Biznes traci w Polsce miliony na podróbkach

opublikowano: 02-07-2018, 06:57

Skala zjawiska jest olbrzymia, jednak wciąż nie wszyscy przedsiębiorcy dbają o ochronę własności intelektualnej. Nie wszystkie naruszenia są też wykrywane.

W Polsce z powodu podrabiania produktów przedsiębiorcy tracą ponad 2,7 mln EUR, w całej Unii Europejskiej – blisko 59 mln EUR.  W naszym kraju oznacza to jednocześnie utratę ponad 31 tys. legalnych miejsc pracy – wynika z raportu Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) dotyczącego kosztów naruszeń praw własności intelektualnej w 13 wybranych sektorach gospodarki. Problem najczęściej dotyka producentów i sprzedawców leków, odzieży, wina i wyrobów spirytusowych, kosmetyków i smartfonów.  

Wyświetl galerię [1/2]

Łukasz Dejnarowicz, Forum

- Podróbki zatrzymywane są we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Wciąż wykrywana jest jednak niewielką część podrabianych produktów. Nieuczciwe podmioty zmieniają bowiem nieustannie sposoby importu czy produkcji nieoryginalnych towarów – zaznacza Tomasz Grucelski, adwokat, rzecznik patentowy, wspólnik kancelarii JWP Rzecznicy Patentowi.

W Polsce i poza krajem

Co zrobić, aby zwiększyć skuteczność ochrony własności intelektualnej? Po pierwsze, wpisać ją do strategii biznesowej przedsiębiorstwa. 

- Poza monitorowaniem rynku czy internetu, prawa własności intelektualnej, takie jak znaki towarowe, wzory przemysłowe czy prawa autorskie można również chronić na granicy. Wystarczy złożyć wolny od opłat wniosek o podjęcie działań, a celnicy zatrzymując i sprawdzając sprowadzane do naszego kraju towary, powinni zweryfikować, czy nie ma wśród nich produktów naruszających prawa własności intelektualnej danego przedsiębiorcy. Jeśli służby celne znajdą podejrzany towar, powiadomią przedsiębiorcę, który będzie mógł rozważyć podjęcie konkretnych działań, takich jak zniszczenie podrobionych produktów, złożenia wniosku o ściganie w postępowaniu karnym czy też wszczęcie postępowania cywilnego. Ewentualne dodatkowe koszty mogą pojawić się dopiero po zatrzymaniu podejrzanych produktów - dodaje Tomasz Grucelski. 

Konieczność ochrony produktów, zwłaszcza za granicą, podkreśla również Joanna Ossowska-Rodziewicz, prezes Fibar Group Intellectual Property Assets.

- Rejestracja wzoru lub znaku na terytorium całej Unii Europejskiej to koszt rzędu 350 EUR. Jeśli zdecydujemy się chronić nasze prawa tylko na rodzimym rynku, cena jest o połowę niższa. Nie są to koszty, z którymi przedsiębiorcy powinni mieć problem, zwłaszcza mając na uwadze potencjalne szkody związane z ewentualnym wykorzystaniem własności intelektualnej. W kwestii patentów koszt rejestracji w systemie europejskim nie powinien przekroczyć 8 tys. zł -  wylicza Joanna Ossowska-Rodziewicz.

Dodaje przy tym, że sytuacja wygląda już inaczej, gdy przedsiębiorca rozważa ochronę w systemie międzynarodowym. Koszty w tym przypadku mogą już przekroczyć kilkaset tysięcy, w zależności od skomplikowania zgłoszenia i krajów, w których produkty mają być zastrzeżone. Koszty rosną, ale nie gwarantuje to całkowitej ochrony. 

Ochrona w Chinach 

Firma Fibaro, producent urządzeń smart home, działa na ponad 100 rynkach na całym świecie. Korzysta głównie z ochrony w systemie europejskim, amerykańskim, chińskim oraz po części w PCT (procedura międzynarodowa). Posiada ponad 150 zarejestrowanych wzorów i znaków oraz kilkadziesiąt patentów. Na własnym przykładzie dostrzega różnice w standardach ochrony. 

- Mechanizmy ochrony są zasadniczo skuteczne, poza rynkiem azjatyckim, a w szczególności chińskim.  Tam niestety każdy kanton posiada własne rozporządzenia w zakresie własności intelektualnej, dodatkowo obowiązuje prawo pierwszeństwa rejestracji na rynku chińskim, co w praktyce oznacza, że jeśli rozwiązanie zostało zastrzeżone najpierw w Europie, a w drugiej kolejności w Chinach z powołaniem się na europejskie prawo pierwszeństwa,  w Państwie Środka nie będzie miało mocy prawnej. Jeśli chcemy ustrzec się przed podróbkami na rynku chińskim, rejestrujmy towary najpierw tam -  podkreśla Joanna Ossowska-Rodziewicz. 

Kwestie sporne

W kontekście podrabianych towarów polskie firmy, szczególnie niewielkie przedsiębiorstwa, borykają się również z innym problemem. 

- Często przedsiębiorcy zamawiając towary nie weryfikują dostatecznie dobrze, czy zagraniczny producent ma prawa do danego znaku towarowego, do wyglądu produktu (wzór przemysłowy, prawo autorskie) lub patentu. W efekcie mogą otrzymać kontenery nieoryginalnych produktów, które w wielu przypadkach mogą zostać zatrzymane na granicy przez służby celne i zniszczone, a zamawiający może zostać pozwany o naruszenie. By temu zapobiec, nie należy ograniczać się do zapewnień kontrahenta o oryginalności, lecz dokładnie weryfikować zamawiane towary lub korzystać z pomocy rzecznika patentowego – mówi Tomasz Grucelski.

Niestety również samo usuwanie podróbek jest procesem długotrwałym. Od momentu zgłoszenia naruszenia, nałożenia blokady, poprzez proces sądowy... może potrwać nawet kilka lat. 

- Pamiętajmy tylko, że nałożenie blokady powoduje, że nieuczciwy konkurent ma zakaz sprzedaży produktów do czasu rozwiązania sporu. Nie ukrywam jednak, że w takich branżach jak np. elektronika użytkowa czas starzenia się produktu jest bardzo szybki, dlatego efektywnie zaprojektowany mechanizm reakcji na wykryte naruszenie stanowi klucz do skutecznej polityki ochrony własności intelektualnej - dodaje Joanna Ossowska-Rodziewicz. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biznes traci w Polsce miliony na podróbkach