Bombardier sprzeda lokomotywy PKP i DEC

Cezary Pytlos
opublikowano: 2001-12-07 00:00

PKP i kanadyjski Bombardier, do którego należy wrocławski Pafawag, są bliskie porozumienia w sprawie kontraktu na 42 lokomotywy. 18 pojazdów kupi przewoźnik, 24 przejmie zaś Dyrekcja Eksploatacji Cystern, która wydzierżawi je kolejom. Czasu jest niewiele, bo chrapkę na elektrowozy mają koleje włoskie.

Po pięcioletnich zmaganiach kontrakt między ADtranz Pafawag Wrocław (obecnie Bombardier Polska) i PKP na dostawę przewoźnikowi 50 lokomotyw (zmniejszony w marcu 2002 r. do 42 pojazdów) ma szansę zostać zrealizowany po myśli obu stron. Niewiele brakowało, by decydował o tym sąd. Pozew w tej sprawie złożył trzy miesiące temu Bombardier. Na szczęście obie strony prowadziły jednak równolegle rozmowy w sprawie polubownego załatwienia drażliwej kwestii. I udało się. Na razie jednak są to wyłącznie dżentelmeńskie ustalenia, bo pisemne porozumienie zostanie spisane prawdopodobnie dopiero po uspokojeniu sytuacji kadrowej w zarządzie PKP.

Nieoficjalnie wiadomo, że ustne porozumienia między przedstawicielami PKP SA, PKP Cargo, PKP Intercity oraz Bombardiera przewidują odebranie przez przewoźnika w przyszłym roku pierwszej partii 18 pojazdów. Szacunkowa ich wartość wynosi 278-300 mln zł. Los pozostałych 24 maszyn wartości 372-400 mln zł nie jest jeszcze przesądzony. Wszystko wskazuje jednak na to, że kupi je Dyrekcja Eksploatacji Cystern, a następnie wyleasinguje je — uwaga! — właśnie PKP. Dyrekcja Eksploatacji Cystern od marca 2001 r. należy do amerykańskiego koncernu GATX. Firma posiada 11,3 tys. wagonów cystern, które dzierżawi i wynajmuje firmom transportowym, w tym również PKP.

— Nie mamy jednak żadnych porozumień na piśmie. Czekamy na decyzje władz PKP — mówi Mirosław Szeleziński, prezes Bombardier Polska.

Przedstawiciele DEC i PKP odmawiają komentarza w tej sprawie.

Wiadomo na pewno, że w tej sprawie niezbędny jest pośpiech. Nie jest bowiem tajemnicą, że chęć zakupu wszystkich 42 pojazdów zgłaszają koleje włoskie.

— W razie utrzymującego się w dalszym ciągu impasu w rozmowach możemy w końcu zdecydować się je sprzedać, co nie oznacza, że zaprzestaniemy domagać się od PKP odszkodowań z tytułu poniesionych strat — mówi prezes Bombardier Polska.

W razie fiaska polubownych rozstrzygnięć dawny (DaimlerChrysler) i obecny (Bombardier) właściciel Pafawagu będą domagać się nie tylko odszkodowania wysokości kontraktu (650-700 mln zł), lecz także unieważnienia umowy sprzedaży Pafawagu Wrocław oraz zwrotu włożonych w spółkę pieniędzy.

Pat w kontrakcie z PKP zaś coraz bardziej pogrąża Pafawag Wrocław. Szacuje się, że straty z tytułu odsetek od kredytów zaciągniętych na budowę lokomotyw (gotowych jest już 29 maszyn) obciążają spółkę 1,2 mln EUR (4,3 mln zł) miesięczne. Prezes Szeleziński twierdzi, że — biorąc pod uwagę zerowy wynik na działalności operacyjnej — na koniec 2002 r. Pafawag poniesie 60-70 mln zł straty netto.

— Ratuje nas jedynie dobra wola właściciela — mówi Mirosław Szeleziński.