas zaprasza, ale na razie nie chcę do niego jechać. Trochę boję się tego rynku, to zbyt poważna sprawa — mówi Józef Pawłowski.
Przed kriosaunami z Juki przyszłość jest jednak ogromna.
„Krioterapia ogólnoustrojowa to jedyna znana mi metoda leczenia schorzeń reumatoidalnych, pozbawiona skutków ubocznych“ — za dowód niech posłuży ten cytat z prof. Jacka Szechińskiego, konsultanta krajowego ds. reumatologii.
