Brand24 montuje american dream

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2015-04-13 00:00

Spece od monitoringu internetu szukają zysków za oceanem. Najpierw muszą znaleźć miliony na finansowanie ekspansji.

Giełdowe Cammedia po wielu kwartałach turbulencji biznesowych pokazało zysk, wypracowany głównie przez Nextbike, prowadzący wypożyczalnie rowerów oklejonych reklamami. W portfelu spółki jest jeszcze jedna perełka, dająca nadzieję, że w czasach, gdy spółka traci udziały na rynku tradycyjnej reklamy, nie straci jednocześnie na wartości.

ŚLADAMI LIVECHAT:
ŚLADAMI LIVECHAT:
Michał Sadowski, prezes Brand24, chce w dwa lata przenieść ciężar biznesu do USA. Historia LiveChat pokazuje, że na tego typu zabieg potrzeba więcej czasu i wielu milionów.
TR

To Brand24, narzędzie do monitorowania internetu, którego używa już niemal tysiąc firm z całego świata. Teraz Brand24, podobnie jak m.in. rywalizujący z nim — również polski — Sotrender, celuje w najtrudniejszy, a jednocześnie najbardziej zyskowny rynek na świecie.

— Dojrzeliśmy do tego, żeby ruszyć z kampanią marketingową w Stanach Zjednoczonych. Tam podstawowy pakiet monitorowania kilku haseł kosztuje nawet ponad 500 USD miesięcznie, jako że ten rynek rozwijał się wcześniej, gdy technologie były bardziej kosztochłonne. Nasz plan jest prosty: dać usługę na wysokim poziomie w cenie kilkakrotnie niższej — tłumaczy Michał Sadowski, prezes, założyciel i akcjonariusz Brand24. W ubiegłym roku spółka miała nieco ponad 2 mln zł przychodów. Wszystkie zyski reinwestowała w m.in. marketing poza Polską, w tym w Indonezji, gdzie notuje największe zwyżki.

Michał Sadowski szacuje, że nad Wisłą przychody Brand24 już przewyższają kilkakrotnie przychody lokalnych rywali, takich jak SentiOne, Newspoint czy IMM oraz Press-Service (te ostatnie specjalizują się w monitoringu mediów tradycyjnych). Lokalny rynek jest ciasny, choć wciąż dość chłonny: według informacji „PB”, po tym jak Brand24 podniósł o ponad 400 proc. cenę pakietów startowych, ich sprzedaż… wzrosła.

Jednak teraz na tapecie jest sprzedaż za granicą. Na zdobycie jednego klienta płacącego w euro lub dolarach Brand24 wydaje kilkaset dolarów, wiedząc, że w kilka kwartałów zarobi na nim 6-7 razy więcej. Siłą polskich narzędzi do monitorowania mediów ma być jednak nie tylko dobry marketing czy ładne opakowanie, ale przede wszystkim zaplecze technologiczne. Dlatego właśnie we wspomnianego wcześniej Sotrendera fundusz Inovo.vc zainwestował właśnie 1,6 mln zł. Za Inovo.vc stoi kapitał m.in. Rafała Brzoski z Integera oraz Macieja Dudy.

— Wartość Sotrendera wyceniana jest już w kwotach ośmiocyfrowych. Na razie jeszcze w złotych — cieszy się Jan Zając, prezes Sotrendera. Być może podobny cytat, lada tydzień, zostanie włożony przez zręcznych PR-owców w usta Michała Sadowskiego. Brand24, od kilku lat konsekwentnie odrzucający oferty finansowania, otwiera się na nowych inwestorów.

— Jesteśmy spółką technologiczną, tak się pozycjonujemy i wyceniamy. Naszym wzorem jest inna wrocławska firma, działająca w modelu software as a service — LiveChat. Nowy inwestor zobaczy naszą działającą formułę zdobywania rynku i pomoże nam sfinansować globalną ekspansję — zakłada Michał Sadowski.

Do końca 2016 r. Brand24 ma przebić próg 5 tys. klientów. A to oznacza przychody na poziomie ponad 15 mln zł. Jak wskazuje Krzysztof Kowalczyk, partner funduszu HardGamma Ventures, amerykański rynek monitoringu internetu to jednak wysokie progi.

— To dojrzały, bardzo konkurencyjny rynek. Jednocześnie ogromny, gdzie można znaleźć swój „długi ogon” użytkowników — mówi Krzysztof Kowalczyk.

Szef jednego z rywali Brand24 mówi jednak, że polskie narzędzia monitorujące sieć są wciąż mało rozbudowane analitycznie, mają też nie najlepszy client service. Pod tym względem ustępują np. Socialbakers rodem z Czech. Ci ostatni bazę 3 tys. klientów zbudowali jednak dzięki m.in. 34 mln USD finansowania.

Sprostowanie

W artykule pt. „Brand24 montuje american dream”, autorstwa Karola Jedlińskiego („Puls Biznesu” z 13 kwietnia 2015 r.), znalazła się nieprawdziwa informacja na temat wysokości przychodów Instytut Monitorowania Mediów („IMM”). Przychody IMM w zakresie usług monitoringu Internetu, są kilkukrotnie wyższe niż całość przychodów Brand24.

Paweł Sankowski, Prezes Zarządu Instytutu Monitorowania Mediów