Elektromobilność tkwi w klinczu cen

Największa zaleta e-samochodów to niższe koszty eksploatacji, ale ceny zakupu blokują rozwój rynku

Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych (ORPA) postanowiło sprawdzić, jak Polacy postrzegają samochody z napędem innym niż typowy spalinowy. Okazuje się, że tylko 8 proc. z ponad 1 tys. osób, które wzięły udział w badaniu, nie słyszało o pojazdach niskoemisyjnych. Między wiedzą o istnieniu samochodów innych niż spalinowe a ich posiadaniem jest jednak przepaść. Zaledwie co ósmy Polak realnie rozważa zakup takiego auta. Większość zniechęcają ceny, wyższe od cen samochodów od spalinowych, i ograniczona dostępność infrastruktury do tankowania lub ładowania. Znacznie mniejsze obawy budzi natomiast mniejszy zasięg innowacyjnego pojazdu.

Dotacje dla każdego

Zdaniem badanych, posiadanie niskoemisyjnego auta ma również zalety. Niższe koszty eksploatacji zachęcają do zakupu nawet więcej osób, niż zniechęca wyższacena. Konkluzja, że Polacy chętnie jeździliby niekonwencjonalnymi autami, gdyby na starcie ktoś im dopłacił, jest w tych okolicznościach logiczna i znalazła odzwierciedlenie w wynikach badania. Dofinansowanie zakupu pojazdu niskoemisyjnego w ramach powszechnie dostępnego programu jest głównym argumentem finansowym, który przekonałby Polaków do jego nabycia. Głównym argumentem z kategorii użytkowej jest natomiast możliwość darmowego parkowania. Z badania wynika również, że zdaniem zdecydowanej większości Polaków, bo aż 93 proc., państwo powinno wspierać rozwój gospodarczy dzięki innowacjom, a branżę paliw alternatywnych, w tym elektromobilność, za innowacyjną uważa 81 proc. Pogląd badanych na samą elektromobilność jest jednak trochę inny niż na całą, nieco szerszą branżę paliw alternatywnych. Prąd to najbardziej znany jego rodzaj — za przyszłość motoryzacji uważa go 74 proc. ankietowanych i tylko68 proc. jest zdania, że elektromobilność rozwinie się jedynie przy aktywnym wsparciu państwa.

Menedżer kontra urzędnik

Różne spojrzenie na bariery i zachęty do rozwoju osobistej e-mobilności mają też różne grupy zawodowe. Cena zakupu e-auta jest zdecydowanie najmniej zniechęcająca dla kadry zarządzającej. Jako główny czynnik odstręczający od jazdy na prąd wskazało ją 40 proc. jej przedstawicieli. Wśród prywatnych przedsiębiorców i pracowników biurowych czy urzędników jest to problem dla około 60 proc. Podobna dysproporcja wystąpiła w odpowiedzi na pytanie o brak infrastruktury do ładowania. Do e-aut zniechęca to niespełna 30 proc. kadry zarządzającej, podczas gdy w każdej innej grupie społecznej ponad 45 proc. Menedżment przy tym mniej niż pozostali docenia rzadsze przeglądy aut elektrycznych. Natomiast prywatnych przedsiębiorców zdecydowanienajbardziej ze wszystkich pociąga w e-autach ich cicha praca. Warto jednak zauważyć, że ludzie mylą napęd elektryczny z hybrydowym. Wśród 10 najczęściej wskazywanych modeli aut elektrycznych jest pięć toyot, choć japoński koncern czysto elektrycznego auta jeszcze nie oferuje. Na postrzeganie e-samochodów wpływa też poziom dochodu. Zarabiających powyżej 5,5 tys. zł netto miesięcznie brak infrastruktury do ładowania zniechęca do zakupu samochodu elektrycznego bardziej niż wysoka cena. Możliwość wjazdu do centrów miast ta grupa uznała natomiast za większą zaletę niż darmowe parkowanie. Od miejskiej komunikacji publicznej wymiany taboru na niskoemisyjny oczekuje 78 proc. ankietowanych. Szansę na zmniejszenie smogu dzięki transportowi niskoemisyjnemu dostrzega jednak o 7 proc. mniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Elektromobilność tkwi w klinczu cen