Polska businesswoman wszech czasów

Była, jeżeli nie najbogatszą, to na pewno najbardziej przedsiębiorczą kobietą w historii Rzeczypospolitej. Kochała Polskę, zaś nasi rodacy jej nienawidzili, bo zazdrościli jej pieniędzy. Tak stworzyli czarną legendę wybitnej renesansowej businesswoman.

Pochodziła z rodu o bogatych tradycjach skrytobójczych. Zarówno jej ojciec, jak i dziadek oraz najstarszy brat zostali prawdopodobnie otruci. Panujący w Mediolanie Sforzowie nie pozostawali jednak dłużni swoim przeciwnikom politycznym i również mordowali za pomocą trucizn oraz zlecając zamachy.

Portret królowej Bony
Wyświetl galerię [1/5]

Portret królowej Bony

Wikipedia / domena publiczna

Królewska partia

Kiedy Bona była jeszcze dzieckiem została jej matka wraz z córkami de facto wygnana z rodzimego Mediolanu. Schronienie znalazły w Bari, gdzie jej rodzicielka rozpoczęła starania o jak najlepsze wydanie za mąż jedynej już wówczas córki (młodsza siostra zmarła przedwcześnie). Przyznać trzeba, że swaty nie należały do najłatwiejszych, bowiem polityczne położenie strąconej włoskiej dynastii nie sprzyjało znalezieniu odpowiedniego kandydata. Dopiero dzięki skomplikowanym grom dyplomatycznym i uzyskanemu dzięki temu wsparciu Habsburgów udało się doprowadzić do małżeństwa z owdowiałym królem polskim Zygmuntem (zwanym później Starym). Uroczystości zaślubin i koronacji Bony odbyły się w Krakowie 18 kwietnia 1518 r.

Bona była starannie wykształcona, jak na dobrze urodzoną Włoszkę epoki renesansu przystało. Jej nauczycielem był Crisostomo Colonna, członek Akademii Pontana, a nad jej wychowaniem czuwał również Antonio Galateo. Młoda Bona poznała dzięki nim dzieła mistrzów starożytnych: Wergiliusza i Cycerona. Zgłębiła tajniki retoryki, posiadła również wiedzę z zakresu historii, prawa, administracji i teologii. Była osobą gospodarną, oszczędną, a jednocześnie potrafiącą wywierać wpływ na ludzi. Wykazywała przy tym niesamowitą ambicję we wszystkich swoich działaniach.

Rozbudowa prywatnego majątku

Wychowana na rozpolitykowanych italskich dworach po przybyciu do Polski żwawo zabrała się do tworzenia własnego stronnictwa. Widząc coraz mniejsze znaczenie władzy królewskiej zbudowała triumwirat trzech polityków: Piotra Kmity, Andrzeja Krzyckiego i Piotra Gamrata, którzy zawdzięczali jej wysokie stanowiska w zamian za bezwarunkowe posłuszeństwo. Dzięki włoskim jeszcze znajomościom udało jej się natomiast uzyskać od papieża Leona X prawo do decydowania o obsadzie piętnastu beneficjów kościelnych o bardzo dużym znaczeniu (m.in. w Krakowie, Gnieźnie, Poznaniu, Włocławku i Fromborku). 

Bona wiedziała, że tylko zdobywając wielki majątek będzie w stanie wpływać (oczywiście za pomocą łapówek i innych form przekupstwa) na decyzje szlachty i rodzącego się stanu magnackiego. Do 1524 r. Bona posiadała już, jako nadania królewskie, księstwa pińskie i kobryńskie, dobra sieluckie i bardzo duży pas puszczy w okolicach Narwi, a jej następnym celem była rewindykacja królewszczyzn na Podlasiu (czyli własności królewskich niezwróconych królowi przez dzierżawców). Później zaczęła również skupować dobra na Litwie, a w latach 1536-1546 przejęła wszystkie komory celne Wielkiego Księstwa, co przynosiło rocznie gigantyczne dochody. 

#jedzjabłka królowej Bony

Jednak najbardziej przedsiębiorczą Włoszkę kusiło Mazowsze...

Po tajemniczej śmierci ostatnich mazowieckich Piastów i przejściu księstwa pod władanie Korony upatrzyła sobie królowa ziemie te jako dziedziczne dobro Jagiellonów. Przejęła tam dobra książęce, które rozbudowywała i rozwijała w nich uprawę warzyw i owoców. Zawdzięczać jej możemy nie tylko popularną włoszczyznę (bez której trudno wyobrazić sobie dziś bazę jakiejkolwiek polskiej zupy) ale także grójeckie jabłka. To właśnie Bona nakazała sadzenie jabłoni gruszy i śliw na niezbyt urodzajnych glebach mazowieckich! Już wtedy aparat państwowego poboru podatków zaczynał szwankować, dlatego skrupulatna Bona zaczynała być nienawidzona przez swoich poddanych. Sama mawiała: „U was dukaty leżą na gościńcach, schylić się jeno, ażeby je zebrać. Nikt nie chce? Tym lepiej dla mnie”. W 1537 r. w samej Koronie jej majątek liczył 50 miast i 450 wsi ze znakomicie funkcjonującą gospodarką folwarczną i rzemieślniczą. 

Rozwijała nie tylko prosty przemysł, czy rolnictwo, ale również infrastrukturę. Budowała mosty i tartaki, wytyczała drogi, kazała sadzić lasy. Obwarowała miasto, którego nazwę zmieniła na Bar, aby przypominał jej rodzinne Bari. To jej również zawdzięczać możemy rozbudowę zamku w Ciechanowie, w którym z przyjemnością mieszkała. W 1544 r. jej jedyny żyjący syn - Zygmunt August - przejął we władanie Wielkie Księstwo Litewskie, od tego czasu zaczęła tracić na znaczeniu. Jej frakcja polityczna upadła, szlachta zaczęła się buntować, a Bona zdawała sobie sprawę kiedy należy opuścić zagrożony okręt.

Ucieczka z Polski

W 1556 r. Zygmunt August jechał przez Warszawę do Krakowa na zaręczyny swojej siostry. W mazowieckim mieście jego orszak zobaczył szykujące się do opuszczenia państwa tabory Bony załadowane jej majątkiem. 24 wozy zaprzężone były w szóstkę koni każdy... Wywóz tak wielkiego bogactwa wymagał zgody senatorów, Bona więc stawała niemal na głowie aby przekupić jak największą ich liczbę. Łukasz Górnicki pisał: "Z osobna do każdego pana poselstwo wysłała, a do pięknych słów były i upominki do niektórych senatorów, tak iż ostatek dnia tego i wielką część nocy na tym strawiła". Ponoć do jednego tylko urzędnika nie wysłała posłów z przekupstwem - do podkanclerza Jerzego Przerębskiego, bo o jego twardym karku, że nie da się przekonać, wiedziała już dobrze.

Na króla Zygmunta Augusta podziałał jednak płacz siostry, Izabeli, która ujęła się za matką. Władca nakazał opieczętować litterae passus, czyli dokument podróżny królowej matki. Mogła wyjeżdżać.

Opuściła Warszawę 1 lutego 1556 roku, w południe, po wysłuchaniu porannej mszy. Mylili się jednak ci, którzy uważali, że tabory władczyni wyładowane są złotem. Zapobiegliwa Bona zdając sobie sprawę z rozgłosu jaki przyniosły jej przepychanki z senatorami i możliwości napadu na konwój, wydzieliła czysty kruszec z majątku i w mniejszych partiach posłała wcześniej do Wenecji, gdzie w banku czekało na jej przyjazd. Wozy natomiast wyładowane były innymi kosztownościami, m.in. kolekcją antycznych waz.

W Wiedniu Bona została powitana uroczyście salwami armatnimi przez króla Ferdynanda Habsburga, z którym rozmawiała o kwestiach węgierskich. W Padwie 27 marca 1556 r. powitali królową kardynałowie Otto Truchsess i Hipolit d’Este. Tam zatrzymała się w Albano dla odbycia leczniczej kuracji u miejscowych wód. Następnie wyruszyła do Wenecji, gdzie 26 kwietnia przyjmował Bonę senat i skąd odprawiła swój polski dwór do Rzeczpospolitej. Do Bari płynęła morzem w maju 1556 r. w otoczeniu sześciu galer i samych Włochów.

Balsam św. Mikołaja

Unikała błędów, ale jednego się nie wystrzegła - kredytowania swoich wrogów. Habsburgowie pożyczyli u niej 430 tys. dukatów w złocie (tzw. sumy neapolitańskie), śmierć Bony zdejmowała z nich konieczność ich spłaty, a sfałszowany testament przekazywał niemieckiej dynastii dziedziczne księstwa królowej. Truciznę, zwaną balsam św. Mikołaja podał władczyni 18 listopada 1557 r. jej największy przyjaciel - Gian Lorenzo Pappacoda, który w nagrodę dostał od króla hiszpańskiego Filipa II (oczywiście Habsburga) tytuł margrabiego Capurso i starostwo zamku Bari z roczną pensją. Pochowana została w skromnym grobie w Bazylice św. Mikołaja w Bari, a nagrobek ufundowała jej córka, Anna Jagiellonka.

Ocena królowej

Była surowo oceniana przez poddanych. Obdarzona włoskim temperamentem, ale jednocześnie skryta, oskarżana była o skrytobójcze zamachy (m.in. wytrucie Piastów mazowieckich). Współczesnych raziło w oczy jej bogactwo, choć było to raczej wyrzut sumienia poddanych za własne nieróbstwo. Zdolni Polacy zawdzięczali jej stypendia na włoskich uniwersytetach, a nasze żołądki sprowadzenie warzyw: pomidora, kalafiora, karczochów, fasoli szparagowej, brokułów, kapusty, marchwi, sałaty czy szpinaku. Również dzięki niej w Polsce pojawiły się makarony włoskie i przyprawy korzenne, które królowa uwielbiała. Wraz z przybyciem Bony wzrosło też spożycie wina, które stopniowo wypierało miody pitne.

Paweł Jasienica napisał o niej: "Godne smutnego podziwu, że szerzone przez płatnych agentów zniewagi na długo przyjęły się w kraju. O cyniczne wyzyskiwanie Polski oskarżono kobietę, która usiłowała naprawić nasz skarb, inwestując własne pieniądze rodowe."

Próba rewindykacji pożyczki

Do bieżącej polityki polskiej Bona powróciła 455 lat po swojej śmierci, w 2012 r. Wtedy to poseł Ruchu Palikota Marek Poznański zasugerował możliwość odzyskania sum neapolitańskich, których wartość po uwzględnieniu odsetek obliczył na ponad 200 mln zł. Niestety prawnicy zgodnie orzekli, że pożyczka królowej była jej prywatną decyzją, a możliwości rewindykacji ich skończyły się wraz z wygaśnięciem dynastii Jagiellonów. 

Bibliografia:
Maria Bogucka: Bona Sforza. Wrocław: Ossolineum, 2009.
Marceli Kosman: Królowa Bona. Warszawa: Książka i Wiedza, 1971.
Władysław Pociecha: Królowa Bona (1494-1557), czasy i ludzie odrodzenia. Poznań: 1949-1958.
Halina Auderska: Smok w herbie. Warszawa: Książka i Wiedza, 1989.
Danuta Wójcik-Góralska: Niedoceniona królowa. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1987.
Jerzy Besala: Małżeństwa królewskie – Jagiellonowie. Warszawa: Bellona Muza S.A., 2006.
Jan Baszkiewicz: Historia Francji. Ossolineum, 1978, s. 87. ISBN 83-04-04684-9

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Polska businesswoman wszech czasów