Browary odtrąbiły koniec piwnej hossy

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 26-09-2008, 00:00

Był karnawał, jest post. Prognozy wskazują, że piwna lokomotywa dostaje zadyszki.

Sprzedaż piwa w tym roku ostro wyhamuje

Był karnawał, jest post. Prognozy wskazują, że piwna lokomotywa dostaje zadyszki.

Po rekordowym dla rynku piwa roku 2007 (wzrost sprzedaży o 8,4 proc., do 35 mln hektolitrów) zostało już tylko miłe wspomnienie. Wyniki pierwszego półrocza tego roku wskazują, że notowany od wielu lat szybki wzrost (w latach 90. sięgający nawet 13 proc. rocznie) przechodzi do historii, a rynek zbliża się już do stanu nasycenia.

W obliczu stagnacji

— W pierwszym półroczu 2008 r. branża zanotowała wzrost sprzedaży piwa zaledwie o 3,3 proc., wobec 15 proc. w analogicznym okresie 2007 r. Nie pomogły jej za bardzo nawet mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Niestety, druga połowa roku zapowiada się jeszcze gorzej. Ze wstępnych danych za lipiec i sierpień wynika, że dynamika sprzedaży spadła niemal do zera — mówi Marcin Piróg, prezes Carlsberg Polska oraz związku Browary Polskie.

Przedstawiciele branży podkreślają, że do takiej zmiany trendu przyczyniły się w dużej mierze podwyżki cen piwa, średnio o 3-4 proc. (efekt wzrostu cen surowców i opakowań), ale również takie czynniki, jak szybkie odpadnięcie Polaków z Euro 2008.

— Nie bez znaczenia dla sprzedaży piwa pozostaje też wzrost cen innych produktów konsumpcyjnych towarzyszący wysokiej inflacji, a także kiepska pogoda w tym roku. Temperatura powietrza w lecie była niższa od średniej z ostatnich 10 lat — mówi Dieter Schulze, dyrektor generalny Kompanii Piwowarskiej, która jest numerem jeden na rynku piwa w Polsce, z udziałami przekraczającymi 40 proc.

Zwraca także uwagę na to, że Polacy ze spożyciem piwa sięgającym 93 litrów na głowę rocznie przekroczyli już średnią europejską i nasz rynek zbliża się do naturalnego poziomu nasycenia. Więcej od nas piją już tylko Czesi — 160 litrów, Niemcy — 118 i Duńczycy— 97, którzy są jednak od nas zamożniejsi.

Na niekorzyść piwa przemawia też szybkie wzrost spożycia innych alkoholi. Na przykład sprzedaż wina w tym roku wzrosła już o 15 proc. Jego spożycie na głowę (2-3 litry rocznie) jest jednak niewielkie.

Choć rynek w tym roku nie pieści, Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec, a także Royal Unibrew Polska chwalą się, że zdołały zwiększyć sprzedaż w pierwszym półroczu ponad średnią dla całego rynku.

Co ciekawe, w pierwszym półroczu 2008 r., pierwszy raz w historii polskiego rynku, sprzedaż piwa w puszkach była większa niż w butelkach (odpowiednio: 47 proc. i 45 proc.). Eksperci podkreślają, że to sytuacja niespotykana na rynkach zachodnich, gdzie piwo w puszce średnio ma 20 proc. rynku, a dominują butelki i sprzedaż piwa z beczki.

Strach przed ustawą

Spadająca dynamika sprzedaży nie spędza snu z powiek przedstawicielom branży. Bardziej obawiają się wejścia w życie nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, która przewiduje m.in. obowiązek stosowania na opakowaniach napojów alkoholowych dużych (20 proc. powierzchni), biało-czerwonych napisów ostrzegających przed szkodliwością spożywania alkoholu.

— Ten projekt jest zbyt restrykcyjny. Gdyby przepisy weszły w życie, uderzyłyby bardzo w działalność naszej branży, a także producentów oraz importerów innych alkoholi. Z uwagi na stworzenie poważnych barier w wymianie handlowej między Polską a innymi krajami, wymagają one notyfikacji przez inne kraje UE — mówi Danuta Gut, dyrektor biura związku Browary Polskie.

Dodaje, że jeśli ustawa przejdzie, producenci alkoholi, m.in. wina oraz whisky, są zdecydowani ją zaskarżyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu