Budowa mostów ma znaczenie religijne

aktualizacja: 22-05-2018, 14:36

Stawianie mostów w wymiarze symbolicznym to dzieło pojednania. W praktyce inżynieryjnej zaś jest tak skomplikowane, że dla starożytnych Rzymian stanowiło dzieło niemal nadprzyrodzone.

Tytuł pontifex maximus (łac. najwyższy budowniczy mostów) przysługiwał w Rzymie najważniejszemu kapłanowi, przewodniczącemu kolegium pontyfików. W 12 p.n.e. przyjął go Oktawian August i i odtąd aż do roku 375 n.e. noszony był przez każdego kolejnego cesarza. Od V w. n. e. jest to jedna z godności papieża.

Most na Mozeli w Trewirze
Zobacz więcej

Most na Mozeli w Trewirze

Zbudowany przez stu robotników w pół roku, w II w. n. e. Stefan Kühn / Wikipedia, domena publiczna

Budowa mostu miała dla starożytnej cywilizacji znaczenie kultowe, bowiem konstrukcje te pokonywały przeszkody terenowe, a więc sprzeciwiały się woli bóstw wytyczających szlaki rzek, usypujących góry, kopiących doliny. Przystąpienie do realizacji planu inżynieryjnego związane było z przeprowadzeniem obrzędów przebłagalnych wobec bogów, obejmujących niekiedy nawet składanie ofiar z ludzi. 

Już najstarsze drogi rzymskie, symbol potęgi imperium, prowadzono liniami zbliżonymi do prostych, pokonując przeszkody. Na przykład Via Claudia Valeria, o długości 200 km, idąca w poprzek Półwyspu Apenińskiego, posiadała aż 43 mosty i wiadukty. Niczym innym niż mostami były także akwedukty, które sprowadzały świeżą wodę z górskich źródeł mieszkańcom miast.

Najsłynniejszym mostem starożytnych Rzymian była konstrukcja zbudowana przez Cezara na Renie. Świadectwo o nim znajdujemy w pamiętnikach z wojny galijskiej, w księdze IV, 17-19. Most ten powstał w 55 r. p.n.e. pomiędzy Koblencją a Anbernach. Nota bene, sam Cezar piastował wtedy urząd najwyższego kapłana. Autor pamiętników przyznawał, że przeprawa nie miała znaczenia strategicznego, ale ukazała potęgę rzymskiego imperium Germanom przeprawiającym się do Galii z łupieżczymi wyprawami.

Według współczesnych analiz drewniana konstrukcja miała mieć 400 m długości, szerokość 7-9 m przy głębokości rzeki dochodzącej do 9 m, a powstać w zaledwie 10 dni. Jest to możliwe zważywszy na poziom inżynierii w ówczesnej armii rzymskiej, dostępność drewnianego budulca oraz siłę roboczą 40 tys wojskowych, którymi dysponowano na miejscu. Nie chodzi tu zresztą tylko o badania wiedzy, ale również brak świadectw, które zarzucałyby Cezarowi kłamstwo w tej kwestii. Co zdarzyło się przy innych jego przechwałkach.

Choć zmieniały się imperia, upadały państwa, a miasta otrzymywały nowe nazwy, to wiele rzymskich konstrukcji służy do dziś jako przeprawy. Jednym z ciekawych przykładów jest kamienny most na Mozeli w Trewirze. Powstał w II w. n. e. w miejscu pochodzącego z 44 r. p. n. e. drewnianego poprzednika. Wspiera się na siedmiu filarach i dwóch przyczółkach osiągając z rampami dojazdowymi 350 m długości. Filary zbudowano z bloków bazaltu, wapienia i piaskowca połączonych metalowymi klamrami i spojonych ołowiem. Do ich wzniesienia wykorzystano podwójne drewniane ściany osłonowe uszczelnione gliną, otaczające miejsce zaplanowanego filaru, spomiędzy których sprawnie wybrano wodę. Przy jego budowie wykorzystano 6 245 kg drewna, 1100 kg gliny, 11 706 kg kamienia oraz 25 500 kg żelaza i tyle samo ołowiu. Grupa stu robotników wzniosła go w pół roku. Obecnie, po licznych naprawach i rekonstrukcjach, zachował oryginalną materię w pięciu filarach. Do dziś jednak budzi zachwyt poziomem wiedzy inżynieryjnej starożytnego świata. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Budowa mostów ma znaczenie religijne