BPH POTRZEBNE JEST NOWE SPOJRZENIE

Tomaszkiewicz Beata, Zielewski Paweł
opublikowano: 1999-11-25 00:00

BPH POTRZEBNE JEST NOWE SPOJRZENIE

Menedżer spoza banku nie będzie do niego podchodził emocjonalnie — mówi Henryka Pieronkiewicz

ZASKOCZENIE: Spodziewałam się, że rynek przyjmie moją rezygnację jako próbę kulturalnego rozstania się z bankiem. Zupełnie nie rozumiem spekulacji, jakie moje odejście sprowokowało — mówi Henryka Pieronkiewicz, prezes BPH. fot. Borys Skrzyński

Za decyzją o opuszczeniu stanowiska nie stał konflikt z Hypovereinsbankiem, strategicznym udziałowcem BPH — potwierdza Henryka Pieronkiewicz, prezes banku. Jej zdaniem stanowisko prezesa powinien objąć menedżer spoza banku.

— Jakie przyczyny stoją za Pani nieoczekiwaną decyzją o rezygnacji ze stanowiska prezesa zarządu Banku Przemysłowo- -Handlowego. Wraz z jej publicznym ogłoszeniem pojawiły się spekulacje o konflikcie między Panią a niemieckim inwestorem strategicznym.

— Nie ma i nie było żadnego konfliktu. Przeciwnie — zawsze wspólnie podejmowaliśmy decyzje o kierunkach rozwoju BPH. Prace nad nową strategią naszego banku są właśnie na ukończeniu. Pierwsze efekty jej wprowadzania będą widoczne już na początku przyszłego roku.

— Co więc zdecydowało o odejściu ze stanowiska?

— To nie była decyzja nagła i nie przemyślana. Po raz pierwszy myśl o rezygnacji pojawiła się już w lutym. Informowałam o moich zamiarach, przyszłego jeszcze wtedy, inwestora — niemiecki Hypovereinsbank. Wówczas dałam się przekonać do pozostania w banku.

— Dlaczego podjęła Pani tę decyzję teraz, w dość trudnym dla banku momencie?

— W moim kontrakcie jest zapis, że mogę złożyć rezygnację ze stanowiska najpóźniej na sześć miesięcy przed faktycznym odejściem. Dlaczego właśnie teraz? Przed odejściem chciałam doprowadzić bank do pewnego etapu w jego rozwoju. W tym roku wprowadzaliśmy w BPH zintegrowany system informatyczny, przygotowywaliśmy się na rozwiązanie problemu roku 2000, jednocześnie pracowaliśmy nad połączeniem z Hypovereinsbankiem (HVB).

— Ogłaszając swoją decyzję nie wspomniała Pani ani słowem o swoim następcy. Czy będzie miała Pani wpływ na wybór nowego prezesa BPH?

— Uczestniczę w przygotowywaniu listy potencjalnych kandydatów — sama też zgłaszam propozycje. Z oczywistych względów nie podam żadnych nazwisk. Niektórzy kandydaci, znajdujący się na wstępnej liście, nawet nie wiedzą, że na nią trafili.

— Jaki powinien być nowy prezes BPH?

— Wcześniej nie kierowałam żadnym innym bankiem. Dlatego uznałam, że powinnam odejść, a moje miejsce winna zająć osoba z większym doświadczeniem w zarządzaniu instytucjami finansowymi. Przed bankiem stoją nowe wyzwania. Z tego też powodu BPH potrzebuje menedżera, który nie był wcześniej związany z tym bankiem i podejdzie do niego z dystansem.

— Temu menedżerowi nie będzie żal zwalniać pracowników, lub przesuwać ich na inne stanowiska?

— Każdy prezes musi czasem podejmować takie decyzje — ja również musiałam. W październiku 2000 roku skończy się okres gwarancji zatrudnienia dla pracowników. Wówczas będą możliwe redukcje personelu. Niewykluczone, że część osób, która nie znajdzie zatrudnienia w nowych placówkach banku, będzie musiała odejść. Ale na pewno nie ci, którzy będą umieli się odnaleźć w nowych warunkach.

— Czy nowa strategia doprowadzi do ograniczenia kosztów działania BPH?

— Będzie to efekt wprowadzenia nowej strategii. Wysokie koszty działania są problemem całej polskiej bankowości. Z konkurencją wygra ten, któremu te koszty uda się najbardziej ograniczyć w relatywnie najkrótszym czasie.

— Kiedy więc ruszy zapowiadany od miesięcy bank hipoteczny BPH?

— Wszystko wskazuje na to, że na początku 2000 roku.

— Jak Pani ocenia nie najlepsze wyniki BPH po trzech kwartałach 1999 r.?

— Ani nas, ani HVB pokazane przez bank wyniki nie zaskoczyły. Ich obniżenie wynika z poniesienia ogromnych kosztów — wprowadzenia jednolitego systemu informatycznego, rozbudowy sieci placówek i przyłączenia Vereinsbanku Polska do BPH. Razem z inwestorem postanowiliśmy nie maksymalizować na siłę bieżących zysków, by stworzyć długookresowe warunki rozwoju banku. Wzrost kosztów był więc nieunikniony.

— Jest Pani postrzegana jako osoba, która wypromowała markę BPH, stworzyła silny bank, pozyskała silnego inwestora. Nie żal teraz odchodzić?

— Raz jeszcze powtarzam, że była to moja samodzielna, osobista decyzja, z którą długo się nosiłam.

— Zajmie Pani miejsce w radzie nadzorczej BPH. Nie obawia się Pani, utraty wpływu na rozwój banku?

— Wierzę, że tak się nie stanie.