Biżuteria to inwestycja nie tylko w emocje

Marta Prus
opublikowano: 2024-01-12 14:45
zaktualizowano: 2024-01-12 15:00

Można kupować biżuterię m.in. z sentymentu lub chęci budowania majątku rodowego. Jeśli jednak ma być lokatą kapitału, warto brać pod uwagę unikatowe wzornictwo, rodzaj zakutych w niej kamieni, technikę wykonania i nazwisko jubilera lub nazwę pracowni, w jakiej powstała, a nawet historię, np. czy należała do kogoś znanego. Wtedy można mieć nadzieję na większy zysk.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Złoto i diamenty to popularna inwestycja alternatywna, bo w przeciwieństwie do inwestycji giełdowych można mieć pewność, że wartość tych surowców nigdy nie spadnie do zera. Tym bardziej że zasoby Ziemi są ograniczone i co roku na rynku będzie się pojawiało coraz mniej nowych kamieni szlachetnych. Lokatą kapitału może być także biżuteria z cennych kruszców i kamieni.

– Warto mieć jednak świadomość, że nie każdą biżuterię można traktować jako inwestycyjną. Biżuteria kupowana jako inwestycja powinna być wykonana z najlepszych jakościowo materiałów, unikatowa i raczej klasyczna, o ponadczasowych charakterze – wskazuje Michał Tekliński, ekspert do spraw złota marki Goldenmark.

Z opublikowanego w sierpniu 2023 r. raportu firmy Knight Frank dotyczącego inwestycji luksusowych na świecie „Knight Frank Luxury Investment Index” wynika, że przez 12 miesięcy – do końca drugiego kwartału 2023 r. – wartość biżuterii wzrosła o 10 proc., a w ostatnich 10 latach już o 40 proc.

Natomiast firma Statista prognozuje, że w 2026 r. światowy rynek biżuterii przekroczy 330 mld USD – w 2022 r. był wart około 270 mld USD.

Modowa, antyczna, artystyczna

Biżuteria modowa jest dostępna w każdym sklepie jubilerskim. Przy zakupie warto zwracać uwagę na próbę złota i dodatki, np. pallad jest cennym składnikiem w przeciwieństwie do niklu. Najważniejsze są jednak kamienie szlachetne, których użyto do produkcji. Najbardziej obiecująca inwestycyjnie jest biżuteria z brylantami i rzadkimi kamieniami szlachetnymi.

– W przypadku tzw. biżuterii modowej czy codziennej nie widzę przestrzeni, by postrzegać ją jako inwestycję, chyba że mówimy o inwestycji w siebie i swój wygląd. Natomiast jeśli chodzi o kamienie szlachetne, szczególnie diamenty, można się przychylić do stwierdzenia, że to ciekawa forma lokowania kapitału – uważa Tomasz Osman, prezes i współwłaściciel marki jubilerskiej Savicki.

Bardziej będzie rosła wartość biżuterii antycznej i artystycznej – wyjątkowe, czasem nawet jednostkowe egzemplarze będą zyskiwały na wartości wraz z upływem lat (podobnie jak dzieła sztuki) bardziej niż kamienie i kruszec, z których je wykonano.

Według badań przeprowadzonych przez McKinsey wynika, że rynek biżuterii vintage wyprzedzi rynek nowej biżuterii do 2025 r. i osiągnie aż 30 proc. przychodów całej branży.

– Zanim zainwestujemy w biżuterię, warto obserwować i analizować ten rynek. Wiedzieć, co jest oferowane, co się sprzedaje, jakie ceny osiągają na rynku konkretne przedmioty. Moim zdaniem przydatnym narzędziem są katalogi aukcyjne, w których umieszczane są szczegółowe informacje o obiektach na nich oferowanych. Dzięki temu można lepiej poznać konkretne wyroby i surowce, z jakich zostały wykonane, oraz ich wycenę rynkową w danym momencie. Szczegółowe opisy pozwalają zaznajomić się z towarem. Warto mieć też na uwadze rynek zagraniczny, który wygląda nieco inaczej niż w Polsce. Pomocne są także szkolenia i warto na nie zwracać uwagę, by wzbogacać wiedzę i jeszcze lepiej poznać tę branżę – mówi Aleksandra Kasprzyńska, ekspertka od biżuterii firmy Desa Unicum.

Czekając na zysk

Biżuteria to dobra lokata dla… cierpliwych.

– Biżuterię w celach inwestycyjnych kupujemy w perspektywie wieloletniej. Trzeba się nastawić, że minie dobrych parę lat – raczej 10 niż pięć – zanim wzrośnie jej wartość – podkreśla Michał Tekliński.

W odróżnieniu od wielu instrumentów inwestycyjnych biżuteria nie ma formy cyfrowej – jej fizyczne posiadanie uniezależnia nabywcę od systemów informatycznych. Atutem inwestowania w biżuterię jest także to, że zanim nabywca spróbuje ją sprzedać lub przekaże następnemu pokoleniu, może się cieszyć tym dziełem sztuki użytkowej – wyjątkowa ozdoba może się stać wizytówką, a nawet rodzajem talizmanu.

Trzeba jednak mieć na uwadze trudności związane z jej ewentualną odsprzedażą w przyszłości. Biżuterią nie obraca się na giełdzie, co utrudnia wygodny handel. Wycenić ją można podczas wyspecjalizowanych aukcji lub w ekskluzywnych salonach z biżuterią.

Cena biżuterii z diamentami zależy od takich parametrów kamienia, jak karat, barwa czy szlif. Liczy się także masa i przepuszczalność światła. Nie ma dwóch takich samych diamentów – wszystkie mają zanieczyszczenia lub drobne skazy, które wpływają na wycenę konkretnego klejnotu. Warto więc zwracać uwagę na czystość kamienia, bo np. jeśli zanieczyszczenia są widoczne gołym okiem, diament jest zwykle niskiej wartości.

Sprawdzone źródła

Autentyczność kamienia i jego cechy charakterystyczne poświadczają certyfikaty. Mogą zostać wystawione przez laboratoria gemmologiczne – np. GIA (Gemological Institute of America – Instytut Gemmologii Ameryki), HRD (Diamond High Council – Wysoka Rada Diamentów) czy IGI (International Gemological Institute – Międzynarodowy Instytut Gemmologiczny), rzeczoznawców jubilerskich czy firmę sprzedającą biżuterię.

– Przez ostatnich 11 lat prowadzenia mojej marki obserwuję, że klienci coraz częściej rozważają inwestowanie w biżuterię. Zauważam również to, że coraz więcej osób rezygnuje z cyrkonii na rzecz kamieni naturalnych, woląc zapłacić więcej za jakość. Przybywa też klientów, którzy orientują się na rynku diamentów – zamawiają biżuterię z kamieniami certyfikowanymi przez konkretne instytucje – mówi Anna Krystyniak, twórczyni biżuterii artystycznej pod marką Anka Krystyniak.

Z przeprowadzonego na zlecenie firmy Savicki badania na temat pierścionków zaręczynowych wynika, że 45 proc. Polaków wybrało diament, lecz prawie 15 proc. wolało cyrkonię, która jest kamieniem bez większej wartości. Również 40 proc. badanych nie było świadomych, za co zapłaciło i z czego został wykonany pierścionek, który kupili.

– Polacy nie mają świadomości zakupowej. Raczej wygląda to tak, że klient wchodzi i kupuje coś, bo z naszej kultury wynika, że czymś trzeba się zaręczyć, i wychodzi. Zupełnie jest na zachodzie, gdzie już zbudowano świadomość, że sercem pierścionka jest diament – twierdzi Tomasz Osman.

Ta świadomość jednak rośnie i u nas – firma Statista prognozuje stały wzrost przychodów w segmencie zegarków i biżuterii w Polsce w latach 2023-26 łącznie o 82,8 mln USD (+10,15 proc.). Szacuje też, że w 2026 r. przychody wyniosą 898,88 mln USD.