Budująco i zgodnie z trendami

Sylwester Sacharczuk
opublikowano: 2008-09-23 00:00

Aby liczyć się na rynku dziś, trzeba być przygotowanym na to, co będzie obowiązywać za kilka lat — mówią w Kombinacie Budowlanym.

Kombinat Budowlany z Białegostoku

Aby liczyć się na rynku dziś, trzeba być przygotowanym na to, co będzie obowiązywać za kilka lat — mówią w Kombinacie Budowlanym.

Białostocka firma powstała w 1993 roku, kiedy grupa pracowników budowlanych utworzyła spółkę na bazie majątku zlikwidowanego przedsiębiorstwa państwowego. Początki nie były łatwe.

— Branża traktowała nas z dużą ostrożnością, potencjalni partnerzy nie mieli zaufania, w związku z tym trudno było o zlecenia. Sytuacja poprawiła się, kiedy oddaliśmy do użytku pierwsze mieszkania. Wtedy rynek się do nas przekonał — opowiada Roman Dubowski, prezes Kombinatu.

Po kilku latach firma stała się jedną z największych w branży w północno-wschodniej Polsce. Specjalizuje się w generalnym wykonawstwie — do dziś wybudowała ponad 3,7 tys. mieszkań. Za najlepszy w historii firmy szefostwo uznaje rok ubiegły, kiedy najlepsze były wyniki i największe zatrudnienie.

— Duży wpływ na to miała koniunktura gospodarcza. Przyczyniły się do tego również media, które podkreślały, że mamy bardzo dobry czas na kupowanie mieszkań — mówi Roman Dubowski.

Firma jest też jednym z najbardziej znanych w Polsce deweloperów, zajmujących czołowe miejsca w ogólnopolskich rankingach branży. Eksperci podkreślają głównie rzetelne wykonanie inwestycji, dobry kontakt klientów z firmą i bezpieczeństwo transakcji.

— Deweloperka jest coraz ważniejsza w naszej działalności. Jeszcze w 2006 r. obejmowała 40 proc. wszystkich naszych prac, obecnie zdecydowaną większość. Jednak ostatnio rozwój budownictwa deweloperskiego ze względu na wzrost cen nieco przyhamował. Niestety, jest też mniej przetargów i budów inicjowanych przez inwestorów zewnętrznych — przyznaje Roman Dubowski.

Bez planu ani rusz

Problemem branży jest dziś bardzo wysoki koszt gruntów.

— To, że pogorszyła się koniunktura, wiemy wszyscy. Cena mieszkań może i jest dzisiaj na ustabilizowanym poziomie, ale czynnikiem kosztotwórczym jest obecnie cena gruntu. Doszło do podwyżek — i dziś grunt to nawet 30 proc. ceny mieszkania. Łatwo obliczyć, że pieniądze zainwestowane w sam grunt zwrócą mi się dopiero, gdy sprzedam jedną trzecią zbudowanych na nim mieszkań. Przy tym ceny gruntu wzrosły nawet trzykrotnie, a płace nie idą tak szybko w górę — mówi prezes Kombinatu Budowlanego.

Rezultat — trudno liczyć na powtórzenie dobrych wyników sprzed roku.

— Sprzedaż, mówiąc delikatnie, nie jest dziś zachwycająca. Budynki na ukończeniu, które będą gotowe za dwa czy trzy miesiące, ciągle czekają na kupującego. Kiedyś takiej sytuacji nie było. W latach poprzednich mieszkania były sprzedawane na etapie piwnic lub fundamentów — mówi Roman Dubowski.

Problemem jest także brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

— Jeśli nie ma miejscowego planu, trzeba występować o warunki zabudowy na określonym terenie. A to niejednokrotnie droga przez mękę, która ciągnie się ponad rok, a czasem nawet kilka lat. Do tego rzadko się zdarza, aby ktoś sprzedawał większą działkę. Trzeba kupować drobne i je scalać. To znacznie wydłuża realizację inwestycji — przyznaje Roman Dubowski.

Już nie sezonowa

Zdaniem prezesa naszej Gazeli Biznesu nowoczesne technologie sprawiły, że budownictwo przestało być branżą sezonową.

— Mamy takie oprzyrządowanie technologiczne i możliwości wykonawcze, że możemy budować praktycznie cały rok. Odpowiednie środki chemiczne, metody i materiały wykończeniowe pozwalają na wykonywanie robót w niższych temperaturach — mówi Roman Dubowski.

Jaka przyszłość przed budownictwem? Ludzie coraz częściej będą zamieniać mieszkania mniejsze na większe — w tym kierunku idzie także działalność firmy.

— Tak od dawna dzieje się na zachodzie Europy i coraz częściej jest to widoczne także u nas. Większość obecnej sprzedaży to mieszkania małe — dwu- i trzypokojowe. Jednak już niebawem ludzie kupować będą większe — wiadomo, rodzina się powiększa, rosną potrzeby, jeśli chodzi o metraż. Przyszłość należy do dużych mieszkań, dlatego budujemy nawet stumetrowe. Bo jeśli ktoś chce liczyć się na rynku, już dziś musi być przygotowany na to, co będzie obowiązujące za kilka lat. A kiedy przyjdzie czas, być jednym z pierwszych — podkreśla prezes Roman Dubowski.

3718

Tyle mieszkań wybudował Kombinat Budowlany przez 15 lat działalności (do końca 2007 roku).

210136,83

mkw. Tyle wynosi powierzchnia wszystkich budynków wybudowanych przez Kombinat Budowlany do końca 2007 r.

Lech Pilecki: Dlaczego akurat na Podlasiu jest tyle świetnie rozwijających się firm budowlanych?

Ogromnym ich atutem są niższe koszty pracy. Po pierwsze — na wschodzie Polski niższe są stawki wynagrodzeń. Kolejna sprawa — to niższe koszty produkcji surowców, które często znajdują się w otoczeniu zakładów.

Bardzo ważne są także innowacje, które wdrażają podlascy przedsiębiorcy budowlani. Obserwują rynek w innych krajach i często przenoszą nowości do Polski. Sami też tworzą nowe, ciekawe rozwiązania.

Podlaskie jest województwem emigracyjnym, co paradoksalnie można też odbierać jako zaletę. Kiedy upadł status robotnika budowlanego, nadmiar siły roboczej emigracja przyjęła do siebie. I chodzi nie tylko o najniższe stanowiska, ale także kierowników, menedżerów. Oni uzyskali na Zachodzie niezbędną praktykę.

Teraz wracając do kraju przywożą nie tylko pieniądze, ale też pomysły na biznes, innowacje i nowe technologie. Podlasie szuka nowości i wdraża je, bo nie ma innego wyjścia, jeśli chce się rozwijać.

Sylwester

Sacharczuk