Boeingi 737 MAX na cenzurowanym

opublikowano: 13-03-2019, 22:00

Lot zastąpił feralne maszyny wypożyczonymi samolotami i nie wyklucza, że zażąda odszkodowania.

Po niedzielnej katastrofie boeinga 737 MAX, drugiej w ciągu pięciu miesięcy, świat podzielił się na trzy obozy. Niektóre kraje zakazały lotów tego modelu, w innych uziemiły go linie, a jeszcze inne, m.in. USA, nie widzą problemu. W Polsce, podobnie jak w całej UE, w Azji (bez Korei) i na Bliskim Wschodzie, feralne maszyny nie latają. Lot ma pięć takich maszyn, a zamówionych jeszcze siedem. Czarterowy przewoźnik Enter Air wykorzystuje dwie.

Boeing zebrał ponad 5 tys. zamówień
na model 737 MAX – jest nadzieja, że z dwóch tragedii wyciągnie wnioski.
Zobacz więcej

Boeing zebrał ponad 5 tys. zamówień na model 737 MAX – jest nadzieja, że z dwóch tragedii wyciągnie wnioski. Fot. Bloomberg

— Już wynajęliśmy cztery zastępcze samoloty w formule wet lease, czyli z załogami. To boeingi 737-800NG i 737-400GetJet — mówi Adrian Kubicki, rzecznik Lotu.

Eryk Kłopotowski, ekspert rynku lotniczego, uważa, że Lot ma problem przed zaczynającym się za dwa tygodnie sezonem letnim, bo to kolejne uziemione maszyny. Trzy B787 nie latają z powodu wadliwych silników.

— Do końca tygodnia uziemione z tego powodu będą już tylko dwa — uspokaja Adrian Kubicki.

Jeszcze nie wiadomo, czy narodowy przewoźnik będzie się ubiegać o odszkodowanie.

— Zależy, co pokaże zapis z czarnych skrzynek. Powinno się to wyjaśnić w ciągu kilku dni. Jeśli przyczyną katastrofy w Etiopii była wada techniczna, będziemy żądać od leasingodawców odszkodowańw związku z kosztami wynajęcia samolotów — mówi Adrian Kubicki.

Przedstawiciele Ethiopian Airlines poinformowali jednak, że pilot boeinga, który rozbił się tuż po starcie, zgłaszał problemy z systemem kontroli lotu i prosił o zgodę na zawrócenie samolotu. W USA było co najmniej pięć zgłoszeń pilotów dotyczących tych problemów. Jeśli zawinił błąd maszyn, naprawa, np. oprogramowania, czy usunięcie błędu, może potrwać kilka miesięcy. Wczoraj tania linia Norwegian Air zapowiedziała, że wystawi Boeingowi „dokładny rachunek” w związku z uziemieniem jej 18 maszyn.

— Szanse na odszkodowania są spore, bo zażądają go wszyscy. Nie musi być wypłacone w całości w gotówce. W grę wchodzą zniżki na samoloty i szkolenia dla pilotów — mówi Michał Leman, prezes FlixBusa i ekspert lotniczy.

Uważa, że prezes Lotu dotychczas potrafił obrócić problemy z maszynami na korzyść spółki, m.in. negocjując krótsze terminy dostaw. Nieoficjalnie mówi się, że tylko jedno z kilku opóźnień dostaw dreamlinerów (pierwsze miały być w 2008 r., a przesunęły się na 2012 r.) dało Lotowi 100 mln zł odszkodowania. Eryk Kłopotowski przewiduje, że Boeing słono zapłaci za problem.

— 737 MAX stanowiły dwie trzecie najbliższych dostaw. Nic dziwnego, że wartość spółki w kilka dni spadła o 25 mld USD — mówi Eryk Kłopotowski.

Dokładnie takiej wartości zamówienie miał złożyć VietJet. Teraz linia się zastanawia, czy kupi 200 sztuk 737 MAX.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu