Bruksela czasami przesadza

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-10-09 00:00

Józefa Oleksego cieszą pozytywne zapisy raportu Komisji Europejskiej. Mimo to poseł SLD nie może się oprzeć wrażeniu, że UE przykłada do Polski taką miarę, jakiej nie stosuje wobec krajów członkowskich.

„Puls Biznesu”: Jak ocenia Pan raport Komisji Europejskiej?

Józef Oleksy: Raport jest pozytywny. Wytknięcia KE są ogólne i dotyczą niemal wszystkich dziedzin. Z większością z nich trudno polemizować, bo sami wiemy, że mocno odstajemy od „piętnastki”. Jednak kosztownych i czasochłonych dostosowań nie da się przeprowadzić z dnia na dzień. Bruksela wytyka nam opieszałość we wdrażaniu prawa. Tymczasem w niektórych krajach wprowadzono w życie zaledwie 20 proc. unijnych aktów prawnych i jakoś nikomu to nie przeszkadza.

A wątek rolny? Czy nie obawia się Pan dyktatu UE?

— Muszę przyznać, że opisany brak wyraźnych postępów i szereg zarzutów odczytuję jako przygotowywanie nas do sztywności negocjacyjnej UE. Dla nas to poważny i wrażliwy politycznie problem. Bruksela powinna być świadoma, że jej nieustępliwe podejście będzie sygnałem nie sprzyjającym polskiemu referendum. Oczekuję więc, że w negocjacjach powróci duch idei wspólnotowych, a dyskusja nie sprowadzi się wyłącznie do gospodarki, liczb i wskaźników.

Jak Pan odczytuje ostrzeżenie przez zakusami ograniczającymi niezależność NBP?

— To wielka przesada. Przecież cała sprawa sprowadziła się jedynie do dyskusji politycznej. Do Brukseli przesłano jakieś sensacyjne informacje, które dawno w Polsce przebrzmiały. Na tym polu nic się w Polsce nie wydarzyło, by to wytykać w raporcie.