To wszystko „zasługa” trzech rzeczy: ostatnich słabych danych z amerykańskiego rynku pracy opublikowanych w piątek, weekendowego szczytu G-20 i opublikowanego przy tej okazji raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Nieoczekiwany wzrost stopy bezrobocia do 10,2 proc. w USA pokazał, iż sytuacja na rynku pracy wciąż pozostaje głównym balastem dla gospodarki i trudno będzie oczekiwać ewentualnych ruchów w temacie stóp procentowych (James Bullard z oddziału FED z St.Louis przyznał w wywiadzie dla Financial Times, iż mogą one pozostać w okolicach zera przez cały przyszły rok, dopóki nie pojawią się sygnały sugerujące trwalsze ożywienie w gospodarce). Z kolei uczestnicy spotkania G-20 przyznali wprawdzie, iż ich kraje przygotowują strategie zmierzające do stopniowego zakończenia planów stymulacyjnych, ale nie zostaną one wdrożone do momentu, kiedy gospodarki nie wyjdą na prostą.
Marek Rogalski
Analityk Dom Maklerski Banku Ochrony
Środowiska