W ostatnim kwartale BlackBerry sprzedało zaledwie 800 tys. smartfonów, co jest najgorszym wynikiem od 2007 r. Kanadyjska spółka zgarnia mniej niż 1 proc. globalnego rynku tych urządzeń, a akcje firmy można kupić już za około 7,5 USD. Tylko w tym roku potaniały o ponad 30 proc. Ostatnią szansą dla koncernu jest smartfon BlackBerry Priv, który zadebiutował pod koniec ubiegłego tygodnia.

Miłośnicy gadżetów z jeżyną w logo muszą wyłożyć 699 USD, ale w zamian otrzymują telefon, jakiego BlackBerry jeszcze nie miał. Już dawno debiut gadżetu marki BlackBerry nie wzbudzał takiego zainteresowania. To pierwszy smartfon kanadyjskiej firmy działający na systemie operacyjnym Android od Google’a, z którego korzysta większość smartfonów na rynku, jednocześnie łączy w sobie wszystko, co kochają fani marki. Mimo ciekawości i gorączki informacyjnej Bloomberg twierdzi, że nowy smartfon BlackBerry może być ostatnim urządzeniem tej firmy.
BBC natomiast pyta, czy to ostatni telefon w trumnie. Przesada? Niekoniecznie, bo BlackBerry jest dziś w innym miejscu niż kilka lat temu, a droga koncernu od sukcesu do porażki przypomina doświadczenia fińskiej Nokii, która kiedyś królowała na rynku telefonów komórkowych, ale przespała smartfonową rewolucję.
Kanadyjska spółka, znana kiedyś jako Research In Motion, w ciągu ostatnich dwóch lat wprowadziła na rynek kilka telefonów, ale żaden go nie podbił. Prezes John Chen wielokrotnie powtarzał, że jeśli biznes związany ze sprzedażą urządzeń nie zacznie przynosić zysków, to BlackBerry po prostu przestanie sprzedawać smartfony.
Fani klasycznych smartfonów firmy chyba by tego nie przeżyli. BlackBerry kiedyś było niemal złączone z obrazkiem człowieka Wall Street. Krótko mówiąc: jeśli byłeś człowiekiem biznesu, to musiałeś nosić w kieszeni smartfon BlackBerry.
Przed pojawieniem się iPhone’a, a nawet jeszcze po jego debiucie, smartfony BlackBerry przyciągały klientów i obiektywy aparatów. Były cenione zarówno przez ludzi biznesu, jak też celebrytów, których zdjęcia z telefonami z charakterystyczną klawiaturą trafiały na czołówki plotkarskich portali internetowych. Markę wzmocnił nawet Barack Obama, prezydent USA, który w trakcie kampanii wyborczej nie rozstawał się ze swoim BlackBerry.
Sprzedaż smartfonów stanowi ciągle 40 proc. przychodów spółki — to z jednej strony sporo, a z drugiej mniej niż połowa. Prezes zapowiedział w październiku, że firma może wycofać się ze sprzedaży urządzeń w przyszłym roku, jeśli nie zobaczy zysków, i skupić na produkcji oprogramowania. Ostatnio spółka sfinalizowała zakup Good Technology, firmy zajmującej się zabezpieczaniem smartfonów.
BlackBerry Priv oferuje dostęp do aplikacji ze sklepu Google’a i innych dobrodziejstw systemu Android, ale reklamowany jest przez producenta przede wszystkim jako forteca strzegąca prywatności użytkownika. Właśnie w zapewnieniu bezpieczeństwa BlackBerry widzi nową żyłę złota. © Ⓟ
