Blue chipy budzą mieszane uczucia

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-11-17 00:00

LPP przestaje błyszczeć, PKN Orlen korzysta na wysokich marżach, a banki wciąż pozostają zagadką — taki obraz rysuje się po sezonie wyników

Sezon wyników właśnie dobiegł końca. Spośród spółek z indeksu WIG30 trzynaście pobiło oczekiwania analityków, a cztery im nie sprostały, co zmieniło nieco układ sympatii i antypatii zarządzających funduszami. Największe rozczarowanie dotyczyło LPP, które do niedawna było hołubione przez większość specjalistów z TFI. Odzieżowa spółka w trzecim kwartale zarobiła na czysto 81,7 mln zł, czyli o 23 proc. mniej od prognoz analityków i o 26 proc. mniej niż rok temu. Zysk operacyjny spadł o 20 proc. i był niższy o 5,5 proc. od oczekiwań. Wojciech Juroszek z AgioFunds TFI zwraca uwagę na kiepską sprzedaż z porównywalnej powierzchni handlowej oraz na marżę i ujemne różnice kursowe (słaby rubel i mocny dolar). Gorsze wyniki to jedna strona medalu. Drugą, nie mniej istotną dla notowań, jest fakt, że po przegrupowaniu w indeksie MSCI Poland udział LPP nie został zwiększony do 5,5 proc., wbrew oczekiwaniom rynku. Szacunki analityków zakładały, że wzrost wagi w indeksie przełoży się na 180 mln zł dodatkowego popytu na walory odzieżowej firmy. Przez ostatnie 10 sesji kurs LPP obsunął się o prawie 13 proc., a odwrót od akcji, zapoczątkowany 9 listopada, czyli tuż po publikacji wyników, może jeszcze potrwać.

— LPP najwyraźniej przestaje być spółką wzrostową. Przy wysokich wskaźnikach oznacza to, że prawdopodobnie firma jest zbyt wysoko wyceniana przez rynek. O ile tendencja w wynikach się nie zmieni, jej kurs może spotkać to, co stało się z kursem Eurocashu, który w ciągu roku zniżkował o 50 proc. — ostrzega Piotr Zagała z TFI Allianz.

Z zagranicznym dopalaczem

Dobre wyniki pokazały banki, udowadniając, że sektor broni się, jak tylko może, zwiększając wolumeny i poprawiając wyniki w innych częściach.

— Millennium miał niższe rezerwy, PKO BP uratowała konsolidacja Nordei, a mBank dostał dywidendę z PZU. Ogólne postrzeganie sektora bankowego się nie zmieniło. Wyniki były niezłe, a na tle branży pozytywnie wyglądają ING i Millennium. Wciąż zagadką jest jednak, czy banki poradzą sobie w kolejnych kwartałach z ubytkiem dochodów z tytułu niższego interchange oraz z efektami spadku stopy lombardowej, co odczują szczególnie Handlowy i Alior, a mniej Pekao — wylicza Wojciech Juroszek.

Nie brakuje jednak głosów, że w średnim terminie banki będą beneficjentem ożywienia w gospodarce wspieranego przez tani pieniądz, a ich notowaniom mają pomóc zagraniczni gracze (czytaj obok). Ci sami inwestorzy nie odpuszczą też dywidendy z PZU.

— Tegoroczne wyniki PZU są raczej nie do pobicia, ale dopóki kurs dolara do złotego jest na obecnym poziomie, stopa dywidendy tej spółki jest wciąż kusząca dla zagranicznych inwestorów. Oni mają u siebie dużo droższe spółki, z dużo niższymi stopami dywidendy — dodaje Wojciech Juroszek.

Seweryn Masalski z MM Prime TFI zwraca uwagę na korzystne trendy cenowe, które będą pomagać wynikom PKN Orlen. Spółka pokazała w trzecim kwartale niezłe wyniki, więc kurs wystrzelił i w ciągu 10 sesji wzrósł o 8 proc.

— Jest to w głównej mierze wynik wzrostu marż rafineryjnych — rosną w wyniku spadku cen ropy. Równie istotny jest też fakt, że globalni inwestorzy uciekają obecnie od akcji spółek prowadzących działalność wydobywczą (jak np. Statoil) i szukają spółek prowadzących „czystą” działalność przerobową. Sytuacja się odwróci, gdy tylko ropa zacznie drożeć — tłumaczy Piotr Zagała.

Z rekomendacją „sprzedaj”

Seweryn Masalski największe ryzyko wiąże z akcjami JSW, zwracając uwagę, że ceny węgla nie rosną, a firma musi dokonywać coraz bardziej rozpaczliwych ruchów, by zachować płynność. Co chwilę pojawiają się spekulacje na temat emisji akcji.

— Słabo jest też w sektorze chemicznym. Grupa Azoty pokazała mizerne wyniki — głównie w nawozach, ale w pozostałych biznesach też nie jest lepiej. Przy takim poziomie zysków wycena Azotów jest bardzo wysoka. Synthos również miał słaby kwartał. Wyniki są lepsze niż przed rokiem, ale ze względu na bardzo niską bazę [zeszłoroczna powódź w Czechach — red.], przez co wyniki można odbierać raczej negatywnie. Przyczyną są niskie ceny butadienu i brak perspektyw na ich wzrost w najbliższym czasie — wyjaśnia Wojciech Juroszek.

Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds, nie poleca akcji KGHM, ze względu na przesunięcie do przełomu I i II kwartału 2015 r. komercyjnego startu wydobycia w kopalni Sierra Gorda, a zamiast tego radzi zwrócić uwagę na tercet: CCC, Bogdanka i GTC.