Niemal miesiąc temu minął termin zgłaszania uwag do projektu ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Dzięki zmianom prawnym ma się ziścić wizja Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, miliona elektrycznych aut na polskich drogach w 2025 r. Do kupowania samochodów na prąd mają zachęcać: zwolnienie z akcyzy i opłat za parkowanie, przyspieszona amortyzacja e-aut oraz możliwość poruszania się buspasami. Operatorzy sieci energetycznych wspólnie z samorządami mają stworzyć plany budowania ogólnodostępnych punktów ładowania. Potem samorządy w drodze konkursów wyłonią operatorów stacji ładowania na swoim terenie, a firmy energetyczne będą zobowiązane podłączyć infrastrukturę do swojej sieci. Podobnie ma być załatwiona kwestia tankowania sprężonym gazem ziemnym (CNG). Samorządy miałyby też możliwość tworzenia na terenie zwartej zabudowy mieszkaniowej tzw. stref zeroemisyjnych, gdzie poruszanie się samochodami innymi niż elektryczne byłoby ograniczone. Kierunek nakreślony w ustawie biznes uważa za słuszny.
— Katalog instrumentów wsparcia elektromobilności zaproponowany przez Ministerstwo Energii jest zgodny z logiką — w pierwszej kolejności trzeba wesprzeć budowę infrastruktury. To warunek konieczny upowszechnienia nowych, nisko- i zeroemisyjnych pojazdów — mówi Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych. Jak zwykle jednak diabeł tkwi w szczegółach. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych zwraca uwagę, że proponowana w projekcie koncepcja budowy infrastruktury jest zbyt mocno powiązana z lokalnymi samorządami gminnymi. Chodzi m.in. o to, że stacje ładowania mają być usytuowane na gruntach gminnych.
„(…) wybór lokalizacji musi w pierwszym rzędzie być podyktowany potrzebami kierowców, a następnie stanem infrastrukturyOSD, co zwiększa szanse, że stacje będą użytkowane. Nieuzasadnione wydaje się założenie, że operator infrastruktury nie może wybudować punktu ładowania na gruncie będącym np. jego własnością lub będącym własnością prywatną (np. centrum handlowe), przy założeniu, że będzie on powszechnie dostępny” — czytamy w piśmie Macieja Mazura, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.
Autor zwraca też uwagę, że plany budowy punktów ładowania powinny być uzgadniane na szczeblu wyższym niż gminny, by systemy z różnych gmin były kompatybilne i umożliwiały przejazd e-autem długich tras. Ulgi przedsiębiorcy też doceniają — pytanie, czy wystarczą. — Wydaje się, że zwiększenie odpisów z tytułu amortyzacji samochodów elektrycznych jest istotnym wsparciem dla klientów flotowych, którzy mogą być głównym odbiorcą takich aut w okresie początkowym. Cieszy nas też projekt zwolnienia samochodów elektrycznych z podatku akcyzowego.
Uważamy jednak, że definicja takiego pojazdu powinna być zawężona do bateryjnego, czyli bez żadnego silnika wewnętrznego spalania na pokładzie — tłumaczy Paweł Wideł.
— Biorąc pod uwagę potrzebę jak najpilniejszego rozwoju stosowania paliw alternatywnych, wątpliwości budzi tylko to, czy wsparcie przewidziane w projekcie ustawy będzie wystarczające, a władze samorządowe i inne pomioty udźwigną ciężar realizacji postanowień ustawy — zaznacza Jacek Jaśkiewicz, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju i zmian klimatu Business Center Club i konsultant w Atmotermie, który przygotowywał ocenę oddziaływania na środowisko projektowanej ustawy.