Branża ma szansę na wzrost dopiero po 2006 r.

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-09-29 00:00

Hotelarstwo przeżywa załamanie. Jednak przedstawiciele branży nie tracą entuzjazmu i nadziei na pokonanie kryzysu.

W 2001 r. w Polsce doszło do jednego z największych załamań w ruchu turystycznym. Liczba przyjazdów cudzoziemców spadła o 27 proc. Niestety w najbliższej przyszłości nie należy oczekiwać znaczącej poprawy. Instytut Turystyki (IT) prognozuje, że do 2004 r. będzie następował dalszy spadek liczby przyjazdów do Polski. Silny wpływ na to będzie miało wprowadzenie w połowie 2003 r. wiz dla przybyszów zza wschodniej granicy. Trudna sytuacja ekonomiczna w Europie Zachodniej nadal będzie wpływała na spadek liczby turystów przekraczających zachodnią granicę kraju, głównie Niemców.

— Branża turystyczna i hotelarska wiąże duże nadzieje z przystąpieniem Polski do UE. Moim zdaniem, na pozytywne efekty należy poczekać około dwóch lat, a przede wszystkim na wyraźną poprawę sytuacji gospodarczej — wyjaśnia Maciej Grelowski, prezes spółki Orbis, właściciela największej w Polsce sieci hoteli.

W głównych miastach Polski nie sposób nie zauważyć nowych obiektów, których najwięcej powstaje w Warszawie. Jednak zdaniem specjalistów, w kraju wciąż są miasta, w których warto inwestować w hotele.

— W takich miastach jak Bydgoszcz, Poznań, Toruń czy Łódź brakuje głównie hoteli trzygwiazdkowych. Myślę, że w Poznaniu i Katowicach hotel czterogwiazdkowy też ma rację bytu. Na razie nie inwestowałbym w takie obiekty w Szczecinie, Warszawie, Trójmieście Wrocławiu i Krakowie — wylicza Alex Kloszewski, dyrektor generalny hotelu InterContinental w Warszawie, odpowiedzialny także za rynek czeski.

Zdaniem analityków, w ciągu najbliższych dwóch lat będzie przybywało obiektów wielogwiazdkowych. Wynika to jednak głównie z długości procesu inwestycyjnego. Wynosi on średnio 3-5 lat, dlatego obecnie dobiegają końca budowy rozpoczęte 2-3 lata temu. Nadpodaż pokoi, przy niskim poziomie ich obłożenia, przyczynia się do małego zróżnicowania cen między obiektami trzy- i cztero- oraz cztero- i pięciogwiazdkowymi.

— Wysokobudżetowe hotele oferują teraz zbyt niskie, w stosunku do jakości oferty, ceny. Powoduje to zaburzenie relacji cenowych między kategoriami. Skończy się to jednak wraz z poprawą sytuacji gospodarczej. Myślę, że już za 2 lata nastąpi większe rozwarstwienie cen — uważa Maciej Grelowski.

Prezes Orbisu nie zgadza się jednak z popularnym wśród operatorów hoteli twierdzeniem o przeinwestowaniu w ten segment rynku.

— Dlaczego jeśli jest tak źle, nikt nie zamyka obiektów? Bo takie falowanie koninktury to normalny cykl na wolnym rynku — podkreśla Maciej Grelowski.

Jednak zdaniem Alexa Kloszewskiego, po oddaniu do użytku hotelu Hilton, raczej nie należy oczekiwać wejścia do Polski kolejnego flagowego obiektu wielogwiazdkowego.

W raporcie „Hotele”, opracowanym przez agencję nieruchomości Jones Lang LaSalle, autorzy zwracają uwagę na to, że wpływ na polepszenie się wyników hotelarstwa w Polsce będzie miał w dużej mierze rozwój turystyki krajowej. Podkreślają, że tylko w sytuacji, gdy zwiększy się liczba Polaków nocujących w hotelach, obłożenie osiągnie stan porównywalny ze średnią występującą w Unii Europejskiej. Tymczasem od rekordowego 1999 r. występuje stały spadek liczby Polaków odwiedzających krajowe hotele.

IT przewiduje jednak, że w nadchodzących latach liczba podróży krajowych będzie rosnąć i to zarówno tych długoterminowych, jak i krótkich. Podkreśla jednak, że poziom z 2000 r. zostanie przekroczony dopiero w roku 2006.

IT ocenia, że w latach 2004-07 liczba przyjazdów turystów zagranicznych będzie oscylowała w granicach 12,7-14,6 mln rocznie. Ubędzie gości z Rosji, Litwy, Białorusi i Ukrainy — około 11 proc., natomiast nie zmienią się przyjazdy z Łotwy i Estoni. Istotnego wzrostu przyjazdów należy oczekiwać ze strony mieszkańców Europy Zachodniej i Ameryki Północnej (łącznie w tempie 9 proc. rocznie). Powrót tendencji wzrostowej może nastąpić w 2006 r., kiedy to zostaną przezwyciężone konsekwencje ograniczeń ruchu przyjazdowego ze Wschodu. W ciągu kolejnych lat liczba turystów powinna wzrastać o 3 proc. rocznie. Jest to zgodne z przewidywaniami WTO dla Europy na lata 2000-10. IT zakłada natomiast, że od przystąpienia Polski do UE zacznie rosnąć liczba podróży tranzytowych.

— Polska to wciąż atrakcyjny rynek. Zwrot inwestycji w branży turystycznej następuje bowiem szybciej niż w krajach Piętnastki. Od dwóch lat obserwujemy powstawanie na rynku mechanizmów finansujących te inwestycje oraz transakcje komercyjne. Trzeba jeszcze poczekać na pełne skrystalizowanie się tych struktur, ale dobrą prognozą jest to, że są chętni do podjęcia takiej formy działania. Dobry hotel to inwestycja na dziesięciolecia — podsumowuje Maciej Grelowski.