Branża budowlana wskazuje na bariery rozwoju

Agnieszka Janas
opublikowano: 2002-04-09 00:00

Przedstawiciele branży budowlanej jako główne przeszkody w jej rozwoju wskazują spadek poziomu sprzedaży, zatory płatnicze, zbyt drogie kredyty oraz podniesienie podatku VAT do 22 proc.

Firmy działające w branży budowlanej — spółki handlowe, wykonawcze oraz producenci materiałów budowlanych, wykazują coraz większe zaniepokojenie sytuacją, w jakiej znalazły się one same i ich klienci. Analizując obecną sytuację na rynku starają się odpowiedzieć na pytanie o przyszłość ich branży i możliwość jej rozwoju.

Pośród najczęściej wymienianych barier rozwoju sektora budowlanego w wymiarze makroekonomicznym, na pierwszym miejscu stawiane jest ubożenie społeczeństwa oraz wzrost bezrobocia. Konsekwencją tego staje się coraz mniejsze zainteresowanie klientów zakupem lub remontem mieszkań. Tymczasem, według założeń strategii gospodarczej rządu, to właśnie budownictwo mieszkaniowe oraz inwestowanie w budowę autostrad miało stać się czynnikiem wzrostu gospodarczego. Według szacunków, w Polsce brakuje od 1,5 do 2 mln mieszkań (różnica między ilością gospodarstw domowych a mieszkań wynosi 1,6 mln), remontu wymaga kolejny 1 mln starych lokali.

— Wzrost liczby oddanych mieszkań w 2001 r. (prezentowany w statystykach) jest w dużej mierze jedynie efektem statystycznym i wynika z formalnego zgłaszania lokali, których budowa w rzeczywistości została zakończona wcześniej. Sytuacja taka spowodowana jest m.in. względami podatkowymi i rozpoczynaniem inwestycji, które nie miały szans szybkiego zakończenia ze względu na brak środków, lub rozpoczęcie budowy sprowokowane zostało obawą przed likwidacją dużej ulgi budowlanej. Wzrost liczby oddawanych mieszkań jest też efektem kończenia inwestycji, rozpoczynanych 5-6 lat wcześniej, w czasie dobrej koniunktury dla budownictwa — twierdzi Elżbieta J. Syrda, prezes ASM Centrum Badań i Analiz Rynku.

Od trzech lat obserwowany jest stały spadek liczby wydawanych pozwoleń na budowę, co budzi oczywisty niepokój. Firmy skarżą się także na utrudniające im działalność bariery natury finansowej. Na pierwszy plan wysuwają się powstające zatory płatnicze, będące wynikiem trudności z windykacją należności. Zator w jednej ze współpracujących ze sobą firm powoduje reakcję łańcuchową i tworzenie się zatorów w innych spółkach.

— W tej sytuacji szczególnie dotkliwy jest brak możliwości alternatywnego finansowania za pomocą kredytów. Są one po prostu zbyt drogie dla przedsiębiorców — podkreśla Elżbieta J. Syrda.

W sektorze budowlanym nie ma branży, która by nie odnotowała obniżenia poziomu sprzedaży w stosunku do 2000 r. Większość firm zanotowała poważne spadki: wśród firm handlowych średnio o ponad 25 proc., wykonawczych o ponad 28 proc., a produkcyjnych około 23 proc.

W ślad za tym idzie spadek przychodów ze sprzedaży, który dotknął 45 proc. firm działających na rynku inwestycyjno-budowlanym. Wyniósł on dla firm handlowych, wykonawczych i producentów średnio około 20 proc. w stosunku do 2000 r.

Taka sytuacja musiała znaleźć odzwierciedlenie w poziomie rentowności uzyskanej na koniec 2001 r.

— Głównym powodem spadku rentowności są bezrobocie i zubożenie społeczeństwa. Jest ono najbardziej odczuwane przez firmy budowlane. Kolejne przyczyny to alokacja pieniędzy samorządów lokalnych z inwestycji na pomoc społeczną, schłodzenie gospodarki i spadek rentowności przemysłu oraz ograniczenia inwestycji budżetowych. Firmy produkujące materiały budowlane uskarżają się dodatkowo na wzrost cen surowców — mówi Elżbieta J. Syrda.

Przedstawiciele spółek upatrują szans poprawy sytuacji głównie w pojawieniu się na rynku tańszych kredytów, zarówno dla inwestorów jak i kredytu o stałym oprocentowaniu dla klientów.

— Branża wiąże duże nadzieje z wprowadzeniem nowego kredytu hipotecznego i tzw. ulgi odsetkowej. Jest szansa na wprowadzenie pakietu, w skład którego wchodziłby długoterminowy kredyt o stałym oprocentowaniu, około 8 proc., oraz odliczanie odsetek tego kredytu od podatku dochodowego. W takiej sytuacji udałoby się uzyskać koszt kredytu hipotecznego na poziomie 5 proc. rocznie — tłumaczy Wiesław Okoński, prezes Federacji Pracodawców i Przedsiębiorców Przemysłu Budowlanego RP.

Jako szansa na rozwój, wymieniana przez przedstawicieli budownictwa jest także stabilizacja przepisów budowlanych oraz wzrost poziomu inwestycji zagranicznych.

Obawy budzi zamknięcie w negocjacjach z Unią Europejską rozdziału poświęconego podatkom i zgoda na podniesienie po akcesji wysokości podatku VAT w budownictwie do 22 proc. Rząd obiecuje, że po zamknięciu tego rozdziału, będzie starał się rozpocząć rozmowy z Unią w sprawie interpretacji Dyrektywy nr 6. W oparciu o nią państwa członkowskie mogą utrzymywać niskie stawki VAT na pewną część budownictwa, np. tzw. budownictwo społeczne. Sytuacja sektora mieszkaniowego w Polsce jest tak trudna, że być może terminem „budownictwo społeczne” uda się objąć także domy wielorodzinne, bez względu na wielkość poszczególnych lokali. Taka interpretacja pozwoliłaby na zachowanie obecnej wysokości podatku VAT, 7 proc. dla budownictwa spółdzielczego, komunalnego, hipotecznego i TBS-ów

— Z ankiety przeprowadzonej przez ASM, w której wzięło udział 900 firm, wynika, że około 40 proc. przedsiębiorstw produkcyjnych i wykonawczych oraz 16 proc. handlowych nie widzi żadnych szans na rozwój budownictwa w 2002 r. Prognozy ASM dla budownictwa są pesymistyczne: spadek produkcji budowlano-montażowej i dalszy spadek rentowności całej branży — podsumowuje Elżbieta J. Syrda.