Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa szykuje zmiany w przepisach dotyczących kolei. Przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym i zamierza zwolnić z podatku od nieruchomości przedsiębiorców mających bocznice. To około 2 tys. obiektów użytkowanych nie tylko przez firmy kolejowe, ale także kopalnie, dostawców kruszyw, metali, paliw, chemikaliów i płodów rolnych. „Zgodnie z projektem, każda bocznica kolejowa, która jest udostępniana przewoźnikom kolejowym na zasadach opisanych w rozdziale 6 lub rozdziale 6a ustawy, będzie podlegała zwolnieniu od podatku od nieruchomości” — napisali przedstawiciele biura prasowego resortu w odpowiedzi na pytania „PB”.

Pierwsza jaskółka…
Kolejowi eksperci wierzą, że zwolnienie podatkowe zachęci przedsiębiorców do inwestycji w ich rewitalizację i pomoże w odrodzeniu rynku kolejowego, od lat przegrywającego konkurencję z transportem drogowym.
— Przedsiębiorcy mający bocznice niechętnie inwestują w ich remont, a często ograniczają ich użytkowanie albo z niego rezygnują. W efekcie wiele inwestycji w modernizację linii kolejowych, współfinansowanych przez Komisję Europejską, może okazać się mało efektywnych, bo towar co prawda będzie można przewieźć, korzystając z sieci dobrej jakości, ale miejsce do przeładunku będzie w złym stanie, co zniechęci wielu przedsiębiorców do korzystania z usług kolei — uważa Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.
Zwolnienie z podatków z pewnością poprawi sytuację i zachęci do inwestowania przedsiębiorców kolejowych. Żeby jednak zmotywować użytkowników bocznic z innych branży, ważne jest także ograniczenie formalności.
— Konieczne jest uproszczenie przepisów dla użytkowników bocznic, którzy obecnie muszą mieć świadectwa bezpieczeństwa i wykonywać wiele zadań, których nie wymaga się od operatorów placów przeładunkowych zarządzanych przez firmy dowożące towary samochodami — podkreśla Jakub Majewski.
Skomplikowane formalności to droga przez mękę dla przedsiębiorców. Wielu nie jest w stanie jej przebrnąć. „PB” pisał w 2014 r., że rekordziści na uzyskanie świadectw bezpieczeństwa z Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) czekali nawet 10 lat, bo strony nie były w stanie porozumieć się w sprawie wniosków i dokumentów wymaganych przez regulatora. Od kilku miesięcy UTK prowadzi natomiast kontrole i grozi srogimi karami za brak dokumentów zezwalających na eksploatację bocznic zgodnie z prawem.
…wiosny nie czyni
W użytkowaniu bocznic przeszkadzają jednak nie tylko formalności i podatkowe koszty.
— Zwolnienia podatkowe zaproponowano zbyt późno. Wysokie koszty użytkowania bocznic oraz drogi i nieefektywny transport kolejowy spowodowały, że niemal całkowicie przeszliśmy na transport drogowy. W samym Złomreksie Metal, który jest liderem rynku, mieliśmy prawie 20 bocznic i niemal wszystkie niedawno zlikwidowaliśmy — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru.
Na likwidację bocznic nie mogą sobie pozwolić przedsiębiorcy z branży górniczej.Cieszą się więc z podatkowych zwolnień, ale o inwestowaniu w bocznice uwolnionych funduszy nie myślą.
— Trudna sytuacja na rynku węglowym powoduje, że każda możliwość obniżki kosztów jest cenna. Obecnie w Polsce wydobywa się jednak znacznie mniej węgla niż przed laty, więc bocznice są wykorzystywane w znacznie mniejszym zakresie. Dlatego też chętnie przekazalibyśmy je samorządom albo profesjonalnym operatorom, mogącym wykorzystać obiekty do przeładunku różnych towarów, nie tylko węgla — mówi Krystian Kozakowski.
Zwolnienie bocznic z podatków może ułatwić znalezienie partnerów zainteresowanych np. budową na bazie bocznic intermodalnych punktów przeładunkowych. Brak podatkowych wpływów uszczupli finanse samorządów. Szczegółowa analiza jeszcze nie została przeprowadzona, ale pobieżna ocena wskazuje, że gminy mocno odczują skutki regulacji — informuje Rafał Rudka ze Związku Powiatów Polskich.
Najwięcej mogą stracić samorządy z rejonów uprzemysłowionych, gdzie jest najwięcej bocznic — na Górnym i Dolnym Śląsku oraz w okolicy dużych miast — Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska i Szczecina.