Budownictwo krytykuje ustawy

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2003-02-18 00:00

Przedsiębiorcy uważają, że ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym może zniechęcić inwestorów i utrudnić prowadzenie budowy. Lepiej oceniają nowe prawo budowlane.

Sejm uchwalił na ostatnim posiedzeniu prawo budowlane oraz ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Na złą ocenę zasłużyły przede wszystkim nowe przepisy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

— Te regulacje mogą spowodować znaczny wzrost kosztów inwestycji. A ponieważ teraz są one wysokie, konsekwencją będzie dalsze pogorszenie konkurencyjności polskich firm budowlanych — mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa.

W ocenie Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP), ustawa utrzymuje nieelastyczny i zbiurokratyzowany system sprzed wielu lat. Większość gmin nie ma obecnie planów zagospodarowania przestrzennego, a nowe regulacje nie zachęcają do ich tworzenia. Ustawa podtrzymuje też tzw. mrożenie terenów. Polega ono na niemożności uzyskania pozwolenia na budowę przez właściciela, dopóki gmina nie dysponuje planem przestrzennym. Nowe przepisy utrzymują ponadto długotrwałą i kosztowną procedurę ich uchwalania.

— Opracowanie i przyjęcie planu może potrwać nawet rok. W takich warunkach żaden poważny inwestor nie będzie czekał na samorządowców i znajdzie sobie inną, mniej uciążliwą, lokalizację. Niewykluczone, że za granicą. Natomiast utrzymanie wydawania decyzji o ustaleniu warunków zabudowy to potencjalne źródło korupcji i ryzyka dla przedsięwzięć gospodarczych — ostrzega Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP.

Aż tak źle nie jest z kolei z nowym prawem budowlanym.

— Ustawa uwzględnia wiele naszych postulatów. Należy do nich między innymi znaczne ograniczenie możliwości wnoszenia protestów przez sąsiadów inwestycji. Takie rozwiązanie obniża ryzyko przedsięwzięć deweloperskich — uważa Ryszard Kowalski.

— Te przepisy wprowadzają wiele korzystnych rozwiązań, choć kontrowersje może budzić obowiązkowa kontrola budowy po jej zakończeniu. Posłowie ustalili, ze inwestor będzie płacił karę tylko w razie stwierdzenia nieprawidłowości przez urzędnika nadzoru. Taki zapis jest wyjątkowo korupcjogenny — ocenia Jeremi Mordasewicz.

Obie ustawy trafią teraz do Senatu.