Przez lata pracował m.in. we Fru.pl, Travelist.pl i Health Labs Care. W listopadzie 2023 r. z trzema wspólnikami założył Klub Zabawkowy, czyli działającą w modelu abonamentowym wypożyczalnię zabawek.
– Zawsze miałem poczucie, że pracując dla innych, dawałem z siebie prawie wszystko. Kiedy jednak zacząłem przygodę z Klubem Zabawkowym, poczułem, co oznacza 200 proc. swoich możliwości. Przypłaciłem to zdrowiem i musiałem przystopować. O własnym biznesie rzeczywiście myśli się cały czas, trudno nad tym zapanować i ująć to w jakieś ramy czasowe – przyznaje Maciej Bojczewski.
Zabawki z internetowego klubu można wypożyczać lub odkupić, gdy spodobają się dziecku. Dobierane są do portfolio przez specjalistów od neurorozwoju. Mają edukować przez zabawę, a dodatkowo uczyć wypożyczających minimalizmu i ograniczania konsumpcji.
– Mamy bardzo odważny pomysł i kieruję go do rodziców w sposób, który nie został wcześniej sprawdzony. Biznesy, w których tworzeniu brałem udział, miały ugruntowany model. W Klubie Zabawkowym budujemy wszystko od podstaw – podkreśla Maciej Bojczewski.
Bez planu przez Europę
Są ludzie, którzy decydują się na przerwę w karierze na podróże lub dla rodziny. Współwłaściciel Klubu Zabawkowego połączył jedno z drugim.
– To przyszło bardzo naturalnie. Czułem, że bardzo chcę spróbować rodzinnej podróży, zanim starszy syn pójdzie do szkoły. Wcześniej mieliśmy takie doświadczenie podczas pandemii, gdy utknęliśmy w Azji. Pokazało nam, jak chcemy i powinniśmy spędzać każdy dzień. Można pracować z innego miejsca na świecie niż Polska i robić coś dodatkowo w ciągu dnia, np. moją pasją jest surfing. To otworzyło nam głowę na nowe marzenia i na to, żeby nasza rzeczywistość wyglądała inaczej. Po odejściu z Health Labs Care było dla mnie naturalne, że gdzieś pojedziemy na dłużej. Spontanicznie kupiliśmy starego vana i całą rodziną ruszyliśmy przed siebie, bez planu, w podróż po Europie – opowiada Maciej Bojczewski.
W trakcie tej podróży jego syn chciał uzbierać na Nintendo. Kiedy pomysły na zarobek, takie jak sprzedaż lemoniady i wyprowadzanie psów, nie okazały się zbyt intratne, Maciej Bojczewski wpadł na koncept, by jego syn wypożyczał swoje zabawki.
– Gdy zaokrętowaliśmy na kilka miesięcy na Teneryfie, zauważyliśmy z synem, że wielu turystów kupuje tanie plastikowe zabawki i wykorzystuje je tylko w czasie pobytu. Później je porzucają. Henio chciał sobie zarobić na konsolę, więc pomyśleliśmy, że będzie im za opłatą wypożyczał nasze rzeczy. Stworzyliśmy stronę wypożyczalni – bardziej jako projekt edukacyjny dla syna niż cokolwiek innego. Przychodów nie było, ale pomysł został i po powrocie do Polski zacząłem się nad nim dłużej zastanawiać – mówi pomysłodawca Klubu Zabawkowego.
Świadomość ekologiczna
Według niego wypożyczanie jest dużo tańsze niż kupno zabawek. Tym bardziej że zazwyczaj są wykonane z plastiku lub drewna, więc trwałe.
– Wypożyczenie zabawki na miesiąc wystarczy, by dziecko się nią znudziło, a stanowi tylko około 20 proc. kosztów zakupu – wskazuje Maciej Bojczewski.
Sporym zainteresowaniem cieszy się usługa oddawania zabawek i otrzymywania za to miesięcznego dostępu do wypożyczalni.
– Mamy ponad 600 rozwojowych zabawek do wypożyczenia. W selekcji i doborze zabawek do klubu pomagają nam ekspertki od rozwoju psychofizycznego dzieci. Jako jedyni na rynku umożliwiamy wyszukiwanie zabawek po określonych kompetencjach. Jeżeli rodzicowi zależy, by rozwinąć jakąś konkretną u dziecka, u nas będzie miał ułatwione zadanie. Niektórzy klienci zdążyli już osiem razy wypożyczyć u nas zabawki, a rekordzistka przetestowała już ponad 30 w mniej niż pięć miesięcy – mówi przedsiębiorca.
Pochwała minimalizmu
95 proc. członków klubu to kobiety w wieku 25–40 lat, z dużych miast lub ich okolic. W opinii współwłaściciela Klubu Zabawkowego łączy je jeszcze jedno: duża świadomość ekologiczna.
– Coraz bardziej się przekonuję do minimalistycznego podejścia do konsumpcji i okazuje się, że nie mam dużych potrzeb – twierdzi Maciej Bojczewski.
Czas wolny przeznacza na rodzinę, dzieci i sport. Twierdzi, że chciałby dawać, szczególnie swoim dzieciom, coraz więcej doświadczeń zamiast przedmiotów.
– Dużą część rynku charakteryzują zakupy spontaniczne, nieprzemyślane. Wtedy pojawiają się najgorsze wybory, które negatywnie wpływają na środowisko i zadowolenie obdarowywanego. Chciałbym pokazać, że można inaczej. Dlatego idąc na urodziny przyjaciół moich synów, w prezencie dajemy też voucher do Klubu – mówi Maciej Bojczewski.
Sam też korzysta z wypożyczalni i kupuje używane rzeczy, np. ubrania.
– Jeśli możemy kupić jako rodzina coś używanego, to decydujemy się właśnie na takie rzeczy. Wyjątkiem są przedmioty bliskie sercu, związane z naszymi pasjami. Tego nauczyła mnie m.in. wyprawa do Indonezji, dokąd pojechaliśmy całą rodziną z jednym plecakiem. To była bardzo minimalistyczna podróż. Odtąd rosło we mnie przekonanie o braku potrzeby posiadania, a kulminacją była podróż vanem po Europie. Daliśmy radę spakować się w cztery osoby do samochodu na cały rok – mówi Maciej Bojczewski.
Podróże przypominają mu, co w życiu jest ważne i w jakim kierunku powinien podążać.
– Dłuższe wyjazdy pomagają mi się zresetować, na nowo wyznaczyć kierunki i odpocząć od rutyny – dodaje przedsiębiorca.
Powrót ze ślepej uliczki
Kiedyś obawiał się przerwy w karierze, ale dzisiaj jest pewien swoich umiejętności i pracę dopasowuje do rytmu życia.
– Podróże w mojej pamięci zajmują więcej miejsca niż doświadczenia z 10 lat kariery. Pierwsza trwała siedem miesięcy, druga prawie cztery, a ostatnia rok. Doświadczenia zawodowe to kilka sukcesów, chwil, a wyjazdy dały mi o wiele więcej. Intensywny rozwój kariery, gdy moi synowie przychodzili na świat i stawiali pierwsze kroki, przypłaciłem tym, że nie czułem się spełniony jako tata. W pewnym momencie zobaczyłem, ile tracę, nie widząc ich rozwoju. Postanowiłem, że będę spędzał z nimi więcej czasu, póki są mali, bo tego nie da się nadrobić. Dlatego zdecydowałem się na roczną przerwę w karierze. To się zgrało z wyjazdami, z końcem trzyletniego, intensywnego projektu i chęcią rozwoju zawodowego mojej żony Kasi. Przez rok prowadziłem naukę domową starszego syna, a z młodszym po prostu dużo się bawiłem – mówi Maciej Bojczewski.
Jego marzeniem zawodowym jest, by Klub Zabawkowy spowodował zmianę myślenia i zachowań młodego pokolenia.
– Chciałbym zaoferować tak przyjazną usługę, żeby trudno było jej odmówić. By zrównoważoną konsumpcję i wypożyczanie zaszczepić w młodych i zadbać o świat. W ten sposób chcę kreować kawałek nowej rzeczywistości i zupełnie inną mentalność. Jesteśmy na drodze do krachu klimatycznego przez nadmierną konsumpcję. Budując Klub Zabawkowy, chciałbym dołożyć cegiełkę do zawrócenia z tej ślepej uliczki. Robię to dla moich dzieci i wnuków, bo wstyd mi będzie przyznać się przed nimi za 30 czy 40 lat, że mogłem coś zrobić, a pozostałem bierny – podsumowuje Maciej Bojczewski.

