Budownictwo czeka rewolucja energetyczna

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2012-05-29 00:00

Unia Europejska wymusi energooszczędne rozwiązania już za kilka lat

Począwszy od 2021 r. wszystkie budynki powstające w państwach członkowskich Unii Europejskiej będą musiały mieć niemal zerowe zapotrzebowanie na energię i chociaż w części korzystać ze źródeł odnawialnych. Budynki użyteczności publicznej muszą spełnić ten wymóg już dwa lata wcześniej — w 2019 r. Wytyczne dotyczą również starszych obiektów, wybudowanych przed wejściem w życie unijnej dyrektywy. W przypadku ich modernizacji każdy remontowany element będzie musiał spełnić chociaż minimalne wymogi energooszczędności. Ponadto już w przyszłym roku zostanie opublikowana nowa ustawa o charakterystyce energetycznej budynków. Wcześniejsza z 2009 r. nie przyniosła oczekiwanych efektów. Dla branży budowlanej, również w Polsce, oznacza to rewolucję. Firmy już teraz powinny rozpocząć przygotowania do zmian.

Na wszystkich poziomach

— Perspektywa roku 2021 wydaje się odległa. Jednak wystarczy zastanowić się nad efektami wejścia w życie wspomnianych przepisów, aby jasno stwierdzić, że działać należy natychmiast. Takich zmian nie da się przeprowadzić w nocy 31 grudnia 2020 r. — ostrzega Piotr Pawlak z Rockwool Polska.

Projektując budynki, architekci nie kierują się dzisiaj wyśrubowanymi parametrami energetycznymi. Starają się jedynie — a i to nie zawsze — poprawić na koniec projekt tak, aby uzyskać przyzwoite wyniki. Tymczasem nie jest możliwe zaprojektowanie budynku o prawie zerowym zapotrzebowaniu na energię bez wyznaczenia sobie tego celu już na etapie opracowywania koncepcji. W mniejszym stopniu dotyczy to prostych obiektów mieszkalnych, ale w przypadku budowli komercyjnych osiągnięcie wymaganego standardu może okazać się niemożliwe bez wcześniejszego poprawnego zaplanowania elementów wpływających na energochłonność. Do powszechnego stosowania rozwiązań energooszczędnych nie są gotowi generalni wykonawcy i podwykonawcy. Na zmiany muszą się również przygotować dostawcy rozwiązań i producenci materiałów budowlanych.

— Powstające dzisiaj budynki od strony parametrów energetycznych są o klasę gorsze niż tzw. obiekty prawie zero-energetyczne. Oczywiście, nikt nie będzie prawnie zmuszony do modernizacji zajmowanego budynku. Mogą go jednak do tego zmusić rosnące koszty utrzymania, a zwłaszcza ogrzewania, które w naszym klimacie stanowią nawet do 70 proc. całkowitych kosztów utrzymania obiektu. Pomimo, że już dzisiaj budowanie w standardzie niskoenergetycznym jest opłacalne, tradycja w budownictwie jest niezwykle silnym czynnikiem, skutecznie blokującym stosowanie rozwiązań energooszczędnych — wyjaśnia Piotr Pawlak.

Rewolucją w branży budowlanej miały być również certyfikaty charakterystyki energetycznej wprowadzone w 2009 r.

Nieudana próba

— Świadectwo charakterystyki energetycznej jest dokumentem określającym wielkość zapotrzebowania na energię do ogrzewania, przygotowania ciepłej wody, wentylacji i klimatyzacji w danym mieszkaniu, domu czy budynku. W świadectwie ocenia się wielkość zapotrzebowania na energię wynikającego z przeznaczenia i standardu budynku oraz jego systemów instalacyjnych, czyli na podstawie jego stałych, obiektywnych cech, a nie pomiaru zużycia energii, gdyż trudno poddać obiektywnej ocenie sposób użytkowania budynku przez jego lokatorów — wyjaśnia Włodzimierz Krupa, wiceprezes Stowarzyszenia na Rzecz Systemów Ociepleń.

Zgodnie z dyrektywą 2002/91/WE każdy wybudowany, remontowany (w przypadku zmiany jego charakterystyki energetycznej) i sprzedawany budynek powinien mieć taki certyfikat. Ostatnie trzy lata pokazały jednak, że rzeczywistość jest inna. Osoby sprzedające mieszkania na rynku wtórnym czy remontujące mieszkania i domy wspomnianych certyfikatów w większości nie mają. Problem dotyczy również części deweloperów, którzy sprzedając mieszkania, przedstawiają klientom certyfikaty dotyczące przykładowych mieszkań z osiedla, a nie konkretnego lokalu kupowanego przez konkretną osobę. A jak wiadomo, nie ma dwóch takich samych mieszkań.

— Bez wątpienia należy poprawić wiarygodność i fachowość sporządzania świadectw oraz uświadamiać inwestorów, że na cenę nieruchomości wpływa nie tylko jej lokalizacja — przyznaje Włodzimierz Krupa.

Sprawę ma uporządkować nowa ustawa o charakterystyce energetycznej budynków, która zostanie opublikowana w 2013 r. W projekcie tej regulacji znalazły się m.in. zapisy o konieczności kontroli wystawianych świadectw i egzekwowania przekazywania świadectw przy sprzedaży nieruchomości przez zobowiązane do tego podmioty, a także doprecyzowanie, kiedy budynki takie świadectwo muszą posiadać, czy wprowadzenie obowiązku informowania o efektywności energetycznej w reklamach komercyjnych. Na ile wprowadzane zmiany będą skuteczne i na ile firmom uda się dostosować do nowych przepisów, przekonamy się już wkrótce. Wiele jednak wskazuje na to, że inwestorzy po prostu nie będą mieli wyboru. Jeśli projektowany budynek nie będzie spełniał norm budownictwa zero- energetycznego, to deweloper nie otrzyma pozwolenia na budowę.

9 lat Tyle zostało do wejścia w życie przepisów, w myśl których wszystkie nowe budynki będą musiały mieć niemal zerowe zapotrzbowanie na energię.