Czytasz dzięki

Budownictwo systemowe. Szansa dla gospodarki

  • Materiał partnera
opublikowano: 29-06-2020, 14:46

Czy budownictwo systemowe to wciąż wyczekiwana szansa dla samorządów i deweloperów na rozwiązanie jednej z największych polskich bolączek, czyli niedoboru mieszkań? Szukając recepty, „Puls Biznesu” z firmą Pekabex SA zorganizowały panel tematyczny „Mieszkaniowe budownictwo systemowe. Szansa dla gospodarki”.

Według różnych opracowań potrzeby polskiego rynku mieszkaniowego szacuje się na 1,5 mln aż do ponad 3 mln mieszkań. To wyzwanie społeczne, ale także szansa biznesowa. Budownictwo z elementów prefabrykowanych przy spełnieniu kilku warunków może się stać nie tylko Świętym Graalem nienasyconego krajowego rynku mieszkaniowego, lecz także atrakcyjną, polską propozycją eksportową. Firma Pekabex SA ma już pierwsze doświadczenia w obu tych aktywnościach.

Wyświetl galerię [1/6]

Wojciech Caruk, prezes PFR Nieruchomości SA

— Pekabex jest firmą poznańską i wielkopolski pozytywizm mamy w firmowym DNA. Nasza propozycja to nie jedynie kolejna prezentacja marketingowa. My takie budynki już budujemy, m.in. w Szwecji. Zaczynamy też pracować w Niemczech i Danii — powiedział Robert Jędrzejowski, prezes zarządu Pekabex SA.

Przyznał, że w tej technologii buduje się wiele mieszkań w Europie. To, co jest nowe w tym segmencie rynku, to potrzeba systemowych zmian o takiej skali, jakie nastąpiły np. w motoryzacji lub telekomunikacji. Podobnie branżę budowlaną chce odmienić Pekabex.

Udane partnerstwo

W poszukiwaniu sojuszników w realizacji takiego wyzwania firma prezesa Jędrzejowskiego nawiązała współpracę z podmiotem publicznym.

— Podmioty prywatne, takie jak my, mogą zrobić wiele, ale jeśli chcą realizować naprawdę ambitne cele, to współpraca z państwem i podmiotami publicznymi jest potrzebna. My mamy odpowiednią wiedzę i możemy się zająć czymś konkretnie „w detalu”. Natomiast podmioty publiczne mają swoje atuty, są np. wolne od krótkoterminowej presji na wyniki. Mogą realizować pewną wizję, a przy tym sterować biznesem. Tak robią Niemcy i to się udało także nam. Zaczynamy taką współpracę z Polskim Funduszem Rozwoju Nieruchomości (PFR Nieruchomości SA — red.) — mówił Robert Jędrzejowski.

Głos zabrał także partner.

— Chciałbym odnieść się do opinii, że „nie ma presji na wyniki”. Działamy rynkowo i w związku z powyższym element presji istnieje. Oczywiście realizując program społeczny, staramy się patrzeć na to inaczej. Istnieje u nas ogromny rynek wynajmu. Budownictwo modułowe to produkt, który bardzo dobrze do tego pasuje — powiedział Wojciech Caruk, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Nieruchomości SA.

Zdaniem Roberta Jędrzejowskiego taka współpraca to także solidne podstawy do uczynienia z prefabrykacji polskiego przeboju eksportowego.

— Już kiedyś polskie firmy budowlane pracowały na rynkach zagranicznych, więc dlaczego do tego nie wrócić? Potrafimy to robić i mamy do tego ludzi. Pekabex negocjuje warunki zakupu firmy w Niemczech, w 2019 r. sprzedaliśmy betonowe elementy do Szwecji o wartości 100 mln zł. Eksport w dużej skali jest jak najbardziej realny i powinniśmy jako kraj na ten produkt stawiać — dodał prezes Pekabeksu.

Dlaczego prefabrykacja?

Rynek nieruchomości w Polsce stale się rozwija i producenci oraz wykonawcy muszą poszukiwać rozwiązań, które będą odpowiedzią na jego aktualne potrzeby.

— System Pekabex to nowe spojrzenie na cały proces budowy obiektów mieszkaniowych w Polsce. Mówimy o kompletnym rozwiązaniu, bazującym na technologii prefabrykacji i przeznaczonym dla budownictwa wielorodzinnego. To nie tylko gama produktów, ale także szereg połączeń między nimi, rozwiązań i konsekwencji ich zastosowania, np. standard wykończenia lub sposób prowadzenia instalacji — wyjaśniła Marta Sattlberger, zastępca dyrektora Pekabex BET SA, spółki z Grupy Pekabex.

Jak dodała, wykorzystywanie prefabrykatów to obecnie jeden z głównych trendów budowlanki na całym świecie.

— Na rynkach naszych sąsiadów metoda budowania „z klocków” osiedli mieszkaniowych doskonale się sprawdza. Naszym zdaniem wynika to z tego, że z jednej strony zarówno deweloperzy, jak i inwestorzy prywatni czy miasta szukają technologii, która pozwoli budować inwestycje na dużą skalę, nie tracąc przy tym na jakości i terminie. Z drugiej strony większą wagę przykłada się do tego, aby architektura mieszkaniowa była przydatna człowiekowi, wyjątkowa i wkomponowana w otoczenie, w którym występuje — powiedziała Marta Sattlberger.

Prefabrykacja pozwala osiągnąć te cele. Założenie Pekabeksu było takie, żeby produkt spółki nie stanowił tylko zbioru rozwiązań technicznych.

— Chcieliśmy stworzyć pewnego rodzaju drogowskaz, co należy zrobić i w jaki sposób postępować, aby była możliwość wdrożenia tej technologii w projektach i wykorzystania jej. W tym celu opracowaliśmy trzy katalogi połączone ze sobą, które mają być materiałem pomocnym zarówno dla inwestorów, jak i projektantów — wyjaśniała M. Sattlberger.

Firma stara się prefabrykować maksymalną liczbę elementów (m.in. balkony, klatki schodowe, ściany, stropy itd.), a ich produkcja odbywa się w kontrolowanych warunkach. Nowoczesne prefabrykaty to elementy, które mają wykonane warstwy termiczne, elewację, wbudowaną stolarkę i rolety, a nawet instalacje wewnętrzne. Na placu budowy nie ma np. tynkowania, a tylko szpachlowanie i malowanie.

— System ma swoje standardowe rozwiązania, ale oferuje też duży wachlarz nowych możliwości dla architektów. Ten system jest po prostu elastyczny i daje dużą swobodę w kształtowaniu układów funkcjonalnych budynków. Pozwala realizować wariantowe rozwiązania techniczne i przestrzenne, bez względu na to, jaką mamy formę zabudowy. Niezależnie, czy budynek jest punktowcem, czy szeregowcem, możliwa jest implementacja tej technologii, o ile oczywiście weźmiemy ją pod uwagę na początku drogi — wyjaśniła Marta Sattlberger.

Obiecująca przyszłość

Pozytywne oceny obecnej fazy rozwoju budownictwa systemowego siłą rzeczy wymogły pytanie o perspektywy tego segmentu.

— Wiele wskazuje na to, że przyszłość możemy oceniać optymistycznie — ocenił Marcin Uryga, starszy analityk rynku budowlanego PMR.

Według niego pewne zamieszanie wywołała pandemia, ale podstawowe parametry w kilkuletniej perspektywie raczej się nie zmienią. Po chwilowym osłabieniu powróci presja płacowa, pozostanie problem z dostępnością wykwalifikowanych pracowników. To są czynniki, które potęgują w firmach budowlanych skłonność do zmniejszania pracochłonności robót. Stąd bierze się handicap dla rynku prefabrykacji.

Uczestnicy panelu zostali na zakończenie poproszeni o wskazanie szczególnie atrakcyjnej cechy budownictwa systemowego.

— Zdecydowanie jest to krótszy czas realizacji projektu, a to z kolei przekłada się na koszt inwestycji. Dodatkowo walory prefabrykacji przekładają się na wysoką jakość produktu — wskazał Wojciech Caruk.

— Krótszy czas to znaczy około 30- 40 proc. szybciej w stosunku do rozwiązań tradycyjnych. Inwestorzy, którzy decydują się na inwestycje za kilkadziesiąt lub wiele setek milionów, muszą brać pod uwagę także to, aby projekt zakończył się terminowo. Dzięki prefabrykacji dzieje się to szybciej, pewnie i na czas. Na konferencji PMR w 2019 r. Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, powiedział, że on jest zainteresowany wszystkimi projektami, w których może skorzystać z przemysłowych metod budowania lub z technologii prefabrykacji. Jeżeli mówi to lider największej firmy w branży, a firma ta odnosi sukces, to znaczy, że jest to ścieżka, z której trudno będzie zawrócić — powiedział Przemysław Borek, prezes zarządu Pekabex BET SA.

Początek biznesowej przygody

Nie zabrakło pytania o bariery rozwojowe dla technologii prefabrykacji. Wojciech Caruk zwrócił uwagę na wysoki koszt początkowy uruchomienia fabryki prefabrykatów wymagający dużego kapitału i dużej liczby późniejszych odbiorców wyrobów, aby linia produkcyjna była optymalnie wykorzystywana. Według niego pewną barierą jest w tym momencie także liczba producentów. Z kolei Marcin Uryga i Przemysław Borek wskazali na preferencje inwestorów i architektów.

— Mają one wpływ na przygotowanie przetargów. Część z nich nie dopuszcza innej technologii niż ta, która jest zawarta w projekcie przetargowym. Duży wpływ na przyspieszenie tempa realizacji budynków wykonywanych systemowo w przypadku publicznych czy społecznych inwestorów ma kwestia zmiany formuły przetargów. Chodzi o to, żeby specyfikacja dopuszczała możliwości zastosowania innej technologii — powiedział Przemysław Borek.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że gdy wykonawcy oraz inwestorzy się przekonają, że budownictwo systemowe to rozwiązanie szybsze, bardziej ekonomiczne, często przewyższające jakością tradycyjne technologie, to preferencje się zmienią, i będzie to „początek wielkiej, biznesowej przygody” jak ujął to Jan Wróbel z Tok FM, moderator panelu. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane