Bank Ochrony Środowiska podpisał ze Skandinaviska Enskilda Banken umowę, na mocy której zyska dostęp do nowoczesnych technologii, a także skandynawskich klientów swojego inwestora strategicznego.
Wiele wskazuje na to, że sytuacja w Banku Ochrony Środowiska zaczyna dochodzić do normy. Dwaj równoprawni inwestorzy spółki — skandynawski SEB i polski Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej najwyraźniej porozumiały się co do koncepcji prowadzenia banku. Efektem tego jest umowa BOŚ z SEB o współpracy, na mocy której obie strony udostępniają sobie wzajemnie wiedzę technologiczną i doświadczenia.
Każda ze stron ma promować wśród swoich klientów produkty i usługi partnera. Porozumienie jest obustronne, jednak wiadomo, że tak naprawdę, to właśnie BOŚ, a nie SEB zyskuje dostęp do nowych technologii, rynków i klientów.
Równocześnie drugi z inwestorów — NFOŚiGW, ostatnio zadeklarował, że pozostawi w BOŚ dotacje do kredytów proekologicznych. W portfelu banku kredyty te stanowią obecnie około 36 proc. Do niedawna z powodu konfliktu z SEB, fundusz chciał wycofać dotacje z BOŚ. Teraz Jerzy Pietrewicz, nowy prezes NFOŚiGW, zapewnia, że działalność proekologiczna nie musi kolidować z działalnością komercyjną spółki.
Jak dalece inwestorzy zdołali się porozumieć — okaże się na NWZA BOŚ, które odbędzie się 21 grudnia. Mają na nim zapaść decyzje o odwołaniu wszystkich członków rady nadzorczej banku i powołaniu nowej.