BlackRock woli Budapeszt od Warszawy

Największy fundusz na świecie stworzy 500 etatów na Węgrzech. Dzięki brexitowi tort jest duży, ale szkoda takiej marki

Polak Węgier dwa bratanki, ale trudno cieszyć się ze szczęścia Budapesztu, gdy zabiera Warszawie świetną inwestycję. A taki jest projekt amerykańskiego funduszu BlackRock, który zarządza ponad 5 bln USD i zatrudnia 13 tys. osób, w tym 4 tys. w regionie EMEA. W ubiegłym tygodniu ogłosił otwarcie biura w Budapeszcie.

TOAST ZA SUKCES:
Zobacz więcej

TOAST ZA SUKCES:

Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych i handlu Węgier, uważa za wielki sukces rządu ściągnięcie do Budapesztu funduszu BlackRock, którym w regionie EMEA kieruje Patrick Olson, a w stolicy Węgier — Melanie Seymour. MTI-PAP

Największa porażka

Centrum usług i innowacji zacznie rekrutację w tym kwartale i w średnim terminie zatrudni 500 osób. Zajmie się rozwojem procesów finansowych i biznesowych oraz marketingiem kreatywnym. Rząd Węgier wesprze inwestycję grantem na szkolenia wysokości 280 mln HUF (3,9 mln zł). Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych i handlu, cytowany przez agencję Reuters, nazwał ten projekt „największym osiągnięciem” nowej polityki Węgier.

„PB” podał, że BlackRock szuka miejsca w regionie w sierpniu 2016 r. Odbyło się wtedy robocze spotkanie z władzami Warszawy. Źródła „PB” jako potencjalnych konkurentów stolicy Polski wymieniały Pragę i Tallin. W ostatnich tygodniach pytani o BlackRock rozmówcy twierdzili, że projekt został zawieszony.

Globalny łańcuch

Czarnym koniem okazał się Budapeszt.

— Współczesny biznes opiera się na globalnym łańcuchu wartości i umieszczanie jego części w różnych miejscach, jak zrobił to BlackRock, jest naturalne. Oczywiście zapraszamy ciekawe inwestycje do Polski, natomiast z perspektywy inwestora dywersyfikacja, a co za tym idzie — zmniejszanie ryzyka jest zdrową rzeczą dla biznesu — komentuje Krzysztof Senger, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

— Nie możemy oczekiwać, że wygramy wszystkie projekty, bo w ostatnich latach ściąganie inwestycji idzie nam bardzo dobrze. Decyzja funduszu dowodzi, że musimy nadal walczyć o każdą inwestycję. Nie możemy spocząć na laurach — podkreśla Jacek Levernes, prezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) w Polsce.

Wielcy w kolejce

Inwestycja funduszu BlackRock to efekt brexitu. Wicepremier Mateusz Morawiecki szacuje, że w tym roku firmy mogą przenieść z Wielkiej Brytanii do Polski w sektorze usług 30 tys. miejsc pracy. Bardziej konserwatywne są prognozy ABSL. — W ubiegłym roku w sektorze przybyło 20 tys. miejsc pracy i jest ich 225 tys. W tym roku spodziewamy się, że przybędzie 25-35 tys., 25-50 proc. z nich z powodu brexitu — szacuje Jacek Levernes. Jednym z brexitowych inwestorów jest JP Morgan.

„PB” informował w ubiegłym tygodniu, że przedstawiciele notowanego na NYSE banku z ponad 200-letnią historią odwiedzili Warszawę, Kraków i Wrocław z projektem na co najmniej 2,5 tys. osób. Polska walczy jednak nie tylko z innymi krajami regionu, ale też m.in. z Niemcami. Dwa tygodnietemu „Handelsblatt” podał, że Goldman Sachs zredukuje o połowę, do 3 tys. osób, liczbę pracowników w londyńskim City i 1 tys. etatów trafi do Frankfurtu, a dział back-office — najpewniej do Warszawy. BlackRock to niepierwsza ważna inwestycja, którą Polska straciła na rzecz Węgier.

W 2008 r. — ku zaskoczeniu polskiej administracji — Daimler zdecydował, że fabrykę za 800 mln EUR zbuduje w Kecskemét, 80 km na południowy wschód od Budapesztu. Na inwestycję tego koncernu Polska musiała czekać osiem lat — w ubiegłym roku niemiecki koncern wybrał Jawor na miejsce dla fabryki silników do mercedesów za 500 mln EUR.

OKIEM EKSPERTA

Ryzykowna decyzja

SŁAWOMIR MAJMAN, doradca prezydenta Pracodawców RP ds. międzynarodowych

Trzeba uszanować decyzję każdego inwestora, szczególnie decyzję ryzykowną. Niebezpieczeństwo polega na tym, że żaden z krajów Europy Środkowej i Wschodniej nie dysponuje takimi zasobami kapitału ludzkiego jak Polska. Znalezienie kilkuset specjalistów z wyższym wykształceniem i znajomością języków nie jest problemem ani w Warszawie, ani na Dolnym Śląsku, Śląsku czy w Małopolsce, gdzie jest dużo centrów usług biznesowych, ale jest problemem w innych krajach regionu. To dzięki temu, że co dziesiąty student jest Polakiem, tylu inwestorów otwiera w naszym kraju centra, w których zatrudnienie rośnie rocznie o ponad 10 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Fundusze / BlackRock woli Budapeszt od Warszawy