Biznes na resorach

Tadeusz Prusiński
opublikowano: 2006-09-04 00:00

Gdy Sławomir Chmieliński zaczynał z bratem dziesięć lat temu od zabawek na sprężynie, nie wierzył, że zrobi na nich pieniądze.

— Mam siostrę w Niemczech. Tam widziałem place zabaw z drewnianymi pomostami z trapami, basztami, zjeżdżalnią, huśtawkami, bujakami na sprężynie. Pomyślałem, że u nas też to można robić — opowiada Sławomir Chmieliński, prezes spółki Novum w Gromie koło Pasymia.

Swój pomysł zaczął urzeczywistniać z bratem Andrzejem na początku 1996 roku. Rozpoczęli od koników na sprężynie i huśtawek, robionych na amatorskim warsztacie odziedziczonym po wuju. Potem rodzina sprężynowców powiększyła się o koguta, żyrafę, skuter, motorower, słonia, delfina, rybę i żabę.

A rozkołysze, rozbawi

W wyremontowanych 150-letnich zabudowaniach 27-hektarowego gospodarstwa we wsi Grom, które bracia Chmielińscy kupili na początku działalności gospodarczej, produkcja idzie pełną parą. Tutaj też projektuje się wzory, często inspirowane m.in. wyjazdami na zagraniczne targi.

Oprócz sprężynowców i huśtawek powstają tu m.in. drabinki, zestawy stojących i wiszących pomostów, zjeżdżalnie, karuzele, piaskownice, różne domki i ławki, rampy, najazdy, rury zjazdowe, równoważnie, drążki i poręcze gimnastyczne, ścianki sprawnościowe. Słowem — wyposażenie placów zabaw w konwencji drewnianej z elementami ze stali kwasoodpornej i malowanej proszkowo. Łącznie prawie 160 rodzajów urządzeń-zabawek. Wszystkie wykonane według unijnych norm (firma ma certyfikat ISO 9001). Bawią się na nich dzieci i młodzież od Świnoujścia po Sanok, od Suwałk po Jelenią Górę. W Olsztynie 80 proc. placów zabaw jest wyposażonych w urządzenia spółki Novum.

— Nie wszystkim w głowie się mieściło, że na takich rzeczach można robić pieniądze — wspomina Sławomir Chmieliński.

Dziś spółka Novum, aranżująca bezpieczne, estetyczne i kolorowe place zabaw, parki oraz tereny zielone, należy do krajowej czołówki. Jej klientami są m.in. samorządy, spółdzielnie mieszkaniowe i przedszkola.

Przyjaciel wiosny

Sławomir Chmieliński jest nauczycielem nauczania początkowego. Ale po studiach tylko przez rok pracował w podstawówce. Był początek lat 90. i kto miał pomysł na biznes oraz trochę gotówki, brał sprawy w swoje ręce. Więc on też wziął. Otworzył w Szczytnie sklep z artykułami dla dzieci i niemowląt. Miał w nim wszystko — od smoczków po wózki i meble do dziecięcego pokoju. Gdy rok później zajął się placami zabaw, sklep przejęła żona i do dziś jej dobrze idzie.

Cztery lata temu spółka Novum zaczęła produkować także pomoce edukacyjne. Jedną z nich jest np. kolorowa, drewniana siedmioelementowa nakładanka dla najmłodszych dzieci, by mogły ćwiczyć rozpoznawanie i dopasowywanie różnych kształtów do otworów.

— Jako nauczyciel i ojciec małej Marysi lepiej rozumiem potrzebę nauczycielek i dzieci, no i rodziców, stąd oferta dla przedszkoli — tłumaczy prezes Novum powody rozszerzenia profilu działalności firmy.

W Szczytnie powstał drugi jej zakład. Jego pracownicy wytwarzają zabawki edukacyjne oraz wyposażenie przedszkoli. Novum wydało cztery katalogi z ofertą pomocy edukacyjnych. Lada dzień ukaże się kolejny. Jeden z nich był z płytą z bajkami i piosenkami dla dzieci w wykonaniu Piotra Fronczewskiego. Tę płytę firma również dołączyła do miesięcznika „Twoje Dziecko”.

Uśmiech radosny

W ofercie pomocy edukacyjnych Novum są cztery tysiące nowych zabawek i urządzeń. Firma z Gromu kieruje ją do przedszkoli. Jeżeli dyrekcja zamówi, firma przysyła wybrane zestawy edukacyjne własnym transportem. W zeszłym roku spółka rozesłała propozycję do 30 tys. potencjalnych odbiorców, a w tym roku — do 25 tysięcy.

Oprócz zabawek edukacyjnych i przedszkolnych mebli firma z Gromu robi także tzw. kształtki poliuretanowe do korygowania wad postawy. To znaczna część eksportu. Na Zachód idzie prawie czwarta część rocznego obrotu firmy — m.in. do Niemiec i Wielkiej Brytanii. W Londynie kilka przedszkoli zostało wyposażonych od A do Z w meble i zabawki edukacyjne z Gromu. Pytany o plany prezes Novum odpowiada, że przede wszystkim doskonalenie produktów, tzn. uodpornianie ich na wandalizm.

— Nie zdajemy sobie sprawy, jaką pod tym względem inwencję mają dzieci — twierdzi szef spółki z Gromu.

Z perspektywy lat prezes Sławomir Chmieliński uważa, że handel jest bardzo łatwym interesem. Za to produkcja to setki detali, które trzeba połączyć, by coś stworzyć, sprzedać i jeszcze przez parę lat dbać o sprzedany produkt w ramach gwarancji.

— To naprawdę bardzo trudny kawałek chleba — podsumowuje swoje produkcyjne doświadczenia.

Możesz zainteresować się również: