Budowlance mieszkaniowej krach nie grozi

opublikowano: 19-05-2019, 22:00

W Polsce jest za mało mieszkań, żeby martwić się bańką — uspokaja nerwowych Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

„Puls Biznesu”: Nadchodzi bańka na rynku deweloperskim?

Dariuszowi Blocherowi, prezesowi Budimeksu, podoba się ekologiczne
budownictwo. Zastrzega jednak, że bez edukacji nabywców i inwestorów pozostanie
ono drogą niszą.
Zobacz więcej

ZIELONE KOSZTUJE:

Dariuszowi Blocherowi, prezesowi Budimeksu, podoba się ekologiczne budownictwo. Zastrzega jednak, że bez edukacji nabywców i inwestorów pozostanie ono drogą niszą. Michał Legierski

Dariusz Blocher: Nie. Polska jest w ogonie pod względem liczby mieszkań na tysiąc mieszkańców. Jesteśmy na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej i żeby dogonić drugą od końca Słowację albo Czechy, musimy zainwestować 150 mld zł — a to tylko koszt budowy nowych mieszkań. Od strony statystycznej nie widzę więc zagrożenia, choć mam świadomość, że budownictwo to branża cykliczna.

To jak wytłumaczyć spadającą liczbę rozpoczętych budów? Są jakieś ograniczenia natury podażowej?

Koszty budowy rosną i to dwucyfrowo, mniej więcej o 20- -30 proc., głównie ze względu na wzrost cen materiałów, robocizny i usług. Do tego nie sprzyjanam legislacja, rosną koszty ziemi. Trudny jest też rynek najmu, bo nadal nie ma równowagi między wynajmującym a najemcą. Przede wszystkim jednak powinniśmy wreszcie rynek deweloperski ujednolicić podatkowo. Gdy osoba fizyczna inwestuje w mieszkanie, niech płaci podatek nawet większy niż obecnie, ale według jednych zasad, a nie czterech czy pięciu. Jest więc dużo rzeczy, które wpływają na to, że deweloperzy się zastanawiają, banki nie kredytują budów, a w związku z tym media pytają o kryzys i bańkę. Obserwujmy, prognozujmy i zobaczymy, co się będzie działo.

Wspomniał pan o cenach materiałów budowlanych. Czy pana zdaniem będą nadal rosnąć?

W całym procesie budowlanym koszt pracy to ok. 20- -25 proc. Pozostałe 75 proc. to koszty materiałów. Skoro ceny energii będą rosły, podobnie ceny paliw czy emisji CO 2 i tlenków azotu, materiały też będą drożały. Pytanie tylko, czy będą rosły w tempie 20 proc. rocznie czy 5 proc. Ja skłaniam się do wersji zakładającejjednocyfrowy wzrost, a nie dwucyfrowy, jak do tej pory. Jeżeli chodzi o ceny ziemi, to można dużo zrobić, np. uwalniając olbrzymie zasoby gruntów rolnych w granicach miast, które mogłyby trafić na rynek po objęciu ich planami zagospodarowania przestrzennego.

Przed wejściem do Międzynarodowego Centrum Kongresowego, w którym odbywa się Europejski Kongres Gospodarczy, miasto Kato-wice wystawiło wielki elektryczny autobus. Na kongresie mnóstwo jest zresztą „zielonych” tematów, a Budimex dokłada swoją, nomen omen, cegiełkę, czyli ekologiczne budownictwo. To coś, czego klienci oczekują — bycie „eko”?

Dzisiaj, jeżeli mówimy o ekologicznym budowaniu, jest to w dużym stopniu zabieg promocyjny. Oczywiście staramy się budować jak najefektywniej, żeby emitować mniej CO 2, spalać mniej paliwa, nie wozić materiałów niepotrzebnie na duże dystanse, stosować lokalne kruszywa i materiały. Powstają też specjalne certyfikaty, np. BREEAM. Tylko to wszystko kosztuje. Edukacja, że warto być „eko”, powinna płynąć od inwestorów i nabywców. Bo jeżeli nabywca mieszkania nie będzie chciał za to zapłacić, to nikt tego mu nie wybuduje. Zaznaczam jednak, że ekologiczne budownictwo to bardzo potrzebna rzecz i warto się tym chwalić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Paweł Sołtys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy