BlackRock lubi Polskę

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2017-02-16 11:00
zaktualizowano: 2017-02-16 11:02

BlackRock, największy zarządzający pieniędzmi na świecie radzi zainteresowanym inwestycjami na rynkach wschodzących, aby nie przejmowali się politycznymi doniesieniami.

Gerardo Rodriguez, były wiceminister finansów Meksyku, który obecnie zarządza portfelem akcji i obligacji z rynków wschodzących w BlackRock uważa, że gospodarka i fundamenty rynkowe są ważniejsze niż spekulacje, co zrobi prezydent Donald Trump.

Gerardo Rodriguez
fot. Bloomberg

Akcje i obligacje gospodarek wschodzących zanotowały najlepsze rozpoczęcie roku od sześciu lat, bo inwestorzy uznali, że wyprzedaż po wyborach prezydenckich w USA była przesadna, biorąc pod uwagę brak materializacji groźby protekcjonizmu.

Total Emerging Markets Fund, należący do BlackRock, osiągnął 29 proc. zwrotu z inwestycji w ubiegłym roku. Zarobił m.in. na tureckich i indonezyjskich akcjach oraz dolarowych obligacjach Chile i Polski. 

Co do Polski, to Rodriguez „wytrwał” przecenę obligacji i złotego po tym jak polski rząd zaczął realizować obiecane w kampanii zwiększenie wydatków socjalnych. Woli obligacje Polski niż oferujące wyższą rentowność papiery Brazylii i Ukrainy. BlackRock przeważa także polskie akcje oczekując, że w Polsce dojdzie do luzowania ilościowego.

- Lubimy Polskę w kontekście potencjalnego wzrostu stóp w USA – powiedział Rodriguez. – Ryzyko w Polsce wzrosło z powodu geopolityki i większego napięcia w regionie. Ale kiedy popatrzeć na polskie aktywa, to nadal relatywnie dobrze się zachowują – dodał.