Choć o liberalizacji i spadku cen usług w Polsce należy już mówić w czasie teraźniejszym, wciąż jesteśmy w europejskim ogonie.
Telekomunikacyjnym wzorem do naśladowania dla Europy jest Wielka Brytania. Na przykład jako pierwsza na kontynencie wprowadziła usługę przenoszenia numeru do innego operatora. Zrobiła to już w 1999 r., choć kraje członkowskie miały obowiązek zrobić to do 2004 r. (ostatnie spóźniły się o kolejny rok). A Polska? Z wielkim oporem i dopiero postraszona karami finansowymi przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości wprowadziła taką możliwość w 2006 r. Ale by nie było za łatwo, operatorzy za odejście abonenta ustalili zaporową cenę. Obniżyli ją dopiero po kolejnej interwencji Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Pod przymusem
UKE to jeden z jasnych punktów w telekomunikacyjnym światku. Jego prezes, Anna Streżyńska, działa zdecydowanie i konsekwentnie — wzoruje się na regulatorze brytyjskim — Ofcom. Jedną z jej pierwszych decyzji było obniżenie ceny za przejście z numerem do innego operatora.
— Wzrost konkurencji na rynku polskiej telekomunikacji jest w głównej mierze zasługą regulatora tego rynku, czyli UKE. Jego zdecydowane i słuszne decyzje spotykają się z oporem ze strony dominujących operatorów, to znaczy TP i trzech operatorów infrastrukturalnych sieci komórkowych. W tych warunkach panuje zła atmosfera wokół wprowadzanych zmian i złe relacje, szczególnie między dawnym operatorem narodowym a operatorami alternatywnymi w telefonii stacjonarnej. Mimo to postęp jest naprawdę duży — mówi Maciej Sobolewski z Fundacji Naukowej Case.
Dziś użytkownicy mają coraz większe możliwości wyboru operatora i dobrej jakości tańszych usług telekomunikacyjnych.
— Wreszcie pojawiły się oferty tańszego abonamentu WLR — z tej opcji skorzystało już 170 tys. abonentów TP — jak również alternatywni dostawcy internetu w ramach usługi Bitstream Access. To zmusiło TP do obniżenia w połowie ubiegłego roku cen za usługę neostrada tp — w promocji nawet o 70 proc. Pojawia się także coraz więcej firm oferujących bezprzewodowy dostęp do internetu oraz takie usługi, jak telefonia VoIP — mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Obniżkę cen za połączenia z telefonów stacjonarnych wymusiła m.in. rewolucyjna popularność telefonów komórkowych. Posiadanie obu telefonów deklaruje 39 proc. Polaków, tylko telefonu stacjonarnego — 27 proc., a wyłącznie komórki — niewiele mniej, bo 25 proc.
— Dzięki temu udało się doprowadzić do obniżenia cen połączeń z telefonów stacjonarnych na komórki, a także wprowadzić na polski rynek pierwszych operatorów mobilnych sieci wirtualnych — mówi Jacek Strzałkowski.
Komisja sprzymierzeńcem
W ciągu ostatniego roku ceny za połączenia krajowe (lokalne i międzystrefowe) spadły, w zależności od operatora, o 4,8-9,7 proc. Spadły także ceny połączeń międzynarodowych — w ofercie Telekomunikacji Polskiej o 20 proc. Wpływ na spadek cen ma coraz większa popularność internetowych komunikatorów głosowych, takich jak Skype czy Tlenofon.
W lipcu 2006 r. UKE ustalił warunki świadczenia usługi hurtowego dostępu do sieci pomiędzy TP i Tele2. Dzięki tej decyzji abonenci TP mogli nie tylko korzystać z usługi połączeń oferowanych przez firmę Tele2, ale też wykupić u niej abonament. Pierwsi klienci zmienili operatora w styczniu 2007 r. Podobne decyzje wydano także dla GTS Energis, Telefonii Dialog, Premium Internet i Polkomtela. W toku jest siedem kolejnych postępowań. Według UKE miesięczny abonament Tele2 jest tańszy od oferty TP o 14-22 proc., czyli 7-15 zł.
W roku 2007 r. operatorzy będą zapewne jeszcze częściej proponowali klientom pakiet bezpłatnych minut w ramach opłaty abonamentowej. Ponadto prezes UKE ogłosi przetarg na kolejną sieć telefonii komórkowej (po Play już piątą) oraz długo oczekiwaną powtórkę przetargu na lokalne sieci szerokopasmowe WiMAX.
— Docelowo na każdym z rynków usług telekomunikacyjnych ma zapanować zdrowa konkurencja. Ale sytuacja jest dynamiczna i regulator, czyli UKE, powinien być czujny. Może się bowiem okazać, że pewien konkurencyjny obszar przestał taki być — ocenia Maciej Sobolewski.
Nad kieszenią unijnych abonentów czuwa także Komisja Europejska (KE). Chce m.in. obniżenia cen roamingu o 70 proc. jeszcze przed wakacjami oraz ustanowienia tzw. taryfy ochrony konsumentów. Ma ona określać maksymalny poziom stawek, jakie firmy telekomunikacyjne mogłyby pobierać za wykonane i odebrane połączenia podczas zagranicznych wyjazdów w obrębie Unii. KE proponuje, by maksymalny poziom (z uwzględnieniem 30-procentowej marży) sięgał 0,44 eurocenta za rozmowy z zagranicy do domu i 0,15 eurocenta za odebrane połączenia. Rozwiązanie to nie dotyczyłoby jednak SMS-ów. n