W zabytkowych wnętrzach dawnego Domu Partii, świątyni centralnego planowania, kuźni socjalistycznych haseł o równości i blokowym braterstwie, powstało coś, co można nazwać niemal przewrotnie dekadenckim. Miejsce, które kiedyś porządkowało rzeczywistość według logiki niedoboru i kolektywnej prostoty, dziś celebruje nadmiar, indywidualizację i estetykę luksusu w najbardziej wyrafinowanej formie. To już nawet nie ironia historii, tylko jej całkiem donośny rechot. I właśnie o to chodzi. W świecie dóbr luksusowych nie sprzedaje się samego produktu. Równie ważne jest doświadczenie.
Polska: koń pociągowy segmentu ultrapremium
To bardzo ciekawe, że Mercedes-Maybach wybrał Warszawę na europejską premierę konceptu atelier. To sygnał znacznie większy niż tylko motoryzacyjny. Jeszcze dekadę, dwie temu takie inwestycje automatycznie trafiłyby do Londynu, Paryża, Mediolanu czy Zurychu. Dziś Polska znalazła się na mapie globalnego luksusu jako rynek, którego nie można ignorować.
I trudno się temu dziwić. Globalny segment Top-End Mercedesa, obejmujący m.in. Klasy S i G oraz AMG i Maybacha, w 2025 r. odpowiadał za około 268 tys. sprzedanych aut, z czego sam Maybach to ponad 20 tys. egzemplarzy. Jednocześnie rynek luksusu wyraźnie się przebudowuje. Chiny – jeszcze niedawno główny motor wzrostu europejskich marek premium – notują dziś spadki: Porsche w 2025 r. sprzedało tam o 26 proc. mniej aut r/r (41,4 tys.), a łączny wolumen globalny marki spadł o 10 proc. do nieco ponad 279,4 tys. egzemplarzy.
Podobne tendencje dotyczą Mercedesa, który w 2025 r. sprzedał globalnie 1,8 mln aut (-9 proc. r/r), w tym 268 tys. z segmentu Top-End (-5 proc. r/r), przy czym presja w Chinach pozostaje jednym z głównych czynników spadku.
Nie jest to jednak kryzys luksusu jako takiego, lecz jego przebudowa. W Chinach rośnie konkurencja lokalnych producentów elektryków premium – w niektórych segmentach marki takie jak Huawei czy BYD zaczynają realnie konkurować z europejskimi ikonami, a nawet je wyprzedzać w wybranych kategoriach cenowych i wolumenowych.
Na tym tle Polska wyróżnia się z dwóch powodów. Po pierwsze jako w miarę szybko rosnący rynek elektryków – w 2025 r. sprzedaż aut elektrycznych wzrosła tu o ponad 160 proc. r/r. Po drugie jako rynek premium, który konsekwentnie zwiększa udział w europejskim popycie na auta takie jak Klasa S, BMW serii 7 i Audi A8, a więc w najbardziej dochodowej części rynku motoryzacyjnego.
Na tym tle warto spojrzeć szerzej na rynek dóbr luksusowych w naszym kraju, który przestał być już niszą, a stał się pełnoprawnym segmentem gospodarki. Według raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce” jego wartość w 2024 r. wyniosła około 55,6 mld zł, rosnąc o niemal 25 proc. r/r, co plasuje nas wśród najszybciej rozwijających się rynków luksusu w Europie. Jednocześnie liczba osób o wysokich i bardzo wysokich majątkach dynamicznie rośnie – według Knight Frank Polska należy do krajów o jednym z najwyższych globalnych wzrostów liczby ultrazamożnych. Struktura tego rynku jest przy tym wyraźnie autocentryczna – segment samochodów premium i luksusowych odpowiada już za ponad połowę całej wartości rynku dóbr luksusowych w Polsce, wyprzedzając modę, usługi i segment hospitality.
Maybach. Marka, która nigdy nie chciała produkować tylko samochodów
Aby dobrze zrozumieć znaczenie warszawskiego Maybach Atelier, warto cofnąć się o ponad sto lat. Historia Maybacha zaczęła się, zanim świat poznał współczesne pojęcie luksusowej motoryzacji. Wilhelm Maybach, genialny konstruktor i współtwórca pierwszych silników Daimlera, należał do ludzi, którzy de facto stworzyli fundamenty samochodu jako takiego. Jego syn Karl rozwijał tę wizję, budując auta, które w latach 20. i 30. XX w. były technologicznym i społecznym manifestem – wyborem elit, przemysłowców i monarchów.
Maybach nigdy nie był marką masową. I nigdy nie miał nią być. To była motoryzacja w wydaniu above category – poza konkurencją, poza segmentami, poza porównaniami. Po II wojnie światowej marka zniknęła z rynku, by powrócić dopiero na początku XXI w. jako ultraluksusowa odpowiedź Mercedesa na Rolls-Royce’a i Bentleya. Dziś funkcjonuje jako najbardziej ekskluzywna linia modelowa Mercedes-Benz, a nie osobna marka – ale filozofia pozostała ta sama: maksymalny komfort, absolutna personalizacja. Tak na marginesie – jeśli ktoś z was chciałby zanurzyć się głębiej w historię tej marki od jej inżynieryjnych korzeni przez spektakularny powrót aż po współczesny status, warto sięgnąć po odcinek podcastu PB Autoportret, który w całości poświęcony jest Maybachowi. To jedna z tych opowieści, które pokazują, że za każdą ikoną stoją nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim technologia, pasja, ambicja i konsekwencja.
Było ich trzech, w każdym z nich inna krew
Choć salon jest imponujący, podczas otwarcia bohaterami wieczoru pozostawały samochody. Każdy opowiadał inną historię o tym, czym jest luksus i dokąd zmierza motoryzacja.
Największe wrażenie robił Mercedes-Benz Vision Iconic – samochód koncepcyjny istniejący w jednym egzemplarzu. To nie jest auto w klasycznym sensie, lecz rzeźba przyszłości. Jego proporcje nawiązują do złotej ery dizajnu lat 30., kiedy motoryzacja była jeszcze bardziej sztuką niż przemysłem. Długa, płynna sylwetka, monumentalna forma i minimalistyczne detale sprawiają, że Vision Iconic wygląda jak pomost między historią i przyszłością marki. Czy tak będzie wyglądał nowy język stylistyczny Mercedesa? Czas pokaże.
Obok niego stanął Mercedes-Maybach Klasy S – współczesna definicja luksusowej limuzyny. W wersji S 680 napęd zapewnia sześciolitrowy silnik V12 o mocy 612 KM, ale prawdziwa siła tego auta nie tkwi w osiągach. Tylna część kabiny została zaprojektowana jak prywatna kapsuła komfortu: fotele z masażem, najwyższej jakości materiały, aktywna redukcja hałasu i przestrzeń, która bardziej przypomina salon apartamentu niż wnętrze samochodu. To właśnie ten model odpowiada dziś za globalny sukces Maybacha.
Trzecim bohaterem był nowy, w pełni elektryczny Mercedes-AMG GT 4-Door Coupé. Jeszcze niedawno połączenie AMG i napędu elektrycznego wydawało się sprzecznością. Dziś też się wydaje, ale istnieje. Samochód oferuje ponad 700 KM mocy, błyskawiczne przyspieszenie i jednocześnie komfort podróży na poziomie luksusowej limuzyny. To nie kompromis – to próba redefinicji sportu w epoce elektromobilności. Co istotne, jego prezentacja w Warszawie odbyła się zaledwie kilka dni po światowej premierze modelu, co samo w sobie dobrze pokazuje rosnące znaczenie Polski w strategii marki i całego luksusowego ekosystemu Mercedes-Benz.
Patrząc na tę trójkę, trudno nie zauważyć symboliki – trochę jak w „Opowieści wigilijnej”, tylko zamiast duchów jak u Dickensa pojawiają się trzy różne interpretacje motoryzacyjnego czasu. Vision Iconic gra rolę wizji przyszłości, Maybach Klasy S spokojnie ucieleśnia teraźniejszość, a nowe AMG GT – z całą swoją elektryczną gwałtownością – robi za ducha transformacji całej branży. Brakuje tylko Scrooge’a, który z lekkim opóźnieniem orientuje się, że przyszłość i tak zdążyła już wejść do salonu, zanim on zdążył zapytać o specyfikację.
Proces, który bardziej przypomina konsultację niż zakup
Nowe Maybach Atelier to także próba stworzenia na nowo procesu zakupu samochodu. Nie ma tu klasycznej sprzedaży. Jest Manufaktur Lounge, indywidualne konsultacje i konfiguracja auta przypominająca bardziej projektowanie jachtu lub apartamentu.
Wszystko – od konfiguracji przez finansowanie po odbiór auta – odbywa się w jednym miejscu przy Nowym Świecie. Klienci Maybacha otrzymują dodatkowo zupełne niemotoryzacyjne doświadczenie – nocleg w Hotelu Warszawa i kolację przygotowaną specjalnie na tę okazję. To już nie zakup. To rytuał.
A skoro o rytuałach mowa – temat ceny w tym miejscu jest dość specyficzny. Nie dlatego, że jej nie ma, tylko dlatego, że nie jest pierwszym pytaniem, a jeśli dla kogoś jest, oznacza to tylko jedno, że ten ktoś pomylił adresy. W świecie Maybacha rozmowa nie zaczyna się od ile to kosztuje, bo dużo ważniejsze jest, jak ma wyglądać i jak bardzo ma być moje. Cena pojawia się później jako konsekwencja wyborów, a nie punkt wyjścia. Jeśli ktoś jednak szuka prostego odniesienia, to można powiedzieć, że wchodząc do atelier, ważniejsza od cennika jest cierpliwość przy konfiguratorze.
Zamiast podsumowania
Warszawskie Maybach Atelier nie zmieni rynku motoryzacyjnego. Nie o to tu chodzi.
Ale jeśli globalna marka luksusowa – szukając drugiego takiego miejsca na świecie – wskazuje Warszawę obok Szanghaju, to nie jest już ciekawostka. To sygnał.
Dlatego najważniejsze w tej historii nie są samochody, marmury ani światło jak w galerii sztuki. Najważniejsze jest, że luksus – ten najbardziej wymagający, globalny i selektywny – coraz częściej mówi po polsku. A przynajmniej robi u nas jeden z ważniejszych przystanków.

