Dobra passa trwa. Radomszczańska firma nie pierwszy raz jest w czołówce rankingu Gazele Biznesu.
Rok temu firma z Radomska była liderem w regionie. W ciągu trzech lat jej przychody wzrosły prawie pięciokrotnie. W tym roku producent systemów ogrodzeniowych i drutu jest znów w czołówce — tym razem na drugim miejscu.
— Nasze wskaźniki wzrostu są ciągle świetne, bo tym razem jest to ponad 260 proc. Ubiegły rok był również dobry, jednak w miarę rozrostu firmy trudno będzie jeszcze bardziej wyśrubować wyniki — tłumaczy Adam Świerczyński, założyciel i prezes Met-Primu.
Zeszłorocznym statystykom zaszkodziła też taniejąca stal. Dlatego, choć sprzedaż ilościowo była większa o 15-20 proc., to wzrost obrotów nie osiągnął tego poziomu.
Konkurencji brak
Wszystko zaczęło się od handlu wyrobami hutniczymi w 2000 r. Oferta firmy była bogata — od stali zwykłych w postaci rur, prętów, walcówki, kształtowników czy profili, po stal nierdzewną. Wkrótce Adam Świerczyński zdecydował o rozpoczęciu drugiej fazy rozwojowej firmy i rozpoczął produkcję najpierw systemów ogrodzeniowych, a potem drutów i wyrobów z drutu.
— Po kilku latach rynek pozytywnie zweryfikował strategie przyjęte w momencie powstawania firmy. Zrozumieliśmy, że dla solidnego i poważnego dostawcy zawsze będzie miejsce na wolnym i wymagającym rynku — wspomina szef radomszczańskiej Gazeli.
Jak twierdzi, do dziś ten rynek jest wciąż niezagospodarowany. Dlatego też z roku na rok coraz większa część przychodów pochodzi z produkcji, a nie z handlu.
— Dwa lata temu rozpoczęliśmy produkcję drutu i to wyraźnie zdynamizowało nasz rozwój — przyznaje Adam Świerczyński.
Zeszły rok był przełomowy — po raz pierwszy w historii przedsiębiorstwa ponad 50 proc. przychodów przyniosła sprzedaż produktów wytwarzanych przez Met-Prim. Receptą na taki sukces jest precyzyjny biznesplan, jaki od kilku lat z konsekwencją realizuje założyciel firmy.
— Stale zwiększamy nasze udziały w rynku. Szacuję, że obecnie mamy blisko 4,5 proc. rynku drutu i prawie 10 proc. rynku ogrodzeń — wylicza prezes Met-Primu.
Przy tym jego firma ciągle poszerza asortyment i obecnie proponuje kompleksową obsługę — od indywidualnego projektu, poprzez wykonanie, po montaż.
Unijny straszak
Teraz interesy idą świetnie, ale jeszcze kilka lat temu Adam Świerczyński z niepokojem wyglądał unijnej konkurencji. Jak się okazało, na próżno.
— Na Zachodzie są wielkie, wyspecjalizowane firmy, które działają w tej samej branży co ja. Jednak są za daleko od środkowej Polski i żeby podbić tu rynek dobrymi cenami, musiałyby uruchomić tutaj swoje zakłady produkcyjne, i zgłębić tajniki polskiego rynku, a nie tylko tworzyć punkty dystrybucji — mówi prezes radomszczańskiej Gazeli.
Met-Prim śmiało więc poczyna sobie na krajowym rynku i zaczyna myśleć o eksporcie. W ciągu najbliższych lat firma planuje zainwestować w rozwój produkcji nawet kilka milionów złotych. Na razie dysponuje ponad 2,5 tys. mkw. hali produkcyjnej, w której regularnie unowocześnia park maszynowy. Niedawno Adam Świerczyński zdecydował kupić grunty z przeznaczeniem na kolejne inwestycje.
— Trzeba działać ofensywnie, tym bardziej że jest na to miejsce w tej branży. Więc należy je zająć, zanim zrobią to inni — tłumaczy swoje plany Adam Świerczyński.
Dodaje, że w tym biznesie przydaje się… psychologia.
— Dość często przychodzą klienci, którzy potrzebują czegoś „na wczoraj”. A my nie dajemy się zaskakiwać, bo przewidujemy, czego danemu klientowi może akurat brakować. I mamy to zawsze na składzie, dlatego kupuje on u nas — przekonuje prezes Met-Primu.
W ubiegłym roku przez spółkę Adama Świerczyńskiego przewinęło się ponad 20 tys. ton produktów. Jak zapewnia właściciel radomszczańskiej Gazeli, to jeszcze nie szczyt jej możliwości.



