Budowlana odsiecz nadejdzie zza Buga

Marta Biernacka
opublikowano: 2006-02-06 00:00

Być może jeszcze w tym półroczu Polska częściowo otworzy granice przed pracownikami ze Wschodu.

Od kiedy polscy przedsiębiorcy będą mogli zatrudniać gastarbeiterów? Jak powiedział „PB” Kazimierz Kuberski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS), może to nastąpić w maju („Gazeta Wyborcza” pisała wcześniej o terminie marcowym). Na razie chodziłoby tylko o „import” pracowników z Ukrainy. Nie ma jeszcze planów co do Białorusi i Rosji.

Minister Kuberski mówi, że rozporządzenie ma określić roczny kontyngent dla Ukraińców. Pod uwagę brana jest liczba 10 tys. osób. Może uproszczone zostaną też procedury ubiegania się o pozwolenie na pracę dla cudzoziemca i zniesiona lub zmniejszona opłata za wydanie przyrzeczenia lub zezwolenia.

Unia ma pierwszeństwo

Andrzej Zybała, rzecznik prasowy ministerstwa pracy, podkreśla, że na razie pewne jest tylko jedno.

— Polska musi mieć na uwadze unijną zasadę pierwszeństwa, zgodnie z którą wszelkie ułatwienia powinno się stosować w pierwszej kolejności wewnątrz Unii, a dopiero potem wobec innych krajów. Zanim więc Polska pójdzie na rękę Ukraińcom, musi skonsultować to z partnerami unijnymi — mówi Andrzej Zybała.

Jest też inny scenariusz. Minister Kuberski nie wyklucza, że od maja Polska jednostronnie otworzy dostęp do swojego rynku pracy obywatelom starej Unii. Ma to zachęcić głównie Niemcy i Austrię do podobnego ukłonu w stronę Polski. Jeśli do tego dojdzie, to nie powinno być już przeszkód z zaproszeniem do Polski Ukraińców.

Spekulacje i konkrety

Kolejna dyskusja w mediach o szansach otwarcia rynków pracy starych krajów Unii Europejskiej dla obywateli nowych członków ma związek z wtorkowym przyjazdem do Polski Vladimira Spidla, unijnego komisarza ds. zatrudnienia, równości szans i polityki społecznej. Przy tej okazji wypłynął także temat Ukrainy.

Podsekretarz stanu w MPiPS Robert Kwiatkowski powiedział, że resort przygotowuje rozporządzenie, które częściowo otworzyłoby nasze granice dla pracowników ze Wschodu. Ministerstwo nie jest jednak jeszcze pewne, w jakim terminie, i na jakich zasadach nastąpi liberalizacja.

Tymczasem polscy przedsiębiorcy potrzebują dodatkowych rąk do pracy i pomocy rządu. Niedobory kadrowe dotkliwie odczuwa głównie branża budowlana, która wskutek exodusu pracowników na Zachód utraciła tysiące fachowców.

— Sytuacja jest tragiczna, brakuje wszystkich — od specjalistów po robotników. Coraz więcej firm budowlanych zgłasza nam zapotrzebowanie na pracowników. Te sygnały przekazujemy stronie rządowej. Pisemny dokument złożyło Polskie Stowarzyszenie Budowniczych Domów. Oczekujemy, że umożliwi się nam zatrudnianie ludzi na podstawie kontraktów z firmami ukraińskimi na wykonanie konkretnych robót i że wojewodowie nie będą ograniczać liczby potrzebnych nam osób — mówi Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa.