Brzoska: wziąłem kredyt żeby spłacić Bezpieczny List

opublikowano: 07-06-2019, 20:26

Kto nic nie robi, ten nie popełnia błędów. I ja ich sporo też popełniłem. Choćby Bezpieczny List – mówi twórca InPostu w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl, deklarując że 60 proc zarobków przeznacza na spłatę długów z tyłu rozliczeń za tę historię.

Bezpieczny List to historia, która położyła się cieniem na karierze Rafał Brzoski, twórcy InPostu, niezależnego operatora pocztowego oraz Paczkomatów. Pod koniec 2016 r. spółka powołana do obsługi wielkiego publicznego kontraktu na dostarczanie listów (rząd zwlekał z podpisaniem umowy po rozstrzygniętym przetargu, aż w końcu się wycofał) upadła, wcześniej została przez InPost sprzedana do niewielkiej spółki, która szybko sprzedała ją do cypryjskiego podmiotu. W efekcie tych zmian własnościowych pracownicy, którzy nie otrzymali wynagrodzeń zostali na lodzie. Z opóźnieniem otrzymali wynagrodzenia od Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. „Puls Biznesu” opisywał tę sprawę. Na przedsiębiorcę, który wcześniej stał się ulubieńcem ze względu na próbę przełamania monopolu Poczty Polskiej, spadła lawina krytyki, że cała nietransparentna operacja zmian własnościowych miała tylko jeden cel – pozbycie się zobowiązań.

Rafał Brzoska, twórca InPostu, przekonuje, że problemy firmy Bezpieczny List to wina państwa, które wszystkimi metodami broniła monopolu państwowego operatora.
Zobacz więcej

Kto zawinił:

Rafał Brzoska, twórca InPostu, przekonuje, że problemy firmy Bezpieczny List to wina państwa, które wszystkimi metodami broniła monopolu państwowego operatora.

W wywiadzie dla portalu Gazeta.pl Rafał Brzoska mówi, że to jego największa biznesowa porażka, która nieomal doprowadziła cały InPost do bankructwa. Po latach okazuje się, że koszty wizerunkowe to nie wszystko.

- Kto nic nie robi, ten nie popełnia błędów. I ja ich sporo też popełniłem. Wiele rzeczy, z obecną wiedzą i doświadczeniem, pewnie inaczej bym zrobił. Tak jak choćby w przypadku spółki Bezpieczny List. Do dzisiaj spłacam pożyczkę jaką zdecydowałem się z jej powodu zaciągnąć, chociaż wcale nie musiałem wykazywać się dobrą wolą i taką inicjatywą. Sam czuję się w pewnym stopniu ofiarą państwa, ale chcę ze swojej strony być czysty – mówi Rafał Brzoska, założyciel, prezes i akcjonariusz InPostu.

W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim, Brzoska zapewnia, że sprzedając spółkę był zapewniany, że nowy właściciel przejmie zobowiązania. Przypomina jednocześnie, że walczył wtedy o przetrwanie InPostu m.in. bez wiedzy rodziny zastawił dom by zapłacić pracownikom pensje. Ale przyznaje, że sprzedaż Bezpiecznego Listu była błędem i teraz zupełnie inaczej by postąpił – po prostu ogłosił upadłość tej spółki w ramach grupy.

- Jak tylko udało mi się uratować firmę, wyjść na prostą, to wróciłem po tych, którzy zostali za burtą. Zapłaciłem wszystkie zaległości z własnych środków – mówi Rafał Brzoska.

Deklaruje, że spłacił nie tylko pracowników Bezpiecznego Listu, ale też ZUS, pokrył wydatki Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz oddał pieniądze skarbowi państwa. Na kredyt.

- 60 proc. zarobków przeznaczam na spłatę kredytu, który wziąłem na załatwienie spraw pracowników Bezpiecznego Listu. To w sumie 14,5 miliona – mówi Rafał Brzoska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu