Budowlankę czeka rewolucja

DANIEL WELFEL, dyrektor zarządzający Andrew Lucas Warsaw
opublikowano: 14-10-2014, 00:00

KOMENTARZ

Sytuacja branży budowlanej wydaje się umiarkowanie dobra, ale rynek wciąż ewoluuje. Jeśli polskie firmy nie zdecydują się na zmiany w podejściu do biznesu, dobra passa może się skończyć i to nie za sprawą kolejnego kryzysu. Po trudnych latach spowolnienia przedsiębiorcy napotykają kolejną barierę rozwoju — dojrzałość rynku.

Polskie firmy nauczyły się działać w trudnych warunkach. Kryzys gospodarczy sprawił, że przedsiębiorcy musieli wypracować mechanizmy chroniące przed problemami ze zbytem, wydłużeniem okresu płatności, zapasami materiałowymi, a także ograniczonym kapitałem na nowe inwestycje. Dobra kondycja branży sprzyja powstawaniu wielu nowych firm — często nowoczesnych zakładów produkcyjnych lub spółek bazujących wyłącznie na własności intelektualnej. Przedsiębiorcy nie potrzebują już milionowego kapitału na start. W wielu przypadkach wystarczy wiedza i skuteczne wypełnienie rynkowej niszy. Niestety dobre pomysły szybko znajdują naśladowców, w efekcie czego konkurencja doprowadza do upadku te podmioty, które nie nadążają za rynkowymi zmianami. Taka sytuacja zmusza więc firmy do zmiany modelu biznesowego i poszukiwania nowych rozwiązań.

Czynnikiem determinującym zmiany w branży budowlanej jest specjalizacja. Przez ostatnie lata polskie firmy działały pod rynkową presją poszukiwania własnych unikalnych wartości, umiejętności, produktów i usług, które zaspokajają potrzeby precyzyjnie wyselekcjonowanej grupy odbiorców. Jednak sama zmiana profilu działalności firmy i sprowadzenie go do jednej, wiodącej dziedziny niesie duże ryzyko. Przedsiębiorcy ograniczyli się do zawężenia swoich ofert, co być może pozytywnie wpływa na bilans finansowy i optymalizację kosztów, jednak w długofalowej perspektywie uniemożliwiła im dostęp do realizacji większych i bardziej skomplikowanych projektów. Firma, która strategicznie zdecydowała się na specjalizację, nie musi rezygnować z bogatej oferty swoich produktów i usług. Dobrym pomysłem jest integracja np. w formie konsorcjum, którego przedstawiciele mogą świadczyć kompleksowe usługi. Łączenie przedsięwzięć biznesowych poddostawców, producentów i dystrybutorów zwiększa konkurencyjność wszystkich zaangażowanych podmiotów.

Konsorcjum w czasach kryzysu uratowało wiele spółek przed powstaniem zatorów płatniczych i w konsekwencji zapobiegło utracie płynności finansowej. Jeśli jednak firmy nie chcą na stałe wiązać się rygorystycznymi umowami, mogą skorzystać z alternatywnego trendu integracji, który cieszy się zainteresowaniem na świecie i jest coraz częściej stosowny w Polsce. Mowa o integracji specjalistów w ramach stowarzyszeń, które opierają się na wymianie unikalnego know-how i doświadczenia. Organizowanie się firm i zawieranie wielopłaszczyznowych sojuszy to tendencja widoczna szczególnie na rynkach dojrzałych i nasyconych, np. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Zrzeszenie zapewnia dostęp do obszernej bazy wiedzy oraz w efektywny sposób buduje przewagę konkurencyjną pojedynczych firm na lokalnym rynku. Członkowie stowarzyszeń mogą liczyć na wsparcie ich marki również dzięki działaniom promocyjnym swojej organizacji.

Autor: DANIEL WELFEL, dyrektor zarządzający Andrew Lucas Warsaw
Red. Anna Gołasa

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DANIEL WELFEL, dyrektor zarządzający Andrew Lucas Warsaw

Polecane