Booking.com rośnie wszerz i wzdłuż

opublikowano: 09-06-2015, 00:00

Więcej turystów do Polski i więcej rezerwacji z Polski — spółka rozwija biura w Warszawie, Krakowie, a niedługo także Gdańsku

Polskie biuro Booking.com było jednym z pierwszych, które odwiedził Darren Huston, gdy trzy i pół roku temu został dyrektorem generalnym Priceline Group, wyspecjalizowanej w usługach turystycznych spółki, do której należą portale Booking.com, Kayak, azjatycka agoda.com, a także rentalcars.com, priceline.com czy OpenTable.

Największe zmiany w e-turystyce będą związane z wykorzystaniem telefonu komórkowego, dodatkowego monitora, który pozwala nam docierać do klienta. Możemy inspirować go do rezerwacji, potem oferować przewodniki i informacje o dojeździe do hotelu, a następnie sprawdzać, czy jest zadowolony — mówi Darren Huston, prezes Priceline.com, do której należy m.in. Booking.com.
Zobacz więcej

WIĘKSZY ZASIĘG:

Największe zmiany w e-turystyce będą związane z wykorzystaniem telefonu komórkowego, dodatkowego monitora, który pozwala nam docierać do klienta. Możemy inspirować go do rezerwacji, potem oferować przewodniki i informacje o dojeździe do hotelu, a następnie sprawdzać, czy jest zadowolony — mówi Darren Huston, prezes Priceline.com, do której należy m.in. Booking.com. Marek Wiśniewski

Przez ostatnie trzy lata polski Booking.com urósł i dziś ma 33 pracowników w Warszawie i 11 w Krakowie, a jego poprzednia szefowa — Dorota Zacharska — została menedżerem na region i odpowiada za Austrię, Słowację, Czechy, Węgry, Szwajcarię i Polskę. — Otworzymy trzecie biuro, w Gdańsku, ale być może jeszcze nie w tym roku — zapowiada Darren Huston.

Pierwsi w Europie

Spółka będzie w Polsce dalej rosnąć. — To nasz największy rynek w Europie Wschodniej poza Rosją. Jest to także najszybciej rosnący rynek w Europie — mówi Darren Huston. Nie podaje szczegółów. Ujawnia tylko, że w Polsce Booking.com rozwija się szybciej niż grupa Priceline, która zanotowała w ubiegłym roku 21-procentowy wzrost.

— Rośniemy w dwóch kierunkach: Polski jako destynacji wybieranej zarówno przez Polaków, jak i zagranicznych turystów oraz Polski jako bazy klientów — mówi Darren Huston. Najwięcej turystów przyjeżdża do Polski z Niemiec, Ukrainy, Rosji i Wielkiej Brytanii. — Mamy tu 11,8 tys. partnerów i największą ofertę w Warszawie, Krakowie i Trójmieście. Teraz będziemy rozwijać ofertę w kolejnych miastach i mniejszych miejscowościach, a nawet na wsi — zapowiada szef Booking.com.

Spodziewa się rosnącej liczby polskich klientów. — Pod względem korzystania z internetu Polska przypomina dziś bardziej Europę Południową niż np. Wielką Brytanię czy Skandynawię, ale to się zmienia w błyskawicznym tempie. Polacy głównie patrzą na zachód, najpopularniejsze miasta poza Polską to Berlin, Praga i Rzym — twierdzi Darren Huston.

Taki rynek

Eksperci wróżą spółce dobre czasy.

— Im więcej będzie lotów tanich linii: Ryanaira, Norwegian czy Wizzaira, tym bardziej zyskają takie portale, jak Booking. com, bo przybędzie Polaków, którzy będą samodzielnie rezerwować zagraniczne wakacyjne pobyty. W tym momencie wypełnienie tanich linii na kierunkach typowo wakacyjnych jest bardzo duże, choć wakacjejeszcze się nie zaczęły: np. na Majorkę i Wyspy Kanaryjskie wynosi 98-99 proc., a na Kretę, która dopiero ruszyła — 95 proc. Ceny są wyższe niż w ubiegłym roku.

To oznacza, że tanie linie mogą podejmować decyzje o otwieraniu kolejnych kierunków — przewiduje Jacek Dąbrowski z TravelData, spółki analizującej rynek turystyczny. To, że Polska jest dobrym rynkiem dla firm oferujących wynajem apartamentów, doskonale wie rodzimy Sun & Snow. Spółka uważa, że ma przewagę nad światowym rywalem.

— Mimo iż coraz więcej gości dokonuje rezerwacji online przez naszą stronę, to nadal większość osób chce mieć możliwość porozmawiania z żywą osobą — pracownikiem naszego call center, który doradzi w zakresie najlepszej lokalizacji, udogodnień, widoku z okna itd. Żaden system rezerwacyjny, nawet najlepszy, tego nie zastąpi — mówi Marcin Dumania, prezes i współzałożyciel Sun & Snow.

Spółka działa od siedmiu lat i dziś ma w kraju ponad 1 tys. apartamentów pod wynajem i 95 tys. klientów rocznie. Przychody rosną rocznie o 30 proc. i w tym roku mają sięgnąć 33 mln zł. Lokalna spółka ma w Polsce 25 lokalizacji i 70 pracowników, a od dwóch lat prowadzi własne projekty deweloperskie za łącznie około 100 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Booking.com rośnie wszerz i wzdłuż