Bóg futbolu wygnany z raju

ŁUKASZ BĄCZYK doradca podatkowy, senior consultant w Crido Taxand
opublikowano: 2013-06-18 00:00

Mamy świeży, spektakularny przykład potwierdzający jak bardzo europejskie władze podatkowe skupiają się ostatnio na poszukiwaniu dochodów i ograniczaniu sztucznych — w ich ocenie — struktur podatkowych.

KOMENTARZ EKSPERTA

Lionel Messi (FOT Bloomberg)
Lionel Messi (FOT Bloomberg)
None
None

Hiszpański fiskus zainteresował się rozliczeniami Leo Messiego. Zdaniem urzędników, bóg futbolu zarządzał prawami do swojego wizerunku przy wykorzystaniu spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych — Belize i Urugwaju. Gra toczy się o dużą stawkę — w świetle ostatnich doniesień hiszpańskiej prasy zaległy podatek od dochodów piłkarza w okresie 2007-09 wynosi aż 4 mln EUR. Hiszpańskie władze (w decyzji pierwszej instancji) twierdzą, że struktura wykorzystująca sztuczne podmioty, jedynie pozornie zarządzające prawami do wizerunku Messiego, została zbudowana w celu uniknięcia podatku. Struktury oparte na zarządzaniu prawami do wizerunku przez zagraniczne spółki nie są obce również naszym piłkarzom, którzy przynajmniej pod tym względem… dorównują Messiemu.

Sprawa Messiego — niezależnie od jej ostatecznego rozstrzygnięcia — jest przykładem na to, że struktury podatkowe często tworzone są w sposób nieprzemyślany i agresywny. Zarówno piłkarze, jak i przedsiębiorcy mogą zarządzać podatkami legalnie i skutecznie, nie budząc nadprogramowego zainteresowania władz skarbowych, co jest nieuniknione przy korzystaniu z rajów podatkowych. Wymaga to jednak zaplanowania struktury, która nie może być oderwana od faktycznie prowadzonych działań. Jeżeli okaże się, że hiszpański fiskus ma rację, będzie to dowód, że w przypadku Messiego takiego planowania zabrakło.

Podobnymi strukturami coraz częściej będzie się interesować także polski fiskus. Cała nadzieja w tym, że nasi piłkarze używają głowy nie tylko na boisku...