Państwo płaci za milionerów

opublikowano: 06-03-2017, 22:00

Część byłych pracowników grupy InPost oraz Almy dostała zaległe wynagrodzenia, na co poszło kilkanaście milionów złotych. Ale nie wszyscy

Ponad cztery tysiące osób, do ubiegłego roku pracujących w giełdowych spółkach, zostało na lodzie, gdy popadły one w kłopoty finansowe.

Rafał Brzoska, kierujący grupą Integer, w sierpniu ubiegłego roku za 10 tys. zł sprzedał spółkę zatrudniającą setki listonoszy, a jej nabywca nie wypłacił im pensji. Teraz to Integer jest celem przejęcia — wezwanie przy udziale Rafała Brzoski ogłosił fundusz Advent, który chce go zdjąć z giełdy.ogłosił fundusz Advent, który chce go zdjąć z giełdy.Jerzy Mazgaj, pomysłodawca i założyciel sieci delikatesów Alma, w 
listopadzie ubiegłego roku zrezygnował ze stanowiska jej prezesa, a w 
tym roku zaczął sprzedawać jej akcje. Teraz głównym akcjonariuszem 
spółki, która wnioskuje o likwidację, jest inwestor Tomasz Żarnecki.
Zobacz więcej

Rafał Brzoska, kierujący grupą Integer, w sierpniu ubiegłego roku za 10 tys. zł sprzedał spółkę zatrudniającą setki listonoszy, a jej nabywca nie wypłacił im pensji. Teraz to Integer jest celem przejęcia — wezwanie przy udziale Rafała Brzoski ogłosił fundusz Advent, który chce go zdjąć z giełdy.ogłosił fundusz Advent, który chce go zdjąć z giełdy.Jerzy Mazgaj, pomysłodawca i założyciel sieci delikatesów Alma, w listopadzie ubiegłego roku zrezygnował ze stanowiska jej prezesa, a w tym roku zaczął sprzedawać jej akcje. Teraz głównym akcjonariuszem spółki, która wnioskuje o likwidację, jest inwestor Tomasz Żarnecki. ARC, RADOSŁAW NAWROCKI- Forum

Teraz dostają pieniądze od Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub mu- szą na nie czekać, bo spółki, które ich zatrudniały, nie potrafią dostarczyć urzędnikom odpowiedniej dokumentacji.

Chodzi o byłych pracowników Almy (której głównym akcjonariuszem do niedawna był Jerzy Mazgaj, ostatnio notowany na 91. miejscu listy najbogatszych Polaków magazynu „Forbes”), a także pracowników spółki Bezpieczny List, która należała do giełdowej grupy InPost (kontrolowanej pośrednio przez Rafała Brzoskę), a latem ubiegłego roku została sprzedana — wraz z pracownikami — podmiotom, które nie podołały wypłacie wynagrodzeń.

Pensje na raty

W przypadku Almy sytuacja nie była skomplikowana, bo spółka sama wniosła do sądu o rozpoczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Już w połowie grudnia 537 pracowników dostało — na podstawie złożonego przez spółkę wykazu — zaliczki w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Poszło na to 1,125 mln zł.

W lutym znacznie większa grupa — 2242 osoby — dostała zaległe wynagrodzenia, należne odprawy, odszkodowania z tytułu skróconego okresu wypowiedzenia oraz ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Na ten cel poszło 10,87 mln zł. W przypadku Bezpiecznego Listu jest o wiele trudniej, a setki osób nadal walczą o pieniądze.

Zatrudniająca głównie listonoszy spółka do sierpnia była zależna od InPostu, który ponosił jednak dotkliwe straty na prowadzeniu ogólnopolskiej działalności listowej. Bezpieczny List sprzedano za zaledwie 10 tys. zł niewielkiej spółce Tenes One. Po kilku tygodniach właściciel zmienił się znowu — tym razem został nim podmiot zarejestrowany na Cyprze. Tymczasem setki osób nie dostały wynagrodzeń już za lipiec. Jeszcze w listopadzie Roman Giedrojć, główny inspektor pracy, publicznie wypowiadał się bardzo ostro o tej transakcji.

— Poprzez zmiany właścicielskie próbuje się doprowadzić do tego, że należne pracownikom wynagrodzenia, które były na żenującym poziomie, nie zostaną wypłacone — mówił Roman Giedrojć. Mimo to do sądu nie trafił wniosek o ogłoszenie upadłości Bezpiecznego Listu, co utrudniło urzędowe procedury.

Czekanie na dokumenty

Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie ustalił, że Bezpieczny List jest faktycznie niewypłacalny od 9 października, gdy — zgodnie z przepisami — minęły dwa miesiące od faktycznego zaprzestania działalności. To pozwoliło urzędnikom na określenie uprawnień do wypłaty świadczeń. Pojawił się jednak problem. „Wobec braku wykazu zbiorczego złożonego przez pracodawcę byli pracownicy muszą składać indywidualnie wnioski o wypłatę świadczeń. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Sprawy są skomplikowane, bowiem wnioskodawcy nie dysponują kompletem dokumentów, a przede wszystkim nie posiadają dokumentu potwierdzającego niezaspokojone roszczenia pracownicze. Nieliczne osoby posiadają prawomocne orzeczenia sądu” — informuje biuro prasowe Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Do obecnego zarządu spółki skierowano pismo, w którym poproszono o dokumenty i informacje na temat niezaspokojonych roszczeń pracowniczych. Z ich przekazaniem jest jednak problem. W pierwszej połowie lutego prezes Bezpiecznego Listu przekazał zestawienie świadczeń należnych tylko 91 pracownikom. „Pracodawca był zobowiązany przedłożyć zestawienie dla wszystkich pracowników, jednakże prezes oświadczył, że będzie ono przygotowywane sukcesywnie, gdyż z uwagi na dokonanie szczegółowej weryfikacji list płac z napływającymi zwolnieniami chorobowymi nie jest możliwe w szybkim czasie dokonać zbiorczego zestawienia” — informuje resort.

Efekt? Od 10 lutego warszawski urząd pracy zaczął wypłacać świadczenia garstce osób — do 21 lutego 15 pracowników otrzymało łącznie 113 tys. zł, a „kolejnych 10 wniosków jest przygotowywanych do dalszej wypłaty”. Na pieniądze czeka dziesięć razy więcej osób. „Wypłaty są dokonywane sukcesywnie i Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie nie jest w stanie określić, kiedy się zakończą, bowiem wnioski cały czas na bieżąco wpływają z całej Polski. Według danych otrzymanych od pracodawcy szacuje się, że wniosków tych może być około 2 tys., w tym jedynie około 500 osób na umowę o pracę. Status wniosków oraz ich ilość zmienia się każdego dnia wraz z ich rozstrzyganiem oraz napływem” — informuje resort pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu