Boks jest mężczyzną

Zuzanna Pol
opublikowano: 2010-03-26 00:00

Mówi się, że to najcięższy i najbardziej samotny sport świata. Bo na ringu jesteś sam. I tylko z własnymi słabościami.

W żadnej innej dziedzinie sportu Polacy nie zdobywali tylu medali co w boksie. Ale nasz ostatni medalista w tej dyscyplinie został udekorowany w 1992 r. Dziś o wiele większą popularnością cieszą się bardziej brutalne walki MMA, łączące boks, kick boxing, muay-thai, czyli boks tajski, judo, zapasy brazylijskie i jiu-jitsu. To sport, w którym wszystkie chwyty, rzuty, dźwigania, duszenia są dozwolone. A boks, nazywany przez Anglików sportem dżentelmenów, przenosi się… do klubów fitness.

Michał Żebrowski, foto: East News
Michał Żebrowski, foto: East News
None
None

 

Archetyp wojownika

Boks rekreacyjny trenuje wielu aktorów, biznesmenów, ludzi sztuki.

— Trenuję nawet dwóch profesorów. Jeden po pięćdziesiątce z Akademii Sztuk Pięknych i jeden po sześćdziesiątce z Akademii Wychowania Fizycznego — mówi Andrzej Parzęcki, trener boksu i sportów walki, niegdyś wiceprezes Polskiego Związku Boksu.

Boks daje mężczyźnie szansę powrotu do archetypu wojownika. A który mężczyzna nie marzył, by być wojownikiem? Włożyć zbroję i walczyć. Oto zbroja zatem: kask, ochraniacze, suspensoria na tzw. punkty strategiczne, plastikowa szczęka i rękawice sparingowe, w boksie rekreacyjnym większe, by ciosy rozkładały się na większą powierzchnię ciała, co mniej boli i mniej siniaczy. Do tego boks, który angażuje wszystkie partie mięśniowe, rzeźbi sylwetkę atlety, ćwiczy gibkość, prędkość, siłę, wytrzymałość, koordynację. I wiarę w siebie.

Na godzinnym treningu można powalczyć nawet o spalenie 1000 kilokalorii. Przede wszystkim jednak, jeśli już po ciężkiej pracy z gruszką treningową i miesiącach spędzonych z workiem, rekreacyjny bokser zostaje dopuszczony na ring, poznaje tajemnicę. Skupienie na walce sprawia, że na moment zapomina o świecie. Trzy minuty na ringu to wieczność, czas, który płynie zupełnie inaczej, jakby innymi torami niż życie. "Całkowicie oczyszczające doświadczenie, katharsis" — określają treningi bokserskie ci, którzy mieli okazję ich doświadczyć. Tomasz Karolak uprawia boks od lat, nie może bez niego żyć, a jego trener Paweł Skrzecz, medalista olimpijski z Moskwy, twierdzi nawet, że aktor ma wszelkie predyspozycje na zawodowego boksera.

— Kiedy założę rękawice i poczuję zapach potu na sali bokserskiej, czuję się prawdziwym macho. I uwielbiam to uczucie — zwierzał się Karolak w jednym z wywiadów.

 

Ring jak scena

— Boks jest dla mężczyzn, jest o mężczyznach i sam jest mężczyzną. Jest świętowaniem zagubionej religii męskości. Zadziornym i ostrym, bo walka idzie o to, co zostało zagubione — pisze amerykańska pisarka Joyce Carol Oates.

Uprawianie boksu dobrze robi wizerunkowo, dlatego celebryci lubią się publicznie przyznawać do swoich przygód w rękawicach. Paweł Deląg fotografował się dla jednego z pism kobiecych w ścianach surowego, przesiąkniętego potem wojowników, klubu bokserskiego. Krzysztof Ibisz wielokrotnie prezentował na szklanym ekranie swoje bicepsy, rzeźbione prawymi i lewymi ciosami. Chętnie opowiada o boksie Michał Żebrowski. Ring jest jak scena dla aktora albo transakcja dla rekina biznesu. Tutaj nie wolno ani na chwilę odpuścić, trzeba pokazać charakter, pazur, pewność siebie. Nie mówiąc już o pokonywaniu własnych słabości, a w końcu zwyczajnego bólu. Bo tak naprawdę walka toczy się z przeciwnikiem, który jest w tobie.

— Sparingpartner staje się tylko sprzętem sportowym. Tak jak rakieta w tenisie. Ring jest świętym kręgiem, w którym w majestacie prawa można przecież nawet zabić przeciwnika. Jeśli stosujesz się do zasad, zadajesz dozwolone ciosy, przestrzegasz wszystkich reguł, to jesteś niewinny, nawet jeśli zabijesz — przekonuje Andrzej Parzęcki.

Dlatego boks nie jest sportem dla wszystkich, lecz tylko dla ludzi z charakterem wojownika, z agresją. Z testosteronem, chciałoby się napisać, gdyby nie było to niepoprawne politycznie. Jeśli ktoś ma opory przed zadaniem ciosu w głowę, to niech lepiej uderza rakietą w piłeczkę. Hugh Laurie, odtwórca roli uwielbianego dr. House’a, twierdzi nawet, że boks pozwala mu oczyścić — głowę właśnie.

— Nie zawsze oczywiście, bo kiedy zarobię cios między oczy, to różnie bywa z tym oczyszczaniem. Ale to naprawdę pomaga. Boks przypomina grę w szachy, tylko rozgrywaną tysiąc razy szybciej — mówi Hugh Laurie.

Tyle, że gra w szachy trenuje jedynie komórki mózgowe, a w boksie mózg kieruje mięśniami i to one mają powalić przeciwnika.

 

W stronę doskonałości

Największe znaczenie mają jednak umiejętności zdobyte na treningach.

— Ile czasu można spędzić na siłowni? A na sali treningowej ciągle się czegoś uczysz, ciągle masz przed sobą nowe zadania, rozwijasz się w walce, więc szkolenie nie ma końca — przekonuje trener Parzęcki.

Może dlatego właśnie mnisi spędzają więcej czasu na doskonaleniu sztuk walki niż na modłach? Może dlatego tajski boks — muay-thai — jest religią? Walka prowadzi człowieka w stronę doskonałości, ale nie było w historii wojownika niezwyciężonego. Bo "rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba dać zwycięstwo" — napisał Homer.

I pewnie większość bokserów się z nim zgodzi.

Możesz zainteresować się również: