Narastający konflikt gazowy między Rosją i Ukrainą w coraz większym stopniu zagraża państwom do których rosyjski gaz przesyłany jest przez terytorium Ukrainy. Niebezpieczeństwo przerw w dostawach gazu dla polskich odbiorców wydaje się być mniej prawdopodobne niż w przypadku większości krajów EŚW oraz Europy południowej.
Polska zalicza się do grupy krajów o małym uzależnieniu gospodarki od gazu. Udział tego surowca w zużyciu energii pierwotnej to ok. 13%, podczas gdy w przypadku całej UE udział ten sięga blisko 25%. Krajowe zużycie energii bazuje przede wszystkim na węglu (ponad 60% udział w zużyciu energii pierwotnej).
Do krajów UE, w których gaz pełni najmniejszą rolę w gospodarce zalicza się obok Polski Szwecję, Grecję i Finlandię. Na drugim biegunie znajdują się Węgry, Włochy i Wielka Brytania.
Z punktu widzenia Polski istotne znaczenia ma możliwość importu
rosyjskiego gazu rurociągiem biegnącym przez Białoruś. Dodatkowo
nie ma
najmniejszego zagrożenia w dostawach krajowego prądu do polskich odbiorców,
ponieważ elektroenergetyka jest praktycznie uniezależniona od gazu (produkcja
energii elektrycznej w Polsce w 96% oparta jest na węglu).
Podstawowe zagrożenie kryzysem gazowym wynika z wysokiego poziomu koncentracji dostaw tego paliwa – z Rosji pochodzi 2/3 importu gazu ziemnego do Polski (choć sytuacja jest korzystniejsza niż w przypadku dostaw ropy, koncentrujących się w 95% na Rosji).
W przypadku odcięcia dopływu surowca z Rosji, Polska jest w stanie zabezpieczyć mniej niż 50% rocznego zapotrzebowania na gaz.
Największymi poszkodowanymi okazaliby się odbiorcy przemysłowi, przede wszystkim sektor chemiczny i rafinerie, jako kluczowi odbiorcy przemysłowi surowca (największymi odbiorcami gazu z PGNiG są ZA Puławy oraz PKN Orlen, którzy doświadczają już ograniczenia dostaw). Przedłużające się problemy z dostawami gazu mogłoby oznaczać dalsze ograniczenie dostaw do wybranych przedsiębiorstw i w efekcie ograniczenia produkcji. Odbiłoby się to z pewnością na dynamice produkcji przemysłowej.
Więcej w załączniku.