Komisja rolnictwa i rozwoju wsi Parlamentu Europejskiego przyjęła raport wzywający władze Unii Europejskiej oraz wszystkich krajów członkowskich do zwiększenia wysiłków i nakładów na rzecz ochrony pszczół. Powód? Z krajów UE, a także innych części świata, napływają doniesienia o podwyższonej śmiertelności pszczół, wskutek czego ich populacja w ostatnich latach skurczyła się do niebezpiecznie niskiego poziomu. „Rosnąca śmiertelność pszczół może zniszczyć unijną produkcję żywności oraz stabilność środowiska. Szacuje się, że 84 proc. gatunków roślin i 76 proc. produkcji żywności w Europie zależy od zapylania przez pszczoły. Sektor pszczelarski zapewnia dochody, bezpośrednio lub pośrednio, dla ponad 600 tys. mieszkańców UE” — podkreślają w raporcie europosłowie.
Zielona wyspa
Okazuje się, że także w Polsce populacja pszczół jest dużo niższa od optymalnego poziomu. Nasz kraj wypada jednak i tak dużo lepiej niż kraje zachodnie. Z powoduniedoboru pszczół najbardziej cierpią takie kraje jak Niemcy, Francja czy Włochy. — W Polsce żyje obecnie około 890 tys. rodzin pszczelich, a powinno ich być co najmniej 2 mln. Tymczasem w Niemczech żyje ich tylko około 720 tys., a powinno być 5 mln. Podobny problem jest we Francji, gdzie żyje 1,5 mln rodzin pszczelich, a powinno być 4,5 mln — mówi Tadeusz Sabat, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego. Jakie są przyczyny spadku populacji pszczół w Europie? Eksperci uważają, że najważniejszą jest stosowanie w rolnictwie toksycznych dla pszczół typów pestycydów (środków ochrony roślin). Pszczoły wymierają zwłaszcza w regionach, gdzie prowadzone są intensywne, wielkoobszarowe, jednorodne gatunkowo uprawy rolne (monokultury). Na szczęście w Polsce, z różnych powodów, takich właśnie gospodarstw rolnych nie ma jeszcze tak dużo jak na zachodzie Europy, dzięki czemu nasza populacja pszczół uniknęła masowego wymierania, a nawet powoli, lecz systematycznie, się odbudowuje. — Najwięcej rodzin pszczelich w Polsce ginie w województwach położonych na północy i zachodzie kraju, gdzie prowadzone są najbardziej intensywne, wielkoobszarowe uprawy rolne. W bardziej ekologicznych województwach południowo-wschodnich pszczoły mają się znacznie lepiej — mówi Tadeusz Sabat. Wiele wskazuje jednak, że w Polsce niska populacja pszczół to na razie tylko w małym stopniu skutek skażenia środowiska pestycydami. Jest inny ważny powód. — Mamy za mało pszczelarzy. To bardzo trudny zawód. W efekcie, liczba pszczelarzy spadła z 41 tys. w 1999 r. do 36 tys. w 2010 r. A jeszcze w połowie lat 70. w Polsce mieliśmy 400 tys. pszczelarzy i 2,4 mln rodzin pszczelich — wylicza szef Polskiego Związku Pszczelarskiego. Podkreśla, że wzrost populacji pszczół i ich równomierne rozmieszczenie w kraju leży w interesie gospodarki narodowej, bo mogą one znacząco zwiększyć plony w sadach i na polach, czego nie są w stanie zapewnić nawet najlepsze nawozy. — Główne znaczenie gospodarcze pszczół to nie miód, którego sprzedaż wynosi około 400 mln zł rocznie, lecz zapylanie roślin uprawnych i sadowniczych, którego wartość jest szacowana na 6 mld zł — podkreśla Tadeusz Sabat.
Chemia na cenzurowanym
Ludzie z branży uważają, że Polska powinna wyciągnąć wnioski z przykrych doświadczeń krajów zachodnich. — W USA, Niemczech, we Francji i Włoszech wyginęło w ostatnich latach bardzo dużo pszczół. Wśród przyczyn wskazywane tam było m.in. stosowanie przez rolników nasion roślin uprawnych zaprawionych środkami owadobójczymi [przeciw szkodnikom — red.] z grupy neonikotynoidów. Niestety, u nas ich stosowanie w rolnictwie narasta, podczas gdy np. Włosi je ostatnio wstrzymali. My też powinniśmy być bardziej ostrożni — mówi Janusz Kasztelewicz, właściciel i prezes firmy Bartnik Sądecki. Przypomina on, że od 2008 r. w niektórych pasiekach na terenie Polski ubywało na wiosnę 30-40 proc. pszczół, z przyczyn trudnych do ustalenia. Tymczasem europosłowie, chcąc zapobiec katastrofie, wezwali władze UE i wszystkie kraje członkowskie do podjęcia skoordynowanych działań mających zapewnić przetrwanie pszczołom i pszczelarzom. Wskazali m.in. na konieczność: zwiększenia inwestycji w badania i rozwój sektora pszczelarskiego, opracowania nowych, skutecznych leków dla pszczół, stworzenia paneuropejskiego systemu zbierania danych o pszczołach, a także organizacji szkoleń dla pszczelarzy, rolników i weterynarzy (m.in. dotyczących pestycydów, a także zwalczania chorób pszczół). Parlament zaapelował również do Komisji Europejskiej o zbadanie ewentualnego negatywnego wpływu upraw GMO na zdrowie pszczół.
6mld zł
Na tyle szacuje się wartość, jaką przynosi polskiej gospodarce zapylanie roślin przez pszczoły.
890
tys. Na tyle szacowana jest liczba rodzin pszczelich żyjących w Polsce (tyle jest w naszym kraju uli).
15
tys. Tyle pszczół żyje przeciętnie w jednym ulu na wiosnę, w lecie jest ich nawet pięć razy więcej.
15
mld EUR Na tyle szacowana jest roczna wartość zapylania roślin uprawnych i sadowniczych przez pszczoły w UE.
600
tys. Tyle osób w Unii Europejskiej czerpie dochody (bezpośrednio lub pośrednio) z pszczelarstwa.
600
km Nawet taką odległość przemierzają obecnie pszczelarze w Niemczech, aby pomóc rolnikom w zapyleniu ich pola lub sadu.
76
proc. Taka część produkcji żywności w Europie zależy od zapylania przez
pszczoły.