Bruksela wysyła ostrzeżenie

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2001-11-16 00:00

No i zupa się wylała. Po raz pierwszy wysoki urzędnik Unii Europejskiej powiedział w obecności dziennikarzy — choć nie polskich — że rozszerzenie UE o państwa Europy Środkowej i Wschodniej bez naszego kraju jest możliwe. To z pewnością zła wiadomość dla zwolenników naszej integracji, ale również i przeciwników. Taka opinia nie wystawia nam bowiem dobrego świadectwa.

Trudno jednak, by Bruksela nie dostrzegała tego, co dla samych Polaków jest raczej jasne — problemy, z którymi się borykamy, czyli bezrobocie, niezrestrukturyzowane gałęzie gospodarki, napięta sytuacja finansów publicznych nie czynią z naszego kraju atrakcyjnej panny na wydaniu. Niepokojące sygnały pojawiły się już zresztą w ostatnim raporcie Komisji Europejskiej. Czy jest alternatywa dla członkostwa w Unii? Teoretycznie i ewentualnie moglibyśmy pozostać krajem stowarzyszonym, zacieśniając jednocześnie więzy z Europą i budując konkurencyjny system gospodarczy z niskimi podatkami, elastycznym prawem pracy i przejrzystymi przepisami. Przeforsowanie takich zmian to jednak tylko niespełnione marzenia przedsiębiorców, którzy nie mogą się doczekać stworzenia w miarę normalnych warunków działania. Powracając do rzeczywistości — alternatywy dla Unii nie ma. A zatem obawy komisarza Verheugena trzeba potraktować poważnie.

Nie może to jednak oznaczać ustępstw w negocjacjach za wszelką cenę. A że tak ważna informacja dociera do polskiej opinii publicznej okrężną drogą, po serii dość optymistycznych oficjalnych deklaracji Brukseli? Business is business, a dyplomacja to biznes, w którym stawki są najwyższe.