Kolejna gala wręczania wyróżnień „Gazel Biznesu” najdynamiczniej rozwijającym się w Polsce małym i średnim firmom odbywa się dziś w Szczecinie. Zostali na nią zaproszeni przedsiębiorcy z województw zachodniopomorskiego i lubuskiego. Regiony te wyróżniają się na tle kraju przede wszystkim specyfiką wynikającą z przygranicznego położenia. Bezpośrednie sąsiedztwo z Niemcami, czyli Unią Europejską, daje im wiele, nie występujących gdzie indziej, możliwości.
Województwo lubuskie w ciągu ostatnich 10 lat przekształciło się z terenu peryferyjnego i niedoinwestowanego w obszar znacznego wzrostu gospodarczego. Władze lokalne zapewniają, że nie zamierzają spocząć na laurach. Już dziś opracowują plany działania na kolejne lata. Główne cele, to poprawa infrastruktury, podniesienie poziomu wykształcenia ludności, wspieranie przedsiębiorczości oraz zwiększanie efektywności proekologicznego wykorzystania zasobów środowiska naturalnego i kulturowego.
— Stymulowaniu rozwoju przedsiębiorczości służy m.in. promocja walorów inwestycyjnych województwa, wzmocnienie systemu transferu innowacji i technologii z ośrodków naukowych do firm, rozwój instytucji okołobiznesowych - tydzień temu zapadła decyzja o założeniu funduszu poręczeń kredytowych, oraz działalność gorzowskiego centrum targowo-wystawienniczego. Integralną część tych działań stanowi proces wspierania rozwoju pozarolniczej działalności na terenach wiejskich oraz dostosowywanie gospodarstw do standardów europejskich — wymienia Andrzej Dębowski, dyrektor Departamentu Polityki Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego.
W realizacji tych zamierzeń aktywny udział biorą działające na jego terenie instytucje pozarządowe.
— W ubiegłym roku realizowaliśmy takie programy wspierania rozwoju transgranicznej współpracy gospodarczej, jak wyjazd szkoleniowy na targi Gruene Woche, misja gospodarcza do Berlina czy też Tydzień Europejski w Hamburgu, podczas którego prezentowaliśmy nie tylko nasz region, ale całą Polskę jako doskonały rynek dla inwestorów zagranicznych. W spotkaniu tym wzięła udział Hanna Gronkiewicz-Waltz, mówiąc o bezpieczeństwie inwestycji w naszym kraju. Zorganizowaliśmy również, wspólnie z partnerami z Belgii, cykl seminariów dla małych i średnich przedsiębiorców. Muszę jednak z przykrością stwierdzić, że skończyło się już zjawisko określane jako „renta granicy”. W tej chwili szanse mają jedynie ci przedsiębiorcy, którzy potrafili skutecznie zainwestować zarobione w ten sposób środki. Słabsi znikają z rynku, co widać po wzrastającej w ostatnim czasie liczbie upadłości — mówi Adam Ruszczyński, dyrektor lubuskiego oddziału Polskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
Gospodarka województwa zachodnio pomorskiego, a szczególnie jego stolicy, Szczecina, jest ściśle związana z morzem. Wielkość przeładunków realizowanych w porcie szczecińskim stanowiła w 1999 r. aż 23 proc. wszystkich przeładunków w polskich portach morskich. Duże znaczenie dla miasta mają również stocznie, zwłaszcza Stocznia Szczecińska, będąca piątym na świecie producentem nowoczesnych jednostek pływających. Zarówno ze stoczniami, jak i z portem, powiązane są liczne przedsiębiorstwa, świadczące na ich rzecz wiele usług. Przemysł stoczniowy mógłby się rozwijać jeszcze dynamiczniej, pokutuję tu jednak błędy i niedociągnięcia w procesach restrukturyzacyjnych. Duże znaczenie dla województwa zachodnio pomorskiego ma też rybołówstwo i rolnictwo.
— Rybołówstwo odgrywa znaczącą rolę w gospodarce naszego regionu. Trudno jednak przewidzieć jego przyszłość. Jeżeli potwierdzą się pogłoski o zamiarze wprowadzenia przez Unię zakazu konsumpcji ryb pochodzących z Bałtyku, będzie to równoznaczne z wyrokiem śmierci dla całej gałęzi gospodarki, dającej zatrudnienie znaczącej liczbie osób w naszym regionie. Jeżeli jednak uda się nie dopuścić do podjęcia takiej decyzji, wówczas branża ta będzie miała duże perspektywy — mówi Tadeusz Lubert, naczelnik Wydziału Gospodarki Urzędu Marszałkowskiego.
Podkreśla on również stosunkowo silną pozycję, kulejącego w całym kraju, sektora rolniczego.
— Struktura rolnictwa w zachodnio pomorskim odbiega od średniej krajowej. Podczas gdy w Polsce zatrudnienie w rolnictwie znajduje 30 proc. ludności, u nas odsetek ten sięga jedynie 15 proc. Jeżeli zaś chodzi o wielkość gospodarstw rolnych, to wynosi ona tutaj ponad 20 ha, wobec średniej krajowej 7 ha — przekonuje Tadeusz Lubert.
Dodaje, że również poziom mechanizacji i technologii rolnictwa jest bardzo zbliżony do standardów europejskich. Niestety, również ten sektor czeka niepewna przyszłość po przystąpieniu do UE. Przy znacznie niższych dotacjach do produkcji rolniczej, polskim producentom trudno będzie konkurować z unijnymi.