Biznesowa wpadka Cezarego Pazury

opublikowano: 25-03-2015, 00:00

Giełdowy Rubicon Partners zainwestował w pomysł znanego aktora. Efekt? Słaba frekwencja w kinach i pustki w kasie

Komornik zastaje w łóżku nagusieńkiego Cezarego — podstarzałego aktora, próbującego wrócić do dawnej świetności. Cezary budzi się w szoku po rozrywkowej nocy, podczas gdy pomagierzy komornika czyszczą dom z cennych artefaktów. Taką sceną zaczyna się pierwszy odcinek nowego serialu „Przypadki Cezarego P.”, który ma być koniem pociągowym nowej ramówki TV Puls. Tasiemiec radzi sobie średnio, w biznesie jeszcze gorzej poradził sobie tytułowy Cezary P., czyli Cezary Pazura. Spółka Cezary 10, mająca niegdyś dalekosiężne plany, nie zarobiła ani złotego, zamiast tego ma kilka milionów złotych długów.

Biznesowy plan Cezarego Pazury zakładał nawet kooprodukcje z graczami z Hollywood. Rzeczywistość okazała się brutalna i zamiast happy endu jest plajta.
Zobacz więcej

SCENARIUSZ A REALIA:

Biznesowy plan Cezarego Pazury zakładał nawet kooprodukcje z graczami z Hollywood. Rzeczywistość okazała się brutalna i zamiast happy endu jest plajta. [FOT. TVP-PAP-ARCHIWUM]

— Spółka wykonała zadania, dlatego jest likwidowana. Mój mąż wycofał się z projektów producenckich, wrócił do aktorstwa — mówi Edyta Pazura, żona i menedżerka aktora.

Jednak za to „wykonanie zadania” właściciele i zarządzający spółką Cezar 10 nie dostaną Oscara.

— Spółka jest w likwidacji. Jej dwa projekty filmowe zakończyły się niepowodzeniem. Przez lata nie przynosiła zysku — przyznaje Jerzy Sławek, syndyk.

Film na giełdzie

Te dwa projekty to „Weekend” i „Sztos 2”. Budżety obu produkcji pochłonęły łącznie około 13 mln zł, z czego 3,5 mln zł pożyczył Polski Instytut Sztuki Filmowej. Termin spłaty pierwszej raty — 1,5 mln zł — upływa w maju tego roku, reszty — w marcu 2016 r. Te pokaźne zobowiązania to problem nie tylko Cezarego Pazury. Nie do śmiechu było też menedżerom z notowanego na GPW funduszu Rubicon Partners, który w 2009 r. objął połowę udziałów w Cezar 10 i doprowadził do przekształcenia go w spółkę akcyjną. Rubicon widział Cezar 10 na giełdzie. Jednak, jak to z giełdą i filmami bywa, skończyło się klapą zamiast strzałem w „10”.

— 750 tys. widzów to bariera, przy której polski film zaczyna zarabiać. Dołączyliśmy do Cezarego Pazury, gdy szukał finansowania na dokończenie „Weekendu”. Tamten film wyszedł na zero. Po kolejnym filmie stwierdziliśmy, że to zbyt ciężki kawałek chleba — mówi Grzegorz Kubica, członek zarządu Cezar 10 z ramienia Rubiconu.

„Sztos 2”, którego widownia zamknęła się zaledwie 350 tys. widzów, pociągnął biznes znanego aktora na dno. Wszelkie przychody kinowe i telewizyjne „Sztosu 2”, ale też „Weekendu” zaspokajały dotychczas roszczenia dystrybutora filmu, czyli ITI. Inwestorzy nie zobaczyli ani grosza.

Sensacja bez łez

Cezary Pazura zainwestował w spółkę producencką przynajmniej kilkaset tysięcy złotych. W wywiadach z 2012 r. opowiadał, że sam wykupił prawa do scenariusza „Weekendu” i o tym, że na początku wykładał pieniądze z własnej kieszeni. Zapowiadał wówczas trzeci film, komedię „6 na 9”, oraz koprodukcję ze studiami z Hollywood. Tymczasem, jak donosiła kolorowa prasa, aktor wystawił na sprzedaż posiadłość w Wilanowie. I stracił zapał do stawania po drugiej stronie kamery.

— Z chwilą, gdy spółka została postawiona w stan upadłości likwidacyjnej, wierzytelności stały się wymagane. Jedyny majątek spółki to prawa do filmów [są zastawem pod pożyczkę od PISF — przyp. red.]. Pytanie, kto będzie chciał je kupić. Przecież to nienowe produkcje, ograne na wszelkich polach eksploatacji — ocenia syndyk.

Grzegorz Kubica z Rubicon Partners zapewnia, że fundusz nie utopił w filmowej wizji wielkich pieniędzy. Sam nie może pochwalić się dobrymi wynikami: w 2014 r. wykazał 4,7 mln zł straty operacyjnej i już wycofał się z inwestowania na rzecz doradztwa. A na biurku syndyka leży, oprócz praw do dwóch filmów, scenariusz na sprzedaż.

— To sensacja, thriller polityczny. Ciekawa rzecz — zachwala syndyk. Główna rola pomyślana została dla m.in. Cezarego Pazury. Czy ktoś kupi scenariusz? Zobaczymy. Wiadomo, że w wywiadach deklaruje, że ma ochotę grać jak nigdy wcześniej. Przecież chłopaki nie płaczą.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy