Biznes w Chinach bez stereotypów

opublikowano: 13-05-2013, 00:00

Handel międzynarodowy Lekkie ożywienie stosunków polsko-chińskich powoduje, że w stronę Azji chętniej zerkają polscy przedsiębiorcy. Ale wielu z nich po chińskim rynku porusza się jeszcze niepewnie

Zaczynali od importu, rozwoju globalnej strategii, kusił ich ogrom nowego rynku — dziś grupa polskich firm — jak twierdzą ich właściciele — z powodzeniem prowadzi działalność gospodarczą w Chinach. Swoimi doświadczeniami dzielą się z innymi. Ich wskazówki Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) zebrała w publikacji „Biznes w Chinach. Jak osiągnąć sukces”.

None
None

Start w Chinach

Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku — mówi chińskie przysłowie. W przypadkupolskich firm szukających w Państwie Środka miejsca dla siebie, zrobienie go nie jest łatwe. Zarówno analitycy, jak i sami przedsiębiorcy mówią o podstawowej przeszkodzie: obustronnym braku wiedzy o rozwoju krajowych gospodarek i biznesu.

— Jesteśmy na wczesnym etapie współpracy z Chinami. Wizyty polskich delegacji rządowych, w tym prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach, zapaliły zielone światło dla współpracy. Ale nawet jeśli politycy odrobili swoją lekcję, to jest to dopiero początek drogi do biznesu. Polityczny parasol oznacza usuwanie przeszkód, a nie automatyczny sukces na rynku chińskim — zauważa Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Zanim z importera przejdziemy do roli eksportera lub spróbujemy sił jako inwestor, upłynie jeszcze wiele czasu. Niemniej jednak wielkość i możliwości rozwoju, jakie daje rynek chiński, powodują, że już teraz firmy z Polski coraz chętniej patrzą w jego kierunku. Często staje się on również elementem globalnej strategii przedsiębiorstw. Ale już na starcie — bez względu na rodzaj działalności — pojawia się pierwszy mur do przebicia: konkurencja. W końcu w stronę Chin patrzy dziś niemal cały świat. Zdaniem Krzysztofa Domareckiego, przewodniczącego rady nadzorczej w firmie Selena, zajmującej się produkcją i dystrybucją chemii budowlanej, w Chinach przedsiębiorcy napotykają na dużo większą konkurencję niż w Europie. Poza lokalnymi rywalami, muszą się zmierzyć również z firmami koreańskimi, japońskimi, australijskimi, amerykańskimi i europejskimi. Przebić się nie jest więc łatwo.

Strategia działania

Jednej recepty na sukces w Chinach nie ma, choć z pewnością zaistnieć tam pomogą: solidne przygotowanie do ekspansji i zdobyte wcześniej międzynarodowe doświadczenie. Podstawą zawsze będzie dobrze dopasowany do potrzeb rynku produkt, przyda się też determinacja i cierpliwość. Aneta Raczek, prezes firmy Ferro, producenta artykułów instalacyjno-sanitarnych, twierdzi, że wchodząc do Chin, zawsze należy opierać się na solidnej analizie ekonomicznej i finansowej, ale trzeba też mieć intuicję i wyczucie rynku. A każdy, nawet drobny sukces wymaga wiele pracy i czasu. Nie ma co oczekiwać szybkich efektów. Tym bardziej że w ciągu ostatnich lat rynek chiński też uległ zmianom. Wcześniej wiele zagranicznych firm korzystało z dobrej infrastruktury i taniej siły roboczej w Chinach. Dziś taka strategia może już zawieść. Teraz bardziej stawia się na potencjał inżynierski Chińczyków i nowe technologie. Wśród polskich przedsiębiorców — nie tylko małych i średnich — wciąż krąży wiele stereotypów o biznesie w Państwie Środka. Nie ułatwia to startu. Tym bardziej że jak zaznacza Radosław Domagalski, prezes spółki Magellan Trading Shanghai (m.in. importującej z Polski do Chin drewniane podłogi i posiadającej w Chinach własną produkcję akcesoriów łazienkowych), tamtejsze realia prowadzenia biznesu są odmienne od tego, do czego przedsiębiorców przyzwyczaiła Europa, pod względem oczekiwań klientów, struktury dystrybucji, pozwoleń, systemu podatkowego, ale też relacji z Chińczykami. Natomiast same wymogi kapitałowe związane z założeniem firmy nie stanowią dużej bariery inwestycyjnej, nawet dla średniej wielkości firmy (na początek powinno wystarczyć nawet kilkaset tysięcy złotych). Choć oczywiście szybko pojawiają się kolejne koszty związane już z działalnością operacyjną. Dlatego tak istotne jest, aby prawidłowo ocenić potencjał produktu czy usługi w kontekście realiów chińskich. Jak zauważa Krzysztof Domarecki z Seleny, proces rejestracji firmy jest długi, bo władze chińskie koncesjonują każdą działalność gospodarczą, w szczególności zagraniczną. Zarejestrowanie firmy — według jego obserwacji — średnio zajmuje od pięciu do dziewięciu miesięcy, łącznie z uzyskaniem wszystkich wymaganych zezwoleń.

Pomocne przy wchodzeniu na rynek chiński może być znalezienie lokalnego partnera, pomoc firmy konsultingowej lub współpraca w ramach strefy ekonomicznej, w której otrzyma się wsparcie biznesowe. Na wejście do jednej z nich zdecydowali się przedstawiciele firmy Magellan Trading Shanghai i jak wyjaśnia Radosław Domagalski, odbyło się to sprawnie, bo profil działalności pasował do charakteru strefy. W strefie otrzymał pomoc w załatwieniu formalności — przy rejestracji działalności, ale też w codziennych kontaktach z urzędami, jak wydział ochrony środowiska czy nawet straż pożarna. Zaznacza, że jest to jedna z bezpieczniejszych form prowadzenia biznesu w Chinach.

Lokalizacja biznesu

— Pierwsza myśl to oczywiście Pekin czy Szanghaj, ale koszty wejścia na taki rynek są bardzo duże, czynsze są wyższe i lokale droższe. Jest na nim już sporo zachodnich restauracji. W końcu po wizytach w kilku jeszcze miastach, takich jak Xiamen czy nawet Makao, doszliśmy do wniosku, że okolice Kantonu, który jest miastem handlowym i przyciąga sporo obcokrajowców, będą na pewno dobrą lokalizacją — wspomina Filip Kenig, prokurent Amber Foods, firmy, która w 2011 r. otworzyła na południu Chin restaurację Sarmatia i zajmuje się wprowadzaniem na chiński rynek polskich produktów spożywczych, sygnując je taką samą nazwą. W tym przypadku poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji zajęło kilka miesięcy. Poszukiwania ułatwia pomoc wyspecjalizowanych firm lub konsultantów, jednak trzeba się wówczas liczyć z dodatkowymi kosztami, co nie jest problemem dla korporacji, ale może zbyt obciążyć budżet mniejszej firmy. Wybór lokalizacji jeszcze więcej czasu zajął Selenie, bo ograniczały ją — jako firmę z sektora budowlanego — dostęp do surowców i restrykcyjne miejscowe przepisy.

— Chiny to kraj bardzo zróżnicowany wewnętrznie. Musimy o tym wiedzieć, planując jakąkolwiek inwestycję. Warunki, jakie stwarza dany region, będą decydować o jej powodzeniu. Najłatwiej będzie zacząć, ograniczając się do małego obszaru geograficznego, np. jednej prowincji. Samo prowadzenie kampanii marketingowych o charakterze ogólnokrajowym przekracza możliwości większości firm — zaznacza Radosław Domagalski.

Okiem przedsiębiorcy

Opinie polskich przedsiębiorców o rynku chińskim i podpowiedzi, jak się po nim poruszać, pochodzą z publikacji „Biznes w Chinach. Jak osiągnąć sukces.” autorstwa Radosława Pyffela. Publikacja została wydana przez Centrum Współpracy Gospodarczej Polska- -Chiny przy Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane